Wyniki mogą rozruszać kurs Aliora

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2019-01-24 22:00

Kurs już nie spada. Analitycy wierzą w biznesowe podstawy banku. Inwestorzy potrzebują jednak impulsu. Być może pojawi się już za miesiąc

Przeczytaj i dowiedz się:

  • jak analitycy oceniają Alior Bank
  • jaki moment ma być przełomowy dla zachowania kursu akcji
  • jakie są mocne i słabe strony banku

 

Ostatniego dnia lutego Alior Bank opublikuje raport za ubiegły rok, ujawniając m.in. wyniki w czwartym kwartale. Być może zapoczątkuje też zmianę trendu notowań. Przesłanki ku temu są. W listopadzie walory banku kosztowały mniej niż 50 zł. To mniej niż w trakcie oferty poprzedzającej debiut giełdowy. Akcji Aliora jest obecnie dwa razy więcej, ale nie zmienia to ogólnego obrazu, bo podobnie wzrosła skala działalności.

Listopad stanowił jednak apogeum ostatnich zniżek, trwających od stycznia 2018 r., kiedy kurs osiągnął najwyższy poziom w ostatnich trzech latach. Od początku grudnia notowania utrzymują się nieco powyżej listopadowego dołka i są w miarę stabilne, ale o 39 proc. niższe niż rok temu.

— Kurs mocno się osunął w 2018 r. Miał ku temu powody. Z odpowiedzią na pytanie, czy już czas dyskontować lepsze wyceny, poczekałbym na wyniki czwartego kwartału 2018 r. — komentuje Michał Sobolewski, analityk DM Banku Ochrony Środowiska.

— Być może bank osiągnie wyniki lekko poniżej konsensusu, ale dużo złych wiadomości jest już w cenie. Jeśli rozczaruje wynikami czwartego kwartału, rynek mu chyba wybaczy — mówi Dariusz Górski, dyrektor działu analiz giełdowych Santander Banku Polska.

Według analityków, gorsze wyniki czwartego kwartału mogą być konsekwencją zawiązania wyższych rezerw. Może to wynikać z chęci rozliczenia zaszłości przez nowy zarząd banku. Zdaniem Michała Sobolewskiego, mimo to w całym 2018 r. Alior zarobi 730 mln zł. Michał Konarski z DM mBanku spodziewa się natomiast ponad 700 mln zł.

— Biznes Aliora powinien wyglądać coraz lepiej. W 2019 r. bank wchodzi z dobrymi perspektywami — uważa Michał Konarski.

Zaufanie wymaga czasu

Powody wielomiesięcznego osuwania się kursu Aliora można podzielić na dwie grupy. Dominowały problemy z zakresu ładu korporacyjnego. W 2018 r. karuzela stanowisk w zarządzie objęła kilkanaście osób, funkcję prezesa pełniły trzy. To podważało wiarę w strategię. Swoje trzy grosze dodawało ryzyko związane konsolidacją rynku. Alior wymieniano jako potencjalnego przejmującego Eurobank czy Bank Ochrony Środowiska, a z drugiej strony były dwa podejścia do przejęcia Aliora przez Pekao. Za pierwszym razem informacja ta została zdementowana. Potem — ni stąd, ni zowąd — pomysł wrócił, rozpoczęły się długie negocjacje, z których jednak ostatecznie nic nie wyszło.

Biznes Aliora też nie wyglądał ostatnio najlepiej. Kara nałożona przez KNF na Raiffeisen Bank Polska, depozytariusza funduszy Fincrea TFI (W Investment), mogła sugerować podobne działania względem Aliora, który te fundusze dystrybuował. Wpadka kredytowa z Ruchem też nie nastrajała najlepiej. Obie te kwestie przypomniały inwestorom, że Alior jest stosunkowo młodym bankiem i, chcąc zdobywać rynek, musiał podejmować ryzyko, od jakiego stronili więksi konkurenci.

Wydaje się, że w kwestii poprawy ładu korporacyjnego w banku zrobiono w ostatnich tygodniach tyle, ile było można. Osoby, które dołączyły do zarządu, nie były dotychczas tuzami polskiej bankowości, ale uchodzą za solidnych bankowców. Doświadczenie zdobywane w dość konserwatywnych instytucjach — jak ING Bank Śląski, PKO BP i Santander — powinno być pozytywnie przyjęte. Tak na pewno było w przypadku włączenia do telekonferencji z inwestorami Tomasza Kulika, członka zarządu PZU ds. finansów. Jako topowy menedżer głównego akcjonariusza udzielił on „błogosławieństwa” obecnemu zarządowi.

— Zostało to dobrze odebrane przez rynek, ale łatwiej stracić zaufanie, niż odbudować. Inwestorzy muszą nabrać pewności, że ten zarząd zostanie na dłużej — mówi Michał Konarski.

Specyfika biznesu

Jeśli w zakresie ładu korporacyjnego w Aliorze nie pojawią się kolejne zawirowania, inwestorzy powinni koncentrować się na wynikach. Michał Konarski zwraca uwagę, że saldo rezerw w części detalicznej we wcześniejszych okresach rozliczeniowych 2018 r. nie ulegało znaczącym wahaniom.

— Jest to dość dobra wiadomość. Oznacza, że Alior utrzymuje jakość w części detalicznej, a biorąc pod uwagę rosnącą skalę biznesu, koszt ryzyka nawet spada — tłumaczy Michał Konarski.

Przyznaje, że trudniej oceniać część korporacyjną. W biznesie detalicznym wielu małych klientów decyduje o sytuacji banku i liczy się statystyka. W części korporacyjnej jeden czy dwa problematyczne kredyty mogą zmienić obraz całości.

— Jako analityk nie mogę kategorycznie stwierdzić, że Alior nie ma kolejnych trupów w szafie. Koszt ryzyka w 2018 r. był jednak wysoki z powodu kredytowania odnawialnych źródeł energii [OZE — red.] i Ruchu. Trudno oczekiwać, by w 2019 r. poszedł jeszcze mocniej do góry, bo to by oznaczało fatalną sytuację finansową w segmencie przedsiębiorstw — wyjaśnia Michał Konarski.

— W innym banku nie zajmowalibyśmy się Ruchem. Skala biznesu Aliora jest jednak taka, że relatywnie niewielka ekspozycja na jakąś firmę staje się problemem dla całego banku — zwraca uwagę Dariusz Górski.

Przypomina, że sytuacja firm działających w segmencie OZE uległa poprawie. Może się to przełożyć na ekspozycję kredytową banku. Radzi jednak nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków, gdyż segment OZE jest mocno zależny od czynników regulacyjnych.

— Bank to biznes oparty na bilansie, a nie obrotach. Koszt ryzyka w Aliorze jest wyższy niż w innych bankach. Kredytobiorca decyduje się płacić wyższe odsetki w zamian za to, że jakaś instytucja zdecydowała się wziąć go na swój bilans, podczas gdy inne nie chciały. Ponadto Alior działa na tyle krótko, że nie przeszedł jeszcze przez pełen cykl koniunkturalny. Z drugiej strony, akcje kosztowały około 90 zł, a teraz kosztują około 50 zł. Trzeba się więc zastanowić nad dnem kursu, bo bolączki tego banku wydają się już zdyskontowane — mówi Kamil Stolarski z Pekao Investment Banking.

Alior stoi jednak detalem. Nie bez znaczenia może być więc dla niego ewentualne spowolnienie gospodarcze.

— Prognozowane 3,9 proc. wzrostu PKB to cały czas bardzo dobra perspektywa dla gospodarki. Fakt, że Alior nie przeszedł jeszcze pełnego cyklu koniunkturalnego ma znaczenie, ponieważ ma bardziej ryzykowne aktywa niż inne banki. Został jednak stworzony przez bankowców z krwi i kości. To nie jest przypadek Getin Noble Banku. Myślę, że nawet spowolnienie wzrostu PKB do 0,5-1 proc. przetrwa w lepszej kondycji niż bank kontrolowany przez Leszka Czarneckiego — wyjaśnia Michał Sobolewski.

— Sytuacja makroekonomiczna sprzyja Aliorowi. Dopóki nie nastąpi istotny wzrost stopy bezrobocia, jego portfel kredytowy jest dobrej jakości — mówi Dariusz Górski.

Zwraca jednak uwagę, że kredyty detaliczne w Aliorze są specyficzne. To głównie tzw. consumer finance. Mało jest kredytów hipotecznych, które spłacane są najsolidniej. Pojawiają się też głosy, że Aliorowi może pomóc uruchomienie programu PPK.

— Po PKO BP, Pekao i Santanderze Alior jest czwartym bankiem na GPW pod względem płynności. Jeśli na rynek powróci sentyment, jego kurs skorzysta najbardziej. Także PPK mogą się skusić na inwestycje w Alior — mówi Michał Konarski.

Analityk DM BOŚ nie przecenia jednak wpływu programu PPK na kurs Aliora.

— Cały indeks WIG20 powinien dzięki temu zyskiwać. Pytanie — kiedy. Minie 9-10 miesięcy, zanim PPK zaczną działać, a do tego początkowo będą dysponować niewielkimi pieniędzmi — przypomina Michał Sobolewski.