Wymarzony start czerwca

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2009-06-08 00:00

Wzrost o 8,9 pkt, pokonanie ważnych barier i indeksów zagranicznych giełd — to tygodniowy bilans WIG20. Tylko ten finisz piątku…

Jeśli nasza gospodarka jest najszybsza w Europie to giełda również

Wzrost o 8,9 pkt, pokonanie ważnych barier i indeksów zagranicznych giełd — to tygodniowy bilans WIG20. Tylko ten finisz piątku…

To był wymarzony początek czerwca dla inwestorów. W tydzień WIG20 zyskiwał nawet 11 proc., rosnąc o blisko 200 pkt. Dwie sesje wystarczyły, by indeks blue chipów pokonał ważne wsparcia przy 1900 i 1920 pkt, z którymi bezskutecznie zmagał się cały maj. Na tym nie poprzestał i atakował nowe tegoroczne szczyty. W piątek ruszył na podbój 2000 pkt. Kolejny ważny poziom psychologiczny udało się pokonać w trakcie sesji, ale nie udało się utrzymać do końca. WIG20 na finiszu poszedł w dół. To jedyny minus świetnego tygodnia.

— Pokonanie 2000 pkt może być kolejnym sygnałem dla rynku do dalszych wzrostów — mówi Maciej Bobrowski, dyrektor działu analiz Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

Jednak, z punktu widzenia analizy technicznej, to nie ta bariera będzie decydująca.

— W piątek w trakcie sesji WIG20 naruszył 2000 pkt. Takie zachowanie potwierdza krótkoterminowy trend wzrostowy, ale ta wartość nie ma jakiegoś istotnego znaczenia, przynajmniej z technicznego punktu widzenia. Ważne bariery podażowe znajdują się przy 2031 i 2050 pkt. W przypadku silniejszego ruchu będą to 2122 i zakres 2165-2180 pkt — mówi Tomasz Jerzyk, analityk DM BZ WBK.

Gospodarka doceniona

Miniony tydzień był wyjątkowy nie tylko z powodu ustanawiania nowych rekordów wzrostowej fali. Nasza giełda niemal każdego dnia błyszczała na tle zagranicznych. W ubiegłym tygodniu zanotowała najwyższą stopę zwrotu w Europie. W przeliczeniu na dolary WIG20 zyskał około 10 proc. Do tak dobrego wyniku zdołały się zbliżyć jedynie giełda w Pradze (9 proc.) i Wilnie (8 proc.). Przypadek czy zasłużony sukces? Raczej to drugie.

— Inwestorzy docenili rosnące PKB w Polsce. Ważne jest też nieduże ryzyko walutowe. Chodzi o to, że jest większe prawdopodobieństwo umocnienia złotego niż jego osłabienia — twierdzi Marcin Materna, analityk Millennium DM.

Jednocześnie mogły zadziałać także czysto techniczne prawidłowości.

— Odrabiamy zaległości w stosunku do innych giełd z ostatnich sesji maja. Jednak po niezbyt wysokich obrotach na ostatnich sesjach widać, że jest coraz więcej oczekujących. Nie ma się co dziwić takiej postawie, skoro już w dużej mierze zostały zdyskontowane pozytywne sygnały płynące z odradzającej się gospodarki świa- towej — uważa Maciej Bobrowski.

Na ostatnich trzech sesjach wartość obrotów z trudem przekraczała miliard złotych.

Wielcy są wielcy

Mimo słabnących obrotów, co sugerowałoby umiarkowaną aktywność dużych graczy, to WIG20 zachowuje się na ostatnich sesjach dużo lepiej niż inne indeksy.

— Mniejsze spółki rosły wcześniej dość szybko. Przyszedł czas na dużych. W odbiciu pomogły dobre dane o stanie naszej gospodarki. Przede wszystkim wzrost PKB, który rysuje przyszłość w lepszych barwach — przyznaje Grzegorz Kujawski, analityk DM BGŻ.

Zdaniem Marcina Materny, w kolejnych tygodniach czerwca lokomotywy parkietu mogą zachowywać się także lepiej niż mniejsze spółki.

— Są po prostu w lepszej sytuacji finansowej — uważa Marcin Materna.

Uwaga na tempo

Indeks WIG20 w kilka dni pokonał kilka ważnych barier i rozbudził nadzieje na dalsze wzrosty. Jednak powinien też wzmóc czujność.

— Na dłuższą metę tak dobrej passy nie da się utrzymać. W najlepszym razie nie spodziewam się, by WIG20 pokonał 2150 pkt. Nie zdziwiłbym się też, gdyby wzro-sty zakończyły się na piątkowej sesji. Gdyby tak było, to pierwsze poważne wsparcie znajduje się w okolicy 1800 pkt — mówi Maciej Bobrowski.

Według Grzegorza Kujawskiego dalsza część miesiąca może upłynąć na stabilizacji przy 2000 pkt.

— Pogorszenia sytuacji spodziewałbym się w drugiej połowie roku, a powrotu do wzrostów z początkiem 2010 r. Pogorszenie nastrojów w kolejnych miesiącach wiązałbym z wynikami spółek i zamieszaniem wokół budżetu — dodaje Grzegorz Kujawski.

