PZU sprzedał więcej, ograniczył koszty, ale zarobił o 37 proc mniej niż przed rokiem. Zawiniły małe zyski z działalności lokacyjnej.
4,7 mld zł zebrała grupa PZU w pierwszym kwartale. To o 13,8 proc. więcej niż przed rokiem. Przypis spółki majątkowej wyniósł 2,45 mld zł (wzrost o 6 proc.), a życiowej 2,24 mld zł (wzrost aż o 24 proc.).
— Celem strategicznym jest to, by przypis rósł szybciej niż koszty. Chcielibyśmy również zahamować spadek udziału w rynku, więc wyniki sprzedaży nas bardzo cieszą — informuje Andrzej Klesyk, prezes PZU.
Giełda ciąży
Ubezpieczycielowi udało się zmniejszyć koszty działalności o 7 proc. Wyższa sprzedaż i niższe koszty nie wystarczyły jednak do poprawienia wyniku finansowego. Zysk netto wyniósł 732,1 mln zł i był niższy o 437 mln zł (37,4 proc.) niż przed rokiem.
— Jesteśmy zadowoleni ze wzrostu przypisu, spadku kosztów, ale niezadowoleni z wyników działalności lokacyjnej — mówi Andrzej Klesyk.
Początek roku był pod tym względem dla PZU katastrofalny. Zarobił o 96,4 proc. mniej niż rok wcześniej. Jeszcze gorzej wygląda wynik pod względem nominalnych zysków — w ciągu trzech pierwszych miesięcy PZU zarobił z lokat 35,3 mln zł, podczas gdy rok wcześniej 979,1 mln zł. Prezes zapewnia, że nie jest to wina nowego zarządu.
— Portfel inwestycyjny się nie zmienił. Spadek dochodów nie jest więc wynikiem nietrafionych inwestycji, lecz sytuacji na rynkach. Spadków na giełdzie i podniesienia stóp procentowych, które obniżyło rentowność obligacji — tłumaczy Andrzej Klesyk.
Prezes dodaje, że niewiele też można było zrobić, by zminimalizować wpływ rynku.
— Obecne wyniki to skutki decyzji podjętych w ubiegłym roku. Wielkość naszego portfela (50,5 mld zł — przyp. red.) powoduje, że pole manewru mamy niewielkie. Proszę sobie wyobrazić, że chcielibyśmy szybko sprzedaż obligacje 10-letnie o wartości 3 mld zł. To nierealne — twierdzi Andrzej Klesyk.
Inną kwestią jest to, czy portfel był dobrze skonstruowany. Kilka dni temu ze spółką pożegnał się Rafał Antczak, główny ekonomista.
— Mam inną wizję, co powinien robić główny ekonomista. Biuro analiz ekonomicznych powinno się zajmować analizami sytuacji ekonomicznej, a nie np. produktami — mówi Andrzej Klesyk.
PZU próbuje zmienić strategię.
— Przemodelowujemy portfel obligacji pod względem ich długości. Czekamy też na zgodę nadzorcy na uruchomienie funduszu nieruchomości. Myślimy o inwestycjach w spółki z New Connect, a także w spółki niepubliczne — wyjaśnia Andrzej Klesyk.
Sprzedaż w górę
PZU pozytywnie zaskoczył wynikami sprzedaży. Spółka majątkowa sprzedała o 6 proc. więcej, a motorem wzrostu były ubezpieczenia komunikacyjne, z których zebrała o 83 mln zł więcej. To jednak nic w porównaniu z wynikami PZU Życie. Tu przypis w pierwszym kwartale wzrósł blisko 25 proc. Motorem była sprzedaż przez banki, która przyniosła prawie 400 mln zł (wzrost o 171 proc.). A to dopiero początek.
— Kwiecień był absolutnie rekordowy w historii firmy. W jeden miesiąc zebraliśmy 3,1 mld zł. Jest prawdopodobne, że na jesieni zbliżymy się do tego wyniku — mówi Dariusz Krzewina, prezes PZU Życie.
Rekord to rezultat współpracy z bankami i udanej akcji sprzedaży poprzez mailing bezpośrednio do klientów. Tą drogą udało się pozyskać 465 tys. osób. PZU odświeżył również ofertę ubezpieczeń grupowych, z których przyciągnęło 107 tys. klientów.
Prezes podtrzymał chęć przejęcia firm z regionu. PZU ma na ten cel około 7 mld zł.
96,4
proc. O tyle spadł wynik z działalności lokacyjnej PZU w pierwszym kwartale 2008 r.