Wybory na 50 procent

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 27-09-2006, 00:00

PiS się chwali, LPR chce więcej pieniędzy na edukację, PO — wcześniejszych wyborów, a PSL waha się, czy wejść do koalicji.

Ostatnie godziny przed dzisiejszym posiedzeniem Rady Ministrów, na którym ma być przyjęty przyszłoroczny budżet, obfitowały w polityczne wydarzenia. Najpierw do dymisji podała się Anna Kalata, minister pracy i polityki społecznej. Tłumaczyła, że jej decyzja była związana z „wygaśnięciem formuły koalicji i odwołaniem Andrzeja Leppera”. Premier Jarosław Kaczyński dymisję przyjął.

Śladem poprzednika

Potem Roman Giertych, wicepremier i minister edukacji, ujawnił, że na razie w negocjacjach o budżet dla jego resortu Ministerstwo Finansów zgodziło się zwiększyć pieniądze na edukację o 700 mln zł. To jednak dla wicepremiera zbyt mało. Jego zdaniem, na obiecane dla nauczycieli 7-procentowe podwyżki potrzeba 1,66 mld zł. Zaproponowane 700 mln zł wystarczy na podwyżki o 3 proc. Roman Giertych zapowiedział, że jeśli pieniądze się nie znajdą, nie poprze budżetu.

— Wtedy spróbujemy rozwiązać sytuację w ramach Sejmu — dodał wicepremier.

Wyjaśnił, że tylko sprzeciw kierowanego przezeń resortu powoduje, że budżet nie jest ostatecznie ustalony.

Brak perspektywy

Tymczasem PiS rozpoczęło kampanię informacyjną na temat dokonań rządu i partii. Marek Kuchciński, szef klubu PiS, uznał krytykę jego partii i rządu za „niedopuszczalną i kłamliwą”. Kampania PiS ma być odpowiedzią na krytykę ze strony PO. Mówił o przybywających miejscach pracy, spadającym bezrobociu, niskiej inflacji, czyli o zjawiskach, które towarzyszą rządom PiS.

— To prawda. Ale można powiedzieć, że wzrost gospodarczy wynosi aż 5 proc. lub że tylko 5 proc. Gdyby rządzący politycy pomogli przedsiębiorcom i gospodarce, to mielibyśmy 9 proc., a gdyby zaczęto ją psuć — 2 proc. Bilans ich rządu dla gospodarki jest neutralny. Trzeba go mierzyć ustawami, które zmieniają otoczenie gospodarcze, a tych było niewiele — uważa Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku.

Jego zdaniem, minusem jest to, że budżet nie jest przygotowany na pogorszenie koniunktury.

— To brak perspektywicznego myślenia — ocenia ekonomista.

Partner obrotowy

Społeczeństwo nie jest też przekonane do dobrej pracy parlamentarzystów. Działalność Sejmu dobrze ocenia zaledwie 15 proc. a negatywnie aż — 71 proc. badanych we wrześniu przez CBOS Polaków. To jedna z przyczyn, dla których po południu PO złoży- ła wniosek o samorozwiązanie Sejmu.

— Nastąpił krach strategii Jarosława Kaczyńskiego budowy bloku ludowo-narodowo-populistycznego. Po roku nieudolnych rządów PiS i jego koalicjantów wyczerpała się możliwość rządzenia — stwierdził Donald Tusk.

Wcześniej Marek Kuchciński zasugerował, że jeśli nie zostanie zmieniona ordynacja wyborcza (czemu sprzeciwia się PO), wcześniejsze wybory nie będą miały większego sensu, bo nie zmienią radykalnie sytuacji politycznej.

Krótko przed wystąpieniem lidera PO skończyła się debata władz PSL na temat możliwości utworzenia koalicji z PiS. PSL decyzji nie podjęło. Zdaniem Waldemara Pawlaka, prezesa PSL, rozstrzygnięcie powinno zapaść szybko, przed kolejnym posiedzeniem Sejmu zaplanowanym na 10-13 października. Jeśli PSL wejdzie do koalicji, będzie to rozwiązanie „na czas określony z klauzulą wyłączności”.

— Dziś oceniam szanse na wcześniejsze wybory, jak też koalicję w stosunku fifty-fifty — ocenił Waldemar Pawlak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane