Wyniki amerykańskich spółek nie dodały bykom skrzydeł

Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance
21-07-2010, 17:04

Wtorkowa sesja na Wall Street wprawiła europejskich inwestorów w doskonały nastrój. Optymizm wzmagał się jeszcze przed publikacją wyników przez kolejne amerykańskie firmy.

Morgan Stanley, Wells Fargo i Coca Cola nie zawiodły, dostarczając bykom dodatkowego paliwa. Wzrosła też liczba wniosków o kredyt hipoteczny. W takich warunkach wydawało się, że niedźwiedzie nie miały szans na odparcie ataku. A jednak początek sesji za oceanem ostudził nieco rozpalone głowy. 

Polska GPW

Środowa sesja na warszawskiej giełdzie zaczęła się pomyślnie dla posiadaczy akcji. Indeks największych spółek zyskiwał na otwarciu 0,9 proc., a WIG rósł o prawie 0,8 proc. Wskaźniki małych i średnich firm radziły sobie nieco gorzej, zwyżkując po 0,4-0,6 proc. Na dobrym początku jednak się nie skończyło. Bardzo dobre nastroje panujące na głównych parkietach europejskich udzieliły się naszym inwestorom i skala zwyżki szybko się powiększyła. Już po kilkudziesięciu minutach WIG20 znalazł się na poziomie o prawie 1,7 proc. wyższym niż w trakcie wtorkowego zamknięcia, docierając na moment do poziomu 2400 punktów. W ubiegłym tygodniu pokonanie go okazało się zbyt trudne. Dzisiejsze poranne próby jego sforsowania także skończyły się niepowodzeniem. Walory wszystkich niemal dużych spółek zdecydowanie szły w górę. Liderem były początkowo akcje PBG, zyskujące ponad 3 proc. Ponad 2 proc. w górę szły papiery Pekao. Niewiele ustępowały mu akcje Lotosu i TVN. Po około 1,5 proc. rosły papiery BRE i KGHM. Wczesnym popołudniem popyt przycisnął jeszcze mocniej i indeks największych spółek znów znalazł się powyżej 2400 punktów, rosnąc o niemal 2 proc. W tej fazie sesji prym wiodły walory KGHM, które zyskiwały aż 5 proc. Ostatecznie WIG20 zyskał 2,28 proc., WIG wzrósł o 1,93 proc., wskaźnik średnich spółek zwiększył swoją wartość o 1,66 proc., a sWIG80 o 0,88 proc. Obroty wyniosły 1,8 mld zł.

Giełdy zagraniczne

Byki na Wall Street nie dają jednak za wygraną. Mimo niekorzystnych informacji dotyczących rynku nieruchomości i mocno rozczarowujących wyników Goldman Sachs, zdołały pod koniec sesji doprowadzić do zwyżki Dow Jones’a o 0,7 proc. i S&P500 o 1,1 proc. Indeksy rozpoczęły dzień od spadku o 1,4 proc., jednak później przez cały czas pięły się w górę bez najmniejszych przeszkód. Trudno się dziwić, że inwestorzy podjęli próbę odreagowania piątkowego tąpnięcia. Można się natomiast dziwić, że niedźwiedzie tak spokojnie się temu przyglądały. Raczej nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. Zaskoczyły je na razie pogłoski o możliwości podjęcia przez Fed działań mających na celu pobudzenie akcji kredytowej.

Na giełdach azjatyckich przeważały wzrosty, ale ich skala była bardzo umiarkowana. Liderem był zwyżkujący o 0,9 proc. Hang Seng. Po dwudniowym ostrym rajdzie w górę indeksy w Chinach wyraźnie wyhamowały. Dziś Shanghai B-Share wzrósł jedynie o symboliczne 0,06 proc., a Shanghai Composite o 0,26 proc. Ze spadkowej passy nie może wyrwać się Nikkei, który tym razem stracił 0,23 proc.

Główne europejskie parkiety tryskały dziś rano optymizmem. W Paryżu zwyżka sięgała 1,8 proc., wskaźnik w Londynie rósł o 1,3 proc., a DAX zyskiwał 1,2 proc. Na większości pozostałych rynków było podobnie. Jedynie w Bukareszcie i Rydze indeksy traciły na wartości. Dobre nastroje utrzymywały się przez cały dzień, jednak wahania wartości indeksów nie były zbyt wielkie. Dopiero niezbyt fortunny początek sesji na Wall Street doprowadził do wyraźnego ograniczenia skali wcześniejszych wzrostów. Tuż po godzinie 16.00 CAC40 zyskiwał 1,2 proc., FTSE rósł o 1,4 proc., a DAX jedynie o 0,4 proc.

Waluty

Po czterech dniach wzrostów i trzykrotnie ponawianych próbach pokonania poziomu 1,3 dolara kurs wspólnej waluty uległ wreszcie poważniejszej korekcie. Wczoraj po południu został zepchnięty w okolice 1,285 dolara. Wieczorem odrobił niewielką część strat, a dziś przed południem poruszał się w wąskim przedziale 1,287-1,29 dolara. Pod koniec dnia wspólna waluta nieco bardziej zdecydowanie słabła. Jej kurs znalazł się nieznacznie poniżej 1,28 dolara.

Z tego zamieszania skorzystała nasza waluta. Wczoraj późnym popołudniem kurs dolara dotarł do poziomu 3,22 zł, zaś wieczorem był niższy już o prawie 4 grosze. Dziś rano można było go kupić po 3,17-3,19 zł. Euro wyceniano dziś rano na 4,09-4,11 zł. Za franka trzeba było płacić 3,02-3,03 zł.

Podsumowanie

Po kilku dniach nerwowości i częstych zmian nastrojów inwestorów środowa sesja przyniosła kolejną falę optymizmu. Trudno wskazać wyraźne powody wzrostów,  występujących na niemal wszystkich giełdach europejskich. Pomagały wyniki kolejnych amerykańskich spółek, jednak ruch w górę został zainicjowany i nabrał pokaźnych rozmiarów jeszcze przed ich publikacją. Nasz indeks największych firm znów atakował poziom 2400 punktów. Dziś się powiodło, ale czy uda się zdobycz utrzymać dłużej, zależeć będzie od Wall Street.

Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Wyniki amerykańskich spółek nie dodały bykom skrzydeł