Wynalazek, który nas uratował

Na szczęście kończy się już ten paskudny rok i cała nadzieja w tym, że kolejny będzie znacznie łaskawszy. Co dobrego zostanie nam po 2020?

Trudno szukać plusów mijającego roku. COVID-19 namieszał mocno na całym świecie i w zasadzie trudno powiedzieć, jakie będą jego długofalowe następstwa i powikłania. Chodzi zarówno o spustoszenie, które zrobił w organizmach ludzi, jak też skutki gospodarcze, z których też będziemy się leczyć latami. Jeśli założymy jednak w końcu tego tragicznego roku różowe okulary, to czy zobaczymy coś dobrego? Pewnie wbrew pozorom niejedną rzecz, ale jedna nas uratowała. I nie ma znaczenia fakt, że wielu z nas - jeśli nie większość - ma już tego wynalazku po dziurki w nosie.

Wideokonferencje, rozmowy wideo, telekonferencje, konfy, popularne “calle”. Przyznajmy: uratowały nam życie, robotę, niejedną relację. Nowe słowa weszły do naszej codzienności, a przykładem jest Zoom, który w pewnym momencie trafiał do uszu niemal wszystkich i był tak często używany jak Google w przypadku szukania w necie albo adidasy do określenia butów sportowych. Nierzadko ludzie mówili więc, że mają "zooma", gdy tak naprawdę korzystali akurat z innego komunikatora. Zyskała zresztą nie tylko założona dziewięć lat temu firma z San Jose, której słupki z liczbą użytkowników nagle wystrzeliły. Na liście beneficjentów przejścia ze wszystkim “na zdalne” są też inni, w tym Microsoft Teams, Google Meet, Cisco Webex, BlueJeans Meetings, Whereby, Fuze, Blackboard czy wreszcie polski ClickMeeting. W zasadzie każdy, kto miał jakiś sposób na to, żeby łatwiej było nam pracować i uczyć się w trybie zdalnym, miał pewny biznes, a listę można dalej wydłużać.

Mara Brandl / imageBROKER / Forum

To zresztą nie tylko zestawienie beneficjentów, ale też w pewnym sensie bohaterów, bo bez narzędzi do pracy zdalnej, aplikacji do komunikacji i wideorozmów w grupie czy platform ułatwiających wspólną pracę, po prostu byśmy leżeli. Dzięki tym wynalazkom możliwa jest praca zdalna, nauka zdalna i przyjaźń zdalna. To prawda, że czasem mamy już dosyć patrzenia w ekran i kolejnych “calli” albo współczujemy dzieciom, które nie mogą spotykać się w rówieśnikami. Pomyślcie jednak, co by było, gdyby kazano nam pozostać w domach, ale jednocześnie nie mielibyśmy tych wszystkich apek i platform.

Newsletter ICT
Nowości z firm IT z naciskiem na spółki giełdowe: przetargi, informacje z rynku, newsy kadrowe i inne.
ZAPISZ MNIE
×
Newsletter ICT
autor: Grzegorz Suteniec
Wysyłany raz w tygodniu
Grzegorz Suteniec
Nowości z firm IT z naciskiem na spółki giełdowe: przetargi, informacje z rynku, newsy kadrowe i inne.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Konferencje po pandemii będą krótsze i mądrzejsze. Spotkania osobiste w końcu zostaną wznowione, ale innowacje powstałe podczas pandemii pozostaną - napisała Joanna Pearlstein w magazynie ”Wired“.

Trudno się z nią nie zgodzić. Nawet przy optymistycznym powrocie do normalności, jakkolwiek będzie ona wyglądać, nie zrezygnujemy tak łatwo z dobrodziejstw zdalnej pracy i wykorzystywania narzędzi do telekonferencji. Do tej pory był to plan B, teraz można postawić na model hybrydowy. Nie zawsze trzeba wydawać pieniądze na dalekie podróże służbowe bądź wynajem dużej powierzchni na konferencje. Zrozumieliśmy, że pewne rzeczy po prostu da się zrobić na odległość, mimo że wcześniej wydawało się to niemożliwe. To znacznie tańsze, bo zamiast biletów lotniczych, rachunków i dodatków reprezentacyjnych wystarczy abonament w usłudze i inwestycja w dobry sprzęt. Jednocześnie bardzo pragniemy tego momentu, kiedy będzie można kontrahentowi lub nowemu klientowi popatrzeć prosto w oczy i uścisnąć dłoń. Do tego na pewno będziemy chcieli wrócić. Poza tym wyjazd na konferencję to nie tylko słuchanie prelegentów, ale także - a może nawet przede wszystkim - rozmowy kuluarowe, negocjacje przy kawie lub czymś innym, zawierane znajomości itd. Trudno o to w sieci.

Zoom, Meet, Teams stworzyły jednak przestrzeń do współpracy, za którą na pewno wdzięczni są introwertycy. W zaciszu domowym, bez konieczności wychodzenia takie osoby zyskały szersze pole do działania. W dodatku w każdym momencie można wyciszyć mikrofon albo zasłonić kamerę. Kolejnym plusem jest też to, że wirtualne spotkanie łatwiej zakończyć. Nie ma owijania w bawełnę, ślęczenia bez końca nad jakimś tematem, odbiegania w bok. Wystarczy kliknąć komuś “mute” albo w skrajnych przypadkach “end meeting” i po sprawie. Nikt nie ma ochoty siedzieć przed ekranem godzinami, więc im krócej i konkretniej, tym lepiej. To nam też zostanie po pandemii jako wartość dodana.

A że nie można się wystroić? Ludzie zaoszczędzili na kreacjach kupowanych specjalnie na wyjście do pracy, bo generalnie etykieta zoomowska jest luźniejsza i dresowe spodnie są OK. Serwis technologiczny The Verge natrafił ostatnio w Japonii na propozycję dla tych, którzy czują się nieswojo, gdy pojawiają się na służbowych wideokonferencjach w piżamie. Sieć Aoki sprzedaje specjalnie przygotowany dla takich osób ciuch wyglądający jak klasyczna marynarka, a w dotyku przypominający piżamę. Japończycy nazywają to piżamowym garniturem. Kreatywność to kolejny wynalazek, który uratował w (nie)miłościwie panującym (jeszcze) 2020 r.

Fot. ARC
Fot. ARC
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane