Wyniki gigantów GPW mogły być dużo lepsze

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2003-05-22 00:00

Jest jeszcze co ciąć — twierdzą specjaliści po analizie skonsolidowanych kosztów największych giełdowych spółek w I kwartale. Najbardziej kosztowny biznes to informatyka.

Po zsumowaniu kosztów największych giełdowych spółek okazuje się, że te zamiast spadać — rosną. Najbardziej u liderów z sektora IT, bo te spółki utrzymują rzesze specjalistów gotowych do realizacji wielkich kontraktów, o które właśnie toczy się walka. W I kwartale 2003 r. łączne koszty wszystkich spółek z indeksu WIG20 przekroczyły 19,1 mld zł i były o ponad 2 proc. wyższe niż rok temu. Trzeba jednak podkreślić, że w tym samym okresie wzrosły także przychody, i to o ponad 3 proc.

Największy wzrost kosztów zanotowały Prokom i Agora — o 105 i 35 proc. Najbardziej obciążenia zredukowały banki — grubo ponad 20 proc. Jednak analitycy podkreślają, że to nie koniec oszczędności, bo cięcia nie zrównoważyły spadku przychodów z odsetek.

Spółką, której udaje się konsekwentnie ciąć koszty, jest Dębica. W I kwartale giełdowy producent opon mimo wzrostu przychodów o 18 proc. zdołał ograniczyć koszty sprzedaży o 14 proc. Koszty ogólnego zarządu spadły o blisko 12 proc.

— Dębicę można stawiać za przykład. Firma wdrożyła specjalny program oszczędnościowy, który przynosi już efekty. Warto podkreślić, że nie była zmuszona do jego wdrożenia. Warunki rynkowe w branży oponiarskiej są bardzo sprzyjające — podkreśla Bartosz Ostafiński, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

Coraz skuteczniej z kosztami walczy Telekomunikacja Polska. W pierwszych trzech miesiącach 2003 r. skonsolidowane przychody operatora zwiększyły się o 2,5 proc. W tym samym okresie koszty sprzedaży produktów towarów i materiałów wzrosły tylko o 1 proc. Zdecydowane efekty zaczyna przynosić program restrukturyzacji zatrudnienia prowadzony przez operatora.

— Dzięki wolniejszemu wzrostowi kosztów niż przychodów TP zdołała zwiększyć marżę na sprzedaży brutto. Jednak ocenę spółce obniża wzrost kosztów finansowych. Można szacować, że około 500 mln zł stanowiły obciążenia wynikające z ujemnych różnic kursowych — ocenia Radosław Solan, analityk BDM PKO BP.

Analitycy mają wiele zastrzeżeń do kontroli kosztów w największych firmach produkcyjnych, głównie KGHM. W spółce koszty sprzedaży wzrosły aż o 10 proc. Miedziowy kombinat, którego załoga liczy ponad 18 tys. osób, jest w czołówce giełdowych firm pod względem kosztów ogólnego zarządu. W całej grupie KGHM wyniosły one 134,3 mln zł.

Rekordzistą pod tym względem jest PKN Orlen, którego koszty ogólnego zarządu w grupie przekroczyły 208 mln zł i były prawie o 10 mln zł wyższe niż w I kwartale 2002 r. W przypadku płockiego koncernu niepokoić może wzrost kosztów sprzedaży o blisko 40 proc. Tak duży skok kosztów został zrekompensowany zaledwie 21-proc. wzrostem przychodów. Obu spółkom analitycy zalecają zdecydowaną redukcję wydatków.

— W KGHM są duże możliwości redukcji kosztów. Przede wszystkim należałoby zająć się racjonalizacją obciążeń związanych z wynagrodzeniami. Jednak ze względu na silną pozycję związków zawodowych jest to praktycznie nierealne. Za to PKN Orlen w tym roku wprowadza specjalny program redukcji kosztów operacyjnych — wylicza Bartosz Ostafiński.

W I kwartale w PKN Orlen mocno wzrosły koszty dystrybucji. Jednak jest to związane z konsolidacją stacji paliw w Niemczech i agresywną walką o klienta na krajowym rynku.

— Chcąc utrzymać pozycję na rynku krajowym i wejść na rynek środkowoeuropejski, rozpoczęliśmy wprowadzanie globalnego programu poprawy efektywności, obejmującego swoim działaniem całą bazę kosztów spółki — zapowiedział w ubiegłym tygodniu zarząd Orlenu.

Koszty w porównaniu z I kwartałem 2002 r. zredukowały natomiast wszystkie banki wchodzące w skład indeksu WIG20, i to dość wyraźnie, bo o ponad 20 proc. Jednak analitycy twierdzą, że to jeszcze za mało.

— W przypadku banków tempo redukcji kosztów nie nadąża za spadkiem przychodów. W tych instytucjach nadal widać przerost zatrudnienia. Ich majątek trwały jest zbyt duży w porównaniu z potrzebami. A utrzymywanie takiego majątku kosztuje — ocenia Marek Świętoń, analityk ING IM Polska.

Najbardziej kosztowny biznes w I kwartale tego roku to informatyka. Tu trwa walka o kolejne wielkie kontrakty. By ją wygrać, trzeba ponieść ogromne nakłady. Największe sukcesy w przetargach ma na razie Prokom, ale koszty jego grupy wzrosły w ujęciu rocznym o ponad 100 proc.

— W Prokomie koszty sprzedaży produktów, towarów i materiałów rosły dwukrotnie szybciej niż przychody, co odbiło się na spadku marży na sprzedaży brutto. Ale ta grupa ma usprawiedliwienie — nakłady poniesione w związku z uczestnictwem w przetargach na informatyzację PZU oraz PKO BP. Sytuację w I kwartale Prokom próbował ratować sprzedażą towarów i materiałów, co spowodowało zdecydowaną obniżkę marż — podkreśla Radosław Solan.

Podobne problemy mają także inni potentaci branży IT.

— Computerland od dłuższego czasu utrzymuje grupę osób, która gotowa jest do wdrażania Centralnego Rejestru Usług Medycznych. Tymczasem projekt jest odwlekany, co powoduje, że spółka ponosi dodatkowe koszty — zaznacza Marek Świętoń.

W wyścigu o wielkie kontrakty nie bierze udziału Comarch. Efekt to spadek kosztów ogólnego zarządu prawie o 12 proc.

I kwartał nie był udany dla Agory. Z powodu wysokich kosztów spółka musiała pogodzić się z dużym spadkiem marż.

— Koszty w Agorze rosły zdecydowanie szybciej niż przychody. To spowodowało spadek marży na sprzedaży brutto z 41,9 proc. do 33,6 proc. Ze względu na wzrost kosztów sprzedaży koncern medialny zanotował spadek marży na działalności operacyjnej z 11,4 do 2,3 proc. Spadły także przychody finansowe, a wzrosły koszty z tego tytułu. Jednak gorsze wyniki grupy można tłumaczyć przejęciem AMS i stacji radiowych. W I kwartale ubiegłego roku nie konsolidowano rezultatów tych spółek — tłumaczy Radosław Solan.