Wydatki Amerykanów zadowoliły Wall Street

Roman Przasnyski
opublikowano: 2010-03-30 00:00

Zgodne z oczekiwaniami dane o dochodach i wydatkach Amerykanów okazały się wystarczającym bodźcem do utrzymania przez byki za oceanem niewielkiej przewagi. Ale europejskie parkiety po raz kolejny nie bardzo wierzyły, że sesja na Wall Street zakończy się wzrostem. Wyjątkiem był niemiecki DAX. Na pozostałych giełdach przeważały spadki.

Główne indeksy warszawskiej giełdy zaczęły dzień od niewielkiego wzrostu, zyskując po około 0,55 proc. Wskaźnik średnich spółek zwyżkował o prawie 0,7 proc. Zdecydowanie gorzej zachowywał się sWIG80, spadając o 0,21 proc. Po chwilowych wahaniach byki przystąpiły do ataku, doprowadzając indeks największych firm już po pierwszej godzinie handlu do 2523 pkt. Utrzymanie go okazało się jednak dość trudne. Podaż wyraźnie przycisnęła, spychając wskaźnik o kilkanaście punktów w dół. Zmiany wartości indeksów były jednak niewielkie aż do wczesnego popołudnia.

Spośród największych spółek najmocniej przed południem zachowywały się akcje BZ WBK, zyskujące 2 proc., oraz KGHM i BRE, rosnące o 1,5 proc. Sympatią inwestorów nie cieszyły się natomiast walory PKO, zniżkujące 0,3 proc., oraz Telekomunikacji Polskiej, których kurs nie mógł oderwać się od poziomu piątkowego zamknięcia. Po ponad 3 proc. zyskiwały papiery Polimexu i Cersanitu.

Nastroje zaczęły się pogarszać jeszcze przed danymi ze Stanów Zjednoczonych, a pół godziny po ich publikacji WIG20 oddał cały swój przedpołudniowy dorobek i z trudem utrzymywał się nad kreską. Jego śladem szybko podążył indeks szerokiego rynku. Ostatecznie WIG20 zniżkował o 0,41 proc., a WIG stracił 0,12 proc. Wskaźnik średnich spółek zyskał 0,54 proc., a sWIG80 wzrósł o 0,12 proc. Obroty na rynku akcji wyniosły 993 mln zł.

Zwyżka na giełdach wyraźnie wytraciła tempo. Na razie trudno przewidzieć, czy i jak rozwinie się korekta. Nastroje są wciąż bycze i spora część obserwatorów rynku wygląda kolejnych rekordów, a jak wiadomo, taka atmosfera raczej sprzyja spadkom. Jeśli miałoby dojść do kontynuacji trendu, odpoczynek byłby bardzo wskazany. Widać rosnącą ostrożność przed piątkowymi danymi z amerykańskiego rynku pracy. Może się okazać, że strach ma wielkie oczy, ale sytuacja jest napięta i wielu inwestorów woli raczej się nie wychylać. Widać to było wczoraj po mizernych obrotach.