Inwestorzy będą miotali się ze skrajności w skrajność i reagowali przesadnie na wyniki i informacje ze spółek. Dwa tygodnie będą trudne do przewidzenia właśnie ze względu na niepewność ostatecznych rezultatów działalności firm.
Z Ameryki
Jak można było oczekiwać w ubiegłym tygodniu wszystko kręciło się wokół zysków i ostrzeżeń spółek oraz sytuacji na Bliskim Wschodzie. Wynik był nieciekawy — kolejny, czwarty tydzień spadków.
Wydawało się na początku tygodnia, że wszystko może się dobrze ułożyć. W poniedziałek giełdy dostały dużo złych informacji, większość inwestorów i analityków oczekiwała sporego spadku, a jednak zachowanie indeksów było niezwykle mocne. Rynek starał się wszystko tłumaczyć na korzyść byków. Ostrzeżenie IBM? No tak, to poważna sprawa, ale to chyba już ostatnie z dużych ostrzeżeń. Irak zawiesił eksport ropy na 30 dni? Co to ma za znaczenie, OPEC nie zrobi tego kroku, a w razie czego Rosja i Norwegia wyrównają niedobory. Takie reakcje dawały nadzieje na koniec spadków.
Jednak już wtorek zaprzeczył tej tezie. Kilka spółek ostrzegło, że wyniki będą gorsze od oczekiwań. Na domiar złego po rynku krążyła plotka, że wkrótce ostrzeżenie da Cisco, co po komunikacie IBM byłoby prawdziwym zimnym prysznicem dla inwestorów. W tej sytuacji dobre prognozy Compaq’a nie stanowiły żadnej przeciwwagi i sektor TMT mocno spadł. Podstawowym powodem były, według komentatorów, obawy o wyniki spółek. Ciekawe, że ci sami komentatorzy w poniedziałek mówili, że wyniki będą niezłe i dlatego rynek zachowuje się dobrze. Pokazuje to stopień dezorientacji, który panuje na amerykańskich parkietach.
W środę mieliśmy znowu same dobre informacje ze spółek i duży wzrost indeksów, a w czwartek same złe informacje i jeszcze większy spadek. Klasyczny roller coaster. Widać, że teraz inwestorzy będą miotali się ze skrajności w skrajność i reagowali przesadnie na wyniki i informacje ze spółek. Następne dwa tygodnie będą trudne do prognozowania właśnie ze względu na niemożność przewidzenia, jakie wyniki będą podawały spółki.
Spadek cen ropy to dobra wiadomość dla gospodarki światowej, ale obawiam się, że jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie nie poprawi się szybko, to kraje arabskie, pod wpływem nacisku ludności, zaczną zmieniać zdanie.
Dane makro też nie nastrajały optymistycznie — zresztą Czytelnicy zapewne przypominają sobie, że w zeszłym tygodniu ostrzegałem, iż tak się stanie. Bezrobocie wzrosło, inflacja na poziomie producentów (PPI) też mocno wzrosła. Co prawda bez żywności i energii wzrost był niewielki, ale i tam w końcu inflacja musiałaby się pojawić, jeśli rzeczywiście będziemy mieli do czynienia z sensownym ożywieniem gospodarczym. Piszę w trybie warunkowym, bo jeśli spojrzy się na indeks towarów (CRB), niepokoi olbrzymi spadek. Z objęciem bessy i otwartym oknem na wykresie tygodniowy. Taki wygląd indeksu sugeruje, że wzrost cen był tylko korekcyjny, przejściowy, a gospodarka zanurzy się znowu w recesji.
Sprzedaż detaliczna wzrosła bardzo nieznacznie, a dane z poprzednich okresów zostały zweryfikowane w dół. To podważa tezę o dużym wzroście PKB. Poza tym indeks nastrojów Uniwersytetu Michigan spadł. Prognozy mówiły o wzroście, ale były od początku nierealistyczne. Widać to było gołym okiem, przez co ujawnia się i wartość tych prognoz.
Przypominam, że tydzień temu pisałem, iż duża ilość „byczo” nastawionych inwestorów i niewielkie zapasy gotówki w funduszach sugerują spadki. Dokładnie tak samo jest z prognozami ekonomistów. Obecnie bardzo niewielu z nich zakłada ponowne pojawienie się recesji w drugiej połowie roku. Prasa amerykańska przypomina, że podobnie dwa lata temu niewielu ekonomistów przewidziało załamanie się NASDAQ i w zeszły roku również niewielu mówiło o recesji. Tak samo będzie i tym razem.
W tym tygodniu najważniejsze będą dane o inflacji, o zezwoleniach na budowę domów oraz dynamika produkcji przemysłowej i wykorzystanie potencjału produkcyjnego. Ważne też będą wyprzedzające wskaźniki (LEI) – rynek oczekuje sporego wzrostu, ja wcale tego pewien nie jestem.
Wobec roller coaster’a na rynkach akcji trzeba skupić się na analizie technicznej. DJIA nieubłaganie dąży do spotkania z dolnym ograniczeniem kanału trendu wzrostowego na poziomie 10000 pkt. Wsparciem w tej chwili jest 10100 pkt., ale ten pierwszy poziom jest kluczowy — odbicie od dolnego ograniczenia może rozpocząć wzrost do górnego ograniczenia w okolicach 10900 pkt. Przełamanie dolnego ograniczenia może wywołać spadek o szerokość kanału czyli do 9200 pkt. Dziś wydaje się to jednak mało prawdopodobne, o ile coś nie stanie się na świecie.
S&P 500 przełamał mocno bronione wsparcie na 1120 pkt. Teraz 1115 pkt. to opór. Jego przełamanie otwierałoby drogę do oporu na 1130 pkt. Wydaje się jednak, że bardziej prawdopodobne jest testowanie ostatecznego wsparcia na 1075 pkt. Tymczasem NASDAQ dotarł do wsparcia w obszarze 1700-1730 pkt. Odbicie od niego da wzrost do oporu na 1810 pkt. Przełamanie to spadek do 1625 pkt.
Jednego możemy być pewni: roller coaster będzie się miał dobrze w tym tygodniu. Fakt, że okres ostrzeżeń już jest poza rynkiem i teraz będziemy dostawali wyniki za pierwszy kwartał, które powinny być już zdyskontowane.
Z Polski
Nasz rynek zanotował minimalny, choć ciągnący się od pięciu tygodni, spadek. Choć minimalny tylko, jeśli mierzyć go indeksami WIG lub WIG 20, bo na nieważonym indeksie cenowym był to największy tygodniowy spadek od grudnia 2001 r. Po prostu rosły banki, które mają bardzo duży udział w ważonych indeksach. Siła banków była zadziwiająca i przypominała podobne okresy w przeszłości, kiedy wzrosty tego sektora poprzedzały wielkie hossy.
Mi, człowiekowi bardzo „niedźwiedzio” nastawionemu do rynku, trudno zaakceptować taką możliwość, ale nie mogę wykluczyć, że jest to już przygrywka przed wzrostami rynku, poprzedzającymi wejście Polski do Unii Europejskiej. Poza tym nasz rynek jest ostatnio niezwykle kapryśny: rośnie jak inne spadają i nie chce rosnąć, jak inne giełdy rosną. Skoro występuje taki brak korelacji, trzeba patrzeć przede wszystkim na nasze podwórko.
Oprócz sektora bankowego reszta rynku wyglądała niezwykle słabo. Dalej taniał Elektrim, a inwestorzy zakładają, że spółka, wobec braku możliwości porozumienia z obligatariuszami, wystąpi w końcu o upadłość. Ja w dalszym ciągu twierdzę, że to jest najmniej prawdopodobna możliwość, a BRE nie po to zbiera akcje, żeby stracić.
Do firm mocno tracących dołączyła TP SA po ogłoszeniu fatalnych wyników za zeszły rok, przypomnieniu niezwykle wysokiego stanu zadłużenia i ostrzeżeniu audytora, że spółka może być zmuszona do wcześniejszej spłaty 12,8 mld zł długu. Do tego w piątek Moody’s Investors Services umieściła rating dla niepodporządkowanych papierów dłużnych TP SA i jej spółek zależnych na liście obserwacyjnej, z możliwością jego obniżenia. Potwierdza się więc to, co od dawna mówię: to nie jest spółka do długoterminowych inwestycji. Zamienia się w spekulacyjną, a jej wpływ na WIG 20 jest bardzo duży.
Trzecia spółka ciągnąca indeksy w dół to KGHM. Ceny miedzi ostatnio zaczęły spadać, złoty umacnia się (i nadal będzie się umacniał – nic tu nie zmieni retoryka ministra finansów). Poza tym spółka utworzyła następne rezerwy, które spowodują, że pokaże dużą stratę za pierwszy kwartał. Przed ogłoszeniem wyników nie ma więc sensu jej kupować. W piątek po sesji na rynek dotarła informacja, że KGHM podpisał aneks do umów kredytowych, który zwiększa marżę kredytu oraz nakazuje spółce w przypadku sprzedaży akcji Polkomtela przeznaczyć środki uzyskane ze sprzedaży na spłatę długu. To jeszcze bardziej zniechęci inwestorów do kupowania jej akcji.
Jak widać rynek nie był rozpieszczany informacjami ze spółek. Nie jest również pocieszająca informacja przedstawiona przez ministra finansów Marka belkę, mówiąca o tym, że resort szacuje tempo wzrostu PKB w pierwszym kwartale 2002 r. na poziomie 0,5 proc. Jeśli tak będzie, a wcale nie wiem, czy nie będzie gorzej biorąc od uwagę spadek eksportu, to widać, że stagnacja trwa i ma się bardzo dobrze — ani śladu ożywienia.
Ten tydzień poprzedza posiedzenie RPP, na którym może zapaść decyzja o obniżce stóp. Zakładam, że rada stopy obniży. Najgorsze, gdyby obniżyła o 100 pkt. i zostawiła neutralne nastawienie na przyszłość. To nie osłabiłoby złotego w najmniejszym stopniu. Najlepsza byłaby obniżka o 150 do 200 pkt. z sugestią w komunikacie, że na dłuższy czas to już koniec redukcji. Jest prawdopodobne, że mogłoby to wywołać niewielkie osłabienie złotego, a jeśli z końcem kwietnia deficyt obrotów bieżących pogorszy się znacznie, to osłabienie