Wyniki banków kulą u nogi Wall Street

opublikowano: 2011-04-28 13:51

Posiadacze akcji amerykańskich banków nie będą dobrze wspominać rozpoczętego dwa tygodnie temu sezonu raportów kwartalnych. Instytucje finansowe za rekordowymi zyskami chowają bowiem pogarszającą się kondycję biznesów.

Na pierwszy rzut oka amerykańskie instytucje finansowe są w życiowej formie. Z sześciu największych krajowych banków aż pięć pobiło oczekiwania analityków, dotyczące zysku netto na akcję. JPMorgan oraz Wells Fargo zanotowały zyski największe w historii.

— Z instytucji finansowych, które do tej pory pochwaliły się raportami kwartalnymi, 82 proc. sprostało oczekiwaniom analityków lub przekroczyło je — wyliczają w nocie do klientów Melissa A. Roberts oraz Elissa Niemiera, analityczki banku inwestycyjnego Keefe, Bruyette Woods (KBW).

Na tym jednak pozytywy się kończą. Od 12 kwietnia, kiedy oficjalnie rozpoczął się sezon raportów, wskaźnik sektora finansowego stracił 2,7 proc. W tym samym czasie indeks szerokiego rynku SP 500 zyskał 2,5 proc., ustanawiając trzyletnie maksima.

— Za dużą część wzrostu zysków odpowiada rozwiązywanie rezerw na złe kredyty, co rynek w większości uwzględnił już w cenach — tłumaczy Jason Goldberg, analityk sektora w nowojorskim oddziale Barclays Capital.

Z rozwiązania rezerw pochodzi blisko połowa rekordowego zysku wypracowanego przez JPMorgan. Ich likwidacja odpowiada też przynajmniej w jednej czwartej za najwyższy w historii wynik Wells Fargo. Dlatego, jak wskazuje Jason Goldberg, obecnie lepszym wskaźnikiem kondycji finansów banków są ich przychody.

Te w przypadku 6 największych banków, które dotychczas opublikowały raporty, spadły przeciętnie o 13,3 proc. To najgorszy wynik w ciągu ostatnich trzech lat. Na jeszcze większe pogorszenie sytuacji wskazuje zysk operacyjny przed opodatkowaniem i operacjami na rezerwach (tzw. PTPP). Tu spadek wynosi aż 40,2 proc.

Banki pogrążają wciąż przekraczające 8 proc. bezrobocie oraz ponowne spadki cen na rynku nieruchomości. To sprawia, że o wzroście wartości udzielonych kredytów większość z nich może zaledwie pomarzyć. Jak wynika z ostatnich dostępnych danych amerykańskiej agen- cji gwarantującej depozyty (FDIC), zadłużenie Amerykanów z tytułu kredytów hipotecznych spadło o 4,4 proc. r/r. Nowe kredyty nie mogą już zapewnić tak korzystnego oprocentowania, co również przekłada się na przychody banków.

— Banki zmagają się z konsekwencjami stale niskich stóp procentowych. Zapadanie wcześniejszych wierzytelności wymusza na nich lokowanie aktywów przy niższych stopach zwrotu — tłumaczy Goldberg.

Wątpliwości, jak inwestorzy odbierają wyniki sektora, nie pozostawia reakcja rynku na publikacje. Od czasu informacji o rekordowych zyskach papiery Wells Fargo straciły 4 proc., a notowania JPMorgan obniżyły się o ponad 3 proc. Na wykresie Goldman Sachs w dniu podania rezultatów pojawiła się największa od 9 miesięcy czarna świeca. Najwięcej wśród potentatów, bo aż 7 proc., stracił jednak Bank of America, który jako jedyny w tym gronie nie sprostał oczekiwaniom analityków.

Do niekorzystnego otoczenia makroekonomicznego dochodzą ograniczenia narzucane na branżę przez regulatora rynku. Te odbijają się na wysokości prowizji. Jak wylicza FDIC, opłaty za prowadzenie rachunków spadły w IV kwartale aż o jedną piątą. Skutki już widać. Dynamika zysku operacyjnego PTPP jest ujemna już czwarty kwartał i wszystko wskazuje na to, że w tym kwartale spadek będzie największy od I kwartału 2008 r.

Złudzeń odnośnie perspektyw sektora nie pozostawia analiza techniczna. Banki to jedyna z głównych branż, której "skracanie" zaleca John Roque, dyrektor zarządzający firmy brokerskiej WJB Capital.

— Wykresy Morgan Stanley, US Bancorp, czy Bank of America nie wyglądają dobrze. Sygnalizują dalsze spadki — mówił John Roque w telewizji Bloomberg.

Zgadzają się z nim analitycy fundamentalni. Paul Miller, analityk FBR Capital Markets, uważa, że na poprawę notowań branży trzeba będzie poczekać, dopóki nie zacznie rosnąć wartość portfeli kredytowych oraz przychody banków.

— Nie mamy do czynienia z wyprzedażą, ale raczej z powolnym osuwaniem się. Jednak naszym zdaniem sektor pozostanie słaby — twierdzi Paul Miller.