W rankingu centrów finansowych żadne inne miasto nie poprawiło wyniku tak jak nasza stolica
Giełdę mamy mocną, fundusze i banki walą do nas drzwiami i oknami. Tylko ta infrastruktura i prawo.
Zielona gospodarcza wyspa, giełda z rekordowymi debiutami i rosnącą kapitalizacją oraz tabuny zdolnych menedżerów — to napawa nas dumą. Ale świat finansów na razie tego nie dostrzega. W najnowszej edycji rankingu The Global Financial Centre Index Warszawa zajęła 67. miejsce, tylko o dwa oczka wyższe niż poprzednio. Na pocieszenie — żadne inne miasto nie poprawiło tak wyniku: zdobyliśmy 520 punktów (na 1000 możliwych), o 64 więcej niż przed rokiem. Ekspertów ten skok nie dziwi.
— Pod względem dynamiki wydarzeń Warszawa wypada bardzo dobrze. Jest więcej ofert publicznych, a nasze firmy są obserwowane przez fundusze private equity. Cieszymy się zainteresowaniem instytucji finansowych. Wiele banków inwestycyjnych otwiera u nas biura, choć niektóre pewnie zamkną, gdy skończą się transakcje — mówi Tomasz Pietrusiński, dyrektor w banku inwestycyjnym DC Advisory Partners, który przez wiele lat pracował w Bostonie i Wiedniu.
Lata świetlne
W rankingu wyprzedziliśmy Moskwę, za nami jest Tallin, Budapeszt, Ateny i Istambuł. Ale wcale nie jesteśmy regionalnym mocarstwem — przed nami jest Praga (62. miejsce), wszystkie stolice skandynawskie i Wiedeń (43.). Od liderów, którymi z wynikiem 775 pkt ex aequo są Nowy Jork i Londyn, dzielą nas lata świetlne.
— Pod względem wygody życia, choćby dojazdów do pracy, to Warszawie daleko do Wiednia. Ale w liczbach, choćby wielkości giełdy czy transakcji, już nie ustępujemy. Poziom kompetencji w Polsce wciąż jest nierówny i średnio może odstajemy od zachodnich rynków, ale do Polski wraca coraz więcej ludzi z doświadczeniem, ze znajomością języków i widać dużą zmianę — mówi Tomasz Pietrusiński.
Skarb robi PR
Nasza giełda niepodzielnie rządzi w regionie. Wyprzedziliśmy Wiedeń, a w pierwszym półroczu pod względem debiutów ustąpiliśmy jedynie Londynowi. Spora w tym zasługa Ministerstwa Skarbu, które posyła na giełdę państwowe kolosy. Urzędnicy przyznają, że w strategii chodzi o coś więcej niż tylko sprzedaż.
— Jednym z głównych celów i zadań jest prywatyzacja. Postanowiliśmy połączyć z nią inne procesy korzystne dla gospodarki, m.in. wzmocnienie Warszawy jako regionalnego centrum finansowego i cieszymy się, że to się udaje. Postawiliśmy warunek, że banki inwestycyjne czy firmy doradcze, które chcą z nami współpracować, powinny otworzyć w Polsce biuro. I tak się dzieje. Dzięki temu powstają miejsca pracy, a polscy pracownicy podnoszą kompetencje — mówi Adam Leszkiewicz, wiceminister skarbu państwa.
Prywatyzacja ma spory udział w awansie Polski w rankingu.
— Przy okazji prywatyzacji spotkaliśmy się z setkami banków, doradców, kancelarii prawnych i instytucji finansowych i promowaliśmy Polskę, a to przecież bardzo opiniotwórcze grupy, które mają znaczenie w tego typu rankingach — mówi Adam Leszkiewicz.
Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jesteśmy dopiero na 67. miejscu? Eksperci wskazują, że od lat Polsce szkodzi słaba infrastruktura, nieprzyjazne biznesowi prawo i urzędy.