Rząd pracuje nad projektem budowy mieszkań na wynajem, który w przyszłości zastąpi "Rodzinę na Swoim".
Zgodnie z jego założeniami rząd zrezygnowałby z dopłat do kredytów hipotecznych dla osób indywidualnych. Zamiast tego ręczyłby za kredyty na budowę mieszkań na wynajem m.in. Towarzystwom Budownictwa Społecznego, spółdzielniom i firmom deweloperskim.
Kredyt będzie jednak udzielany pod warunkiem, że cena budowanych mieszkań nie przekroczy określonego pułapu. O tym, jaka to będzie wysokość, przekonamy się dopiero za rok.
Są też inne warunki. Lokator takiego mieszkania podczas podpisywania umowy przedwstępnej będzie musiał wpłacić co najmniej 30 proc. jego wartości, w formie zaliczki. Resztę spłaci w czynszu przez co najmniej dziesięć lat.
Jednocześnie, w razie poprawy swojej sytuacji finansowej, będzie mógł w każdej chwili stać się jego właścicielem.
Najważniejszym celem nowego rządowego programu jest ożywienie mieszkaniowego rynku. Według strony rządowej jest on skierowany zarówno do deweloperów, jak i młodych ludzi, których obecnie nie stać na zakup własnego mieszkania i którzy mają również problemy z uzyskaniem kredytu.
Zdaniem niektórych ekspertów to oferta skierowana głównie do deweloperów.
— Obecna rządowa propozycja nie jest adresowana do ludzi potrzebujących dachu nad głową, lecz do firm deweloperskich szukających zysków w budowie mieszkań na wynajem — ocenia Tomasz Błeszyński doradca rynku nieruchomości.
Jego zdaniem przygotowywane obecnie przez rząd nowe propozycje niestety zakończą się fiaskiem. Dlaczego?
— Proponowany 30-procentowy wkład własny w dalszym ciągu ogranicza dostęp do własnego mieszkania, a proponowana spłata w czynszu mieszkania przez 10 lat jest również mało realna — ocenia ekspert.
Więcej we wtorkowym PB
