Wykorzystamy ten czas do maksimum

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 11-07-2006, 00:00

Popytu na mieszkania nie trzeba kreować — jest wystarczający. Trzeba za to zwiększać podaż, uchwalając nowe plany i likwidując administracyjne bariery.

„Puls Biznesu”: Niedawno nastąpiło połączenie firmy Tebodin i SAP — Projekt. Jakie przyniosło to korzyści?

Rafał Twarowski: To przede wszystkim dostęp do zasobów wielkiego międzynarodowego koncernu i korzystanie z portfolio klientów, których Tebodin obsługuje na świecie. W Polsce jednak porównywanie Tebodinu Poland z SAP Projektem to jak porównywanie Dawida z Goliatem. W ostatnich dwóch latach SAP Projekt był zdecydowanie lepszy, zarówno pod wzlędem generowanych obrotów, jak i zysków.

Macie ambitne plany — zwiększenie obrotów o 50 procent, umocnienie pozycji na rynku i rozwój spółek regionalnych. To plan na ten rok?

W tym roku przekroczyliśmy 90 mln zł sprzedaży. To dużo, nawet jak na naszą firmę. Zabezpieczone kontraktami mamy obroty na poziomie 80 mln zł.

Po co tworzycie spółki regionalne?

Jednym z powodów jest wzrost inwestycji w regionach. Mamy coraz więcej kontraktów na lokalnych rynkach. Zarządzanie nimi z poziomu stolicy jest trudne. Dużo łatwiej jest koordynować konkretne projekty na miejscu, mając ludzi w regionach.

Czy widać wzrost inwestycji infrastrukturalnych? Po wejściu do Unii prognozowano boom w tym sektorze. Jednak sceptycy twierdzą, że na razie go jeszcze nie ma...

Nie zgodzę się z tym. O wzroście inwestycji świadczy chociażby coraz większa liczba kontraktów drogowych. Jednak na pewno największy wzrost jest jeszcze przed nami.

Mam na myśli inwestycje związane z rozbudową infrastruktury wodociągowej, a także ekologiczne.

Czy barierą hamującą inwestycje związane z funduszami strukturalnymi nie są zbyt skomplikowane procedury administracyjne?

To prawda, że proces ich otrzymywania jest mocno zbiurokratyzowany. Są jednak takie firmy, które pomagają samorządom w przedarciu się przez gąszcz procedur. Mamy w tym spore doświadczenie. Tebodin był przez kilka lat konsultantem Phare. Uczestniczył również w procesie uzyskiwania środków strukturalnych. Jako konsultanci robimy wszystko, aby ten proces był łatwiejszy. Jednym z projektów, który ostatnio prowadzimy, jest modernizacja twierdzy Grodzisko w Gdańsku. To muzeum finansowane z funduszy Unii Europejskiej. Pomagamy władzom Gdańska. Nie każde miasto jest jednak przygotowane na to, aby oddać część kompetencji zewnętrznemu konsultantowi.

Czy sektor mieszkaniowy leży również w polu waszych zainteresowań?

Mieszkaniówka ma dziś znaczące miejsce w naszym portfolio. Jesteśmy obecni nie tylko w inwestycji Marina Mokotów, ale też przygotowujemy kolejny etap osiedla Konstancja, budowanego w Konstancinie pod Warszawą dla GTC. I w wielu innych projektach...

Ostatnio deweloperzy zbuntowali się przeciwko zbyt drogim — ich zdaniem — mieszkaniom. Czy pan również uważa, że są za drogie?

Rząd popełnia kardynalny błąd. Zwiększenie popytu przez preferencyjne kredyty dla młodych rodzin spowoduje sytuację odwrotną do oczekiwanej. Obecnie popytu nie trzeba już kreować. Jest tak duży, że wystarczy kupić działkę i już można... sprzedawać mieszkania. Nie trzeba mieć projektu ani pozwolenia na budowę! Niestety, w przypadku podaży mieszkań barierą nie do przeskoczenia jest brak planów zagospodarowania. Do tego dochodzą bariery administracyjne, czyli zbyt długie procedury uzyskiwania pozwolenia na budowę. W sytuacji gdy podaż mieszkań nie jest w stanie nadążyć za rosnącym popytem — oczywiste jest, że ceny rosną. A to oznacza, że za chwilę w Warszawie za normę przyjęte zostanie 10 tys. zł za metr kwadratowy mieszkania!

Który sektor nieruchomości jest w tej chwili dla was najważniejszy — komercyjny czy przemysłowy?

Jeżeli policzymy kontrakty, to na pewno inwestycje komercyjne. Jeśli natomiast mówimy o wolumenie zamówień — to kontrakty przemysłowe, które są dużo większe. W budynkach komercyjnych pełnimy zazwyczaj rolę project menedżera, inspektora nadzoru nadzorującego inwestycję, rzadziej zajmujemy się projektowaniem. W przypadku przedsięwzięć przemysłowych jest regułą, że zaczynamy od projektowania, a kończymy na uzyskaniu pozwolenia na użytkowanie. Przemysłowi inwestorzy potrzebują zazwyczaj kompleksowej usługi.

Jak długo potrwa jeszcze inwestycyjne przyspieszenie?

Oceniam, że jeszcze jakieś cztery lata. Wielu menedżerów myśli podobnie i chce wykorzystać ten czas do maksimum. Za chwilę przecież tempo rozwoju może zostać zahamowane. Barierą nie do pokonania jest obecnie brak ludzi do pracy — odpowiednio wykształconych fachowców, którzy są w stanie podjąć się zadań wymaganych od nich przez rynek. Jednym z powodów tej sytuacji jest odpływ kadr za granicę, ale też brak odpowiedniego szkolnictwa w kraju. System, który obecnie mamy w Polsce, jest archaiczny. Nie kształci kadr, których rynek potrzebuje. Na szczęście jesteśmy w sytuacji o tyle lepszej od konkurencji, że mamy strukturę regionalną. Nie jesteśmy więc skazani na poszukiwanie kadr tylko w stolicy. Możemy to robić w Krakowie, we Wrocławiu czy w Łodzi.

Jakie miasta są obecnie na waszym celowniku?

Planujemy otwarcie spółki w Katowicach. Wprawdzie mamy już jedną w Krakowie, ale chcemy, by katowicka zdobyła dla nas klientów przemysłowych, obecnych na Śląsku. Myślimy również o ścianie wschodniej, konkretnie o Lublinie. Obecnie ten region wymaga szybkich inwestycji, m.in. w infrastrukturę drogową i wodno-kanalizacyjną. Nie zaś w kolejne centra handlowe lub hipermarkety. Tak się składa, że o planowanych inwestycjach przemysłowych wiemy dużo wcześniej niż inni, ponieważ przygotowujemy dla nich opracowania i analizy. Dlatego uważam, że dziś ogromne zadanie stoi przed Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagraniczych. Niestety, na razie nie ma między nami współpracy. Szkoda, bo przecież mamy wspólny cel. Jesteśmy firmą komercyjną, ale nam również zależy, aby w Polsce było więcej inwestycji.

Dalsze plany?

Myślimy o przejęciu w przyszłości spółek np. z branży wodno-kanalizacyjnej i kolejowej. Już wkrótce ruszą duże projekty ekologiczne finansowane ze środków UE. To ogromny rynek do zagospodarowania. Na razie jednak wiele projektów czeka na rozstrzygnięcie. Inwestycje rozciągną się więc w czasie i będą trwały co najmniej do 2014 r. Rynek publiczny — w odróżnieniu od komercyjnego — rządzi się innymi prawami. Przepisy o zamówieniach publicznych mimo wielokrotnego nowelizowania ciągle są niedoskonałe. Nadal każdy przetarg można zablokować... Okaże się to poważną barierą przy absorpcji unijnych środków. Przepadną, jeśli nie zdążymy z procedurami na czas.

Rafał Twarowski, prezes Tebodin SAP — Projekt

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Wykorzystamy ten czas do maksimum