Wynajmowanie personelu jest coraz bardziej opłacalne
Przedmiotem leasingu są pracownicy niewykwalifikowani
KLIENT TYLKO PŁACI: Dostajemy od klienta zlecenie i szukamy odpowiednich kandydatów. Zatrudniamy ich we własnej firmie na czas określony. Klient tylko podpisuje fakturę — mówi Paweł Bojko, główny konsultant do spraw rozwoju w firmie Job Center. fot. Małgorzata Pstrągowska
Coraz więcej firm poszukujących pracowników tymczasowych korzysta z usług pośredników oferujących leasing pracowniczy. Zatrudnianie personelu w ten sposób jest nieco droższe, ale w ostatecznym rozrachunku staje się opłacalne. Poprzez leasing pracowniczy pracę znajdują najczęściej nisko wykwalifikowani młodzi ludzie.
Leasing pracowniczy pojawił się w Polsce stosunkowo niedawno. Na razie nie jest to szeroko rozpowszechniony sposób zatrudniania pracowników.
— Polega na wynajmowaniu personelu na określony czas. Najczęściej korzystają z takich usług firmy działające w branżach, w których występują sezonowe zmiany rytmu pracy. Na przykład duże sieci handlowe potrzebują dodatkowych pracowników w okresie przedświątecznym. Korzystają więc przy rekrutacji z usług firm pośredniczących — tłumaczy Agnieszka Małysa, główny specjalista do spraw marketingu w firmie Work Service.
Także z doświadczeniem
Leasing pracowniczy dotyczy na ogół personelu niewykwalifikowanego, zatrudnianego w halach produkcyjnych albo hipermarketach. Coraz częściej zdarza się jednak, że na takich zasadach zatrudniane są osoby posiadające kwalifikacje zawodowe.
— Wiele firm potrzebuje na przykład dodatkowych osób do pracy w księgowości przed zamknięciem okresu rozliczeniowego. Potrzeba zatrudnienia pracownika czasowego zachodzi również w przypadku długich urlopów, na przykład macierzyńskich. W ten sposób znajdują pracę sekretarki czy asystentki — dodaje Agnieszka Małysa.
— Stosunkowo często potrzebujemy dodatkowych pracowników do realizacji konkretnych projektów. Nie mamy czasu na samodzielną rekrutację, więc korzystamy z pomocy pośredników. Wysyłamy faks z opisem stanowiska i czekamy na odpowiedź — twierdzi Jolanta Hoffman z firmy Weillbuls.
Leasing pracowniczy w Polsce pojawił się dopiero 3 lata temu. Na zachodzie Europy jest znany od dawna. Korzystają z niego m.in. sieci handlowe. Podobnie postępują ich polskie przedstawicielstwa.
Czas to pieniądz
Pracownicy czasowi zatrudniani są przez firmy pośredniczące. To one zajmują się wyszukiwaniem kandydatów i do nich należą wszystkie obowiązki związane z ich obsługą.
— Tradycyjna rekrutacja pracowników sezonowych zabiera dużo czasu. Nie wszystkie firmy są organizacyjnie przygotowane do zatrudnienia kilkudziesięciu osób na dwa miesiące. My przeszukujemy swoją bazę danych, i podpisujemy umowę dużo szybciej. Korzystają na tym również pracownicy. Nie muszą szukać pracy na własną rękę, bo po zakończeniu jednego kontraktu staramy się przenieść ich w inne miejsce pracy — mówi Paweł Bojko, główny konsultant do spraw rozwoju w firmie Job Center.
— Firmy starają się unikać przerostu zatrudnienia. Tym bardziej że zwolnienie pracownika jest kosztowne. Leasing pracowniczy daje możliwość bardziej elastycznego reagowania na potrzeby klientów — przekonuje Agnieszka Małysa.
Trudno powiedzieć, czy osoby zatrudnione w ramach leasingu pracowniczego zarabiają więcej od tych zatrudnionych na stałe. Kosztują jednak trochę więcej, ponieważ do ich pensji i tradycyjnych opłat należnych fiskusowi, dolicza się jeszcze prowizję dla pośrednika. Zatrudnienie jednego niewykwalifikowanego pracownika kosztuje leasingobiorcę 8 złotych w Warszawie i 7 złotych poza stolicą. Do tej stawki doliczyć trzeba również podatek VAT. Płace pracowników wykwalifikowanych negocjuje się każdorazowo.
Bez zobowiązań
Specjaliści twierdzą, że zainteresowanie pracownikami czasowymi będzie rosło ze względu na zwiększające się uprawnienia socjalne i problemy ze zwalnianiem pracowników.
— Nie wszyscy pracownicy są potrzebni na stałe. Leasing pracowniczy to zatrudnianie bez zobowiązań — dodaje Paweł Bojko.
W ramach leasingu pracowniczego zatrudniani są na ogół młodzi ludzie. Czasową pracę podejmują dla zdobycia dodatkowych pieniędzy na wakacje. W przypadku wyższych stanowisk praca czasowa to również możliwość odbycia szkolnej praktyki i szansa na zdobycie potrzebnego doświadczenia.
Zdaniem specjalistów, pracownicy zatrudnieni tymczasowo mniej przykładają się do pracy. Wyjątek stanowią pracownicy wykwalifikowani, którym zależy na znalezieniu stałej pracy. Rekrutacja na najniższe stanowiska jest prosta. Chętnych do pracy wprowadza się do bazy danych. W razie zlecenia podpisują z firmą pośredniczącą umowę. Kandydaci na pracowników wykwalifikowanych przechodzą dodatkowe testy, wypełniają ankiety, określając satysfakcjonującą ich stawkę płacową.
Radosław Omachel