Doskonałe wyniki Hewlett-Packard oraz coraz lepsze dane z rynku pracy zapewniły poprawę nastrojów na amerykańskich giełdach. Motorem napędowym sesji jest Hewlett-Packard, który poinformował po zamknięciu środowej sesji o znacznym wzroście zysków w minionym kwartale i podał, że w bieżącym kwartale spodziewa się niewielkiego wzrostu przychodów.
Po trzech kwadransach notowań Nasdaq zyskał 1,6 proc., a Dow Jones i Standard & Poor's 500 zarobiły po 0,85 proc. Dobry klimat inwestycyjny stworzył dodatkowo najnowszy raport z rynku pracy. W ubiegłym tygodniu liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych spadła w USA do 376 tys. z 401 tys. po koreckie tydzień. Analitycy prognozowali wzrost liczby nowych bezrobotnych do 392 tys. z 388. tys. przed korektą. Dane o bezrobociu spędzały sen z powiek analitykom, gdyż fatalnie wpływały na popyt konsumencki i wskaźniki nastrojów. Poprawa sytuacji na rynku pracy dobrze wróży amerykańskiej gospodarce i pokazuje, ze decyzja Fedu o cięciu stóp zaczyna przynosić efekty.
Uwaga rynku skupiła się nie tylko na spółkach komputerowych, choć wzrostom przewodzi bohater sesji, Hewlett Packard, zyskujący przeszło 10 proc. W górę poszedł cały sektor technologiczny – Juniper Networks, Lucent i Texas Instruments zanotowały zwyżkę o 7 proc.
Dużym popytem cieszą się też papiery spółek paliwowych, rosnących śladem cen ropy naftowej. Prawie 2 proc. zyskał koncern lotniczy Boeing, który zapowiedział, że w przyszłym roku zredukuje zatrudnienie o kolejne 5 tys. pracowników. Powodem jest utrzymująca się wciąż słaba koniunktura.
Wbrew obawom, przeszło 5 proc. wzrosła wycena największego koncernu świata General Electric. Wielobranżowa spółka General Electric obniżyła w czwartek swoją prognozę zysku na 2002 rok i podała, że zysk w 2003 roku będzie niższy niż pierwotnie sądzono. GE musi przeznaczyć na pokrycie strat swojej spółki Employers Reinsurance 1,4 miliarda dolarów, a 4,5 miliarda dolarów na zredukowanie zadłużenia GE Capital. Jednak ruch ten był powszechnie oczekiwany, a analitycy obawiali się większej redukcji.
PK