Wyniki podtopiły kurs Wilbo

Marcin Goralewski
opublikowano: 2004-08-04 00:00

Spory między udziałowcami i kiepskie wyniki finansowe. To przepis, dzięki któremu akcje Wilbo są coraz tańsze.

Nawet o 12 proc., czyli najwięcej ze wszystkich notowanych papierów, spadała podczas wczorajszej sesji cena akcji Wilbo, jedynego na giełdzie przetwórcy ryb. Jeden walor wyceniono na 2,63 zł, czyli najtaniej od przełomu 2003 i 2004 r. Powód? Kiepskie wyniki finansowe. W drugim kwartale spółka straciła 2,76 mln zł wobec symbolicznego, ale zawsze zysku w analogicznym okresie poprzedniego roku. Po półroczu spółka ma 1,92 mln zł straty wobec ponad 2 mln zł zysku przed rokiem. Rosną za to przychody. W samym drugim kwartale sprzedaż zwiększyła się z 43 mln zł w 2003 r. do 48,7 mln zł, a po półroczu wzrosła odpowiednio z 93,5 do 99,75 mln zł.

Wizerunek spółki psują nie tylko słabe wyniki, ale także konflikt głównych udziałowców z akcjonariuszami finansowymi. Ci pierwsi nie bardzo chcą podzielić się władzą w spółce, która jeszcze niedawno była niezwykle popularna wśród inwestorów giełdowych. Dość przypomnieć, że ostatnia hossa wyniosła walory Wilbo aż do niespełna 5 zł, co oznacza, że obecnie są wyceniane prawie 50 proc. taniej. Na fali hossy Beskidzki Dom Maklerski wycenił jedną akcję Wilbo na 5,1 zł i zarekomendował kupno papierów. To przeszłość.

— Rekomendacja wymaga analizy, bo w drugim kwartale spółka przedstawiała rozczarowujące wyniki — mówi Jacek Obrocki z Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

— Wilbo jest przedsiębiorstwem o sporym potencjale i jego akcje mogą być warte więcej. Trzeba zmienić sposób zarządzania firmą, a wtedy wzrosną zyski i wycena rynkowa — mówił niedawno na łamach „PB” Ryszard Rusak zarządzający funduszem Union Investment, który jest największym inwestorem finansowym w rybnej firmie (ponad 5 proc. głosów).