Pocieszeniem dla byków z GPW jest obserwowana prawidłowość na giełdach surowcowych i na rynkach wschodzących.

— Skończyła się hossa na amerykańskich obligacjach, a dolar zachowywał się słabiej, więc inwestorzy zaczęli szukać alternatywnych inwestycji. Wybór padł na surowce i rynki wschodzące —mówi Marcin Materna.

160

pkt Tyle wzrósł

indeks WIG20

od 29 maja 2009 r.

komentarz

Marcin R. Kiepas

Pokonanie przez WIG20 2000 pkt to ważne wyzwanie. Sugeruje kontynuację marszu w górę. Z drugiej strony, to także ostrzeżenie, że z narastającego optymizmu może zrodzić się korekta. Mimo to spodziewam się utrzymania trendu wzrostowego do końca wakacji. Później oczekuję cofnięcia, ale to mógłby być odpoczynek po wielkim skoku. Mocniejsze zjazdy mogą zacząć się dopiero, gdy WIG20 będzie już powyżej 2200 pkt. Korekta spadkowa powinna nastąpić na jesieni, gdy dojdzie do konfrontacji oczekiwań z rzeczywistością, czyli twardymi danymi makroekonomicznymi.

Szczególnie aktywni są inwestorzy indywidualni. Nie przeszkodziło to jednak w rozruszaniu notowań największych spółek. Największe spółki reagują najszybciej na bodźce zewnętrzne. Ostatnio taki impuls przyszedł z Wall Street. Jednak już na kolejnych sesjach można oczekiwać, że pozostałe indeksy mogą doganiać WIG20.

Ludwik Sobolewski

prezes GPW

Nasza giełda na tle innych wyróżnia się wzrostami. Znaczący wpływ na to ma dobry stan gospodarki. To ważny czynnik, bo nasz rynek jest dobrze osadzony w gospodarce i odgrywa w niej coraz większą rolę. Trzeba dołożyć wszelkich starań, by podtrzymać trend. Dlatego uważam, że istotne będzie wprowadzanie nowych instrumentów. Mam tu na myśli krótką sprzedaż. Istotne wydaje się także stworzenie nowej formy finansowania dla przedsiębiorstw. Chodzi o rynek obligacji, który byłby uzupełnieniem dla rynku akcyjnego. Należy pamiętać także o ładzie informacyjnym, czyli wyważonej ocenie rzeczywistości, tak by w komentarzach nie popadać ze skrajności w skrajność.

komentarz

Marek Rogalski

Przebieg notowań na rynku walutowym wskazuje, że ogłoszenie w ostatnich dniach degradacji amerykańskiej waluty było nieco przedwczesne. Niewątpliwie mocnym wsparciem dla amerykańskiej waluty było środowe wspólne oświadczenie przedstawicieli azjatyckich banków centralnych. Nie rozważają one w najbliższym czasie zmniejszenia zakupów amerykańskich obligacji i to nawet w przypadku obniżki ratingu USA. W kontekście obaw o finansowanie rosnącego amerykańskiego zadłużenia, była to bardzo dobra informacja. Nieważne, że w dużej mierze polityczna.

Amerykanie widzą rosnący problem w postaci spodziewanego w tym roku rekordowo wysokiego deficytu budżetowego, ale poza pustymi deklaracjami, nie widać na razie racjonalnych pomysłów, w jaki sposób miałby on ulec wyraźnemu zmniejszeniu. Zapewnienia Timothy’ego Geithnera, sekretarza skarbu, muszą jednak wystarczyć. Świat nie jest jeszcze przygotowany na ogłoszenie nowej waluty rezerwowej. To w dużej mierze decyzja polityczna, o czym świadczą kolejne pomysły dotyczące stworzenia ponadnarodowego pieniądza —tym razem ze strony Rosjan. Tym samym odreagowanie dolara nie jest zbytnim zaskoczeniem. Zwłaszcza że rynki akcji i surowców zdają się dojrzewać do poważniejszej korekty ostatnich silnych wzrostów.

Powraca globalna awersja do ryzyka, a zamieszanie z Łotwą komplikuje sytuację w regionie. Problem bałtyckiego sąsiada pewnie zostanie szybko rozwiązany kolejną pożyczką z MFW i wsparciem Komisji Europejskiej, to jednak niepokój pozostanie. Czy Łotysze zdołają przeprowadzić kluczowe reformy fiskalne? Czy kryzys nie dotknie Litwy, która też związała swoją walutę sztywnym kursem z euro? Na dodatek okazuje się, że kryzys w naszym regionie jeszcze potrafi dać o sobie znać. Droga do trwalszego ożywienia może być długa. A skoro o dłuższej, globalnej stagnacji zaczynają mówić największe ekonomiczne autorytety, to coś musi być na rzeczy.

Reasumując — dolar po 3,39 zł w końcu czerwca? To możliwe. Będzie to jednak dobra okazja dla tych, którzy nie sprzedali "zielonych" zimą po 3,90 zł. Bo w dłuższym horyzoncie perspektywy dla złotego są dobre. A dolar w perspektywie kilku lat może spaść poniżej poziomu 2 zł. Tykającej bomby, której wynikiem będzie wybuch gigantycznej inflacji, raczej nie da się już zatrzymać.