Wygrani biorą dużo, ale nie wszystko

Open Finance
27-01-2011, 15:40

Pierwsza piątka funduszy polskich akcji o  najlepszych wynikach, zgarnęła dwa z każdych pięciu złotych zainwestowanych w tę kategorię produktów w 2010 roku.

Cel firm tworzących i zarządzających funduszami jest prosty – sprzedać produkt jak największej liczbie klientów. Im większe są aktywa, którymi dysponują, tym większe jest ich wynagrodzenie za oferowane usługi. Jak to w każdej branży bywa, cel biznesowy można osiągnąć na wiele różnych sposobów, a wszystko zależy od inwencji, obrotności, wiedzy i łutu szczęścia. O ile sukces klienta funduszu mierzy się wysokością stopy zwrotu, to dla zarządzających – choć z całą pewnością też zależy im na dobrym wyniku inwestycyjnym – miarą sukcesu jest napływ nowych środków, fachowo określany mianem salda wpłat i umorzeń. Klienci każdego dnia dokonują operacji zarówno kupna jak i sprzedaży jednostek uczestnictwa, ale liczy się to, żeby saldo tych operacji było powyżej zera.

Bez względu na dobrą czy złą koniunkturę na rynkach kapitałowych, część funduszy pozyskuje nowych klientów, a część ich traci. Ostatnie dwa lata dla klientów funduszy akcyjnych były udane, a w samym 2010 roku średni zysk funduszy polskich akcji zbliżył się do 20 proc. Wyniki funduszy akcyjnych zwykle różnią się od siebie w znacznie większym stopniu niż wyniki w ramach innych kategorii. W 2010 roku nie było inaczej: najsłabsze spośród funduszy polskich akcji uniwersalnych – Pioneer Akcji Polskich i Skarbiec-Akcja – przyniosły zysk rzędu 8,7 proc., podczas gdy najlepszy – Allianz Akcji Plus – 37,8 proc. Można powiedzieć, że fundusze te dzieli prawdziwa przepaść. Nas zaciekawiło jednak, czy sukces TFI, mierzony napływem środków, przełożył się na sukces klientów, mierzony wysokością stopy zwrotu.

Spośród funduszy polskich akcji uniwersalnych, największy napływ świeżej gotówki – 466,7 mln zł – odnotował ING Akcji, należący do dużej grupy bankowo-ubezpieczeniowej, zatem korzystający dobrodziejstw bardzo szerokiej sieci dystrybucji. Na kolejnym miejscu znalazł się Quercus Agresywny, który zebrał 389,6 mln zł. Tak na marginesie, jako ciekawostkę można odnotować fakt, że Quercusem zarządza Sebastian Buczek, który wcześniej karierę zawodowo przez wiele lat wiązał właśnie z grupą ING. Jeden i drugi fundusz pozyskał więc znaczne, na tle rynku, środki. To, co je różni, to wypracowane wyniki, które w przypadku Quercusa były blisko dwukrotnie wyższe niż w przypadku funduszu ING i sięgnęły 30,9 proc. ING zarobił 16,5 proc. Pierwszy przyniósł więc stopę zwrotu o 12 pkt. proc. przewyższającą średnią dla wszystkich funduszy z tej grupy, a ING o 2,4 proc. niższą.

Wygrani biorą dużo, ale nie wszystkoWygrani biorą dużo, ale nie wszystko

Jeśli przyjrzeć się tabeli z dziesięcioma funduszami, które w 2010 roku odnotowały najwyższe saldo wpłat i umorzeń, to cztery (Quercus Agresywny, Idea Akcji, Allianz Akcji Plus i Aviva Investors Nowych Spółek) mogą pochwalić się wysoką stopą zwrotu, przekraczającą o kilkanaście punktów procentowych średnią dla wszystkich funduszy. Wyniki pozostałych oscylowały w okolicach średniej, przy czym w trzech przypadkach (ING Akcji, ING Akcji 2 i PZU Akcji Krakowiak) były nieco niższe od średniej (szczegóły w tabeli powyżej).

O ile w przypadku funduszy o najwyższych saldach wpłat i umorzeń jako zasługę takiego stanu rzeczy śmiało można wskazać wyniki inwestycyjne z jednej strony (np. Quercus czy Idea) lub rozległą sieć dystrybucji z drugiej (np. ING, PKO, PZU), to wydaje się, że przy funduszach, które zanotowały w 2010 roku największe odpływy pieniędzy, największe znaczenie miały jednak relatywnie niskie stopy zwrotu.

Wielkimi przegranymi ubiegłego roku są Arka Akcji, PKO Akcji i Pioneer Akcji Polskich, które zanotowały ujemna salda wpłat i umorzeń, w wysokości odpowiednio: 436,5 mln zł, 209,5 mln zł i 166,9 mln zł. W 2010 roku wszystkie wypracowały wyniki gorsze od rynkowej średniej, przy czym Arka o 6,9 pkt proc., a Pioneer aż o 10,2 pkt proc., osiągając 8,7-proc. stopę zwrotu – najniższą na rynku. Wszystkie spośród dziesięciu funduszy z największym ujemnym saldem mają zyski poniżej średniej.

Wygrani biorą dużo, ale nie wszystkoWygrani biorą dużo, ale nie wszystko

Zależność pomiędzy wynikami a pozyskiwanym nowym kapitałem jeszcze lepiej widać na przykładzie funduszy akcji polskich małych i średnich spółek. Do pięciu funduszy o najlepszych w tej grupie wynikach w 2010 roku, trafiły dwa z każdych trzech złotych zainwestowanych w tę kategorię produktów (69 proc.), podczas gdy pięć najlepszych uniwersalnych funduszy polskich akcji pozyskało dwa z każdych pięciu zainwestowanych złotych (42 proc.).

Wygrani biorą dużo, ale nie wszystkoWygrani biorą dużo, ale nie wszystko

Wydaje się, że za popularnością funduszy inwestycyjnych w równym stopniu przemawiają wyniki inwestycyjne jak i czynniki o zgoła odmiennym znaczeniu, jak marketing czy lepiej rozbudowana sieć dystrybucji. Część klientów wyraźnie podąża za funduszami, osiągającymi dobre wyniki, co można zaobserwować choćby na przykładach Quercusa czy Idei. Jednocześnie dostrzegalna jest przewaga po stronie dystrybucji, która pomimo relatywnie słabszych stóp zwrotu, pozwala w niektórych przypadkach utrzymać sprzedaż na poziomie, który sprawia, że saldo cały czas jest na plusie. Jeśli jednak popatrzeć na fundusze akcji uniwersalnych takie jak Arka, Pioneer czy PKO, posiadające przecież jedne z największych sieci dystrybucji pod postacią bankowych okienek, z których, można odnieść wrażenie, że klienci funduszy coraz większą wagę zaczynają przykładać do jakości oferowanych produktów, a coraz mniej ulegają reklamom czy wręcz namowom bankowych doradców. Z tych trzech funduszy w zeszłym roku wycofano łącznie ponad 800 mln zł.


Bernard Waszczyk, Open Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Open Finance

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze / Wygrani biorą dużo, ale nie wszystko