Wygrał starszy Okland

Joanna Barańska
opublikowano: 2005-08-01 00:00

Okland z Krakowa nie powinien rejestrować dla siebie nazwy starszego konkurenta, Oklandu z Kostomłotów — stwierdził sąd.

Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) uznał, że to firma z Kostomłotów ma prawo posługiwać się marką Okland. Skarga krakowskiego Oklandu została oddalona, a po uprawomocnieniu się wyroku spółka nie będzie mogła posługiwać się spornym znakiem.

Firma Okland z Kostomłotów, produkująca okna i drzwi, powstała w 1997 r. Ale to działająca od 1999 r. fabryka okien Okland z Krakowa zarejestrowała sporną markę, obejmując ochroną szerszy zakres towarów niż konkurencja. Ta wystąpiła o unieważnienie marki, a Urząd Patentowy (UP) w 2004 r. przychylił się do jej wniosku. Uznał, że rejestracja znaku dla krakowian naruszyła prawa osobiste i majątkowe firmy z Kostomłotów, którzy nazwą swojej firmy posługiwali się wcześniej.

Krakowski Okland odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Nie mógł zaprzeczyć, że działa w tej samej branży co spółka z Kostomłotów, powstał później niż ona i sprzedaje swoje towary m.in. tam, gdzie konkurenci — w województwie świętokrzyskim. Postanowił więc inaczej podważyć decyzję UP.

— UP stwierdził naruszenie praw osobistych i majątkowych. Ale to nie UP jest władny oceniać takie rzeczy, tylko sąd cywilny. To sąd może ustalić, czy używanie tej samej nazwy może wprowadzić klientów w błąd i to sąd bada, czy nie doszło do naruszenia zasad konkurencji — przekonywał WSA Andrzej Kacperski, rzecznik patentowy firmy z Krakowa.

WSA ocenił sprawę inaczej.

— Ten sąd nie musi odsyłać do cywilnego, by ustalić, jakie dobro zostało naruszone. UP był władny to zrobić — oświadczyła sędzia Dorota Wdowiak.

— Elementem dominującym znaku jest słowo „Okland”. Spółka z Kostomłotów posługiwała się nim wcześniej, czyli doszło do naruszenia marki przedsiębiorstwa. Firma z Krakowa, przybierając podobną nazwę, mogła przewidzieć, że dojdzie do kolizji — stwierdziła sędzia Dorota Wdowiak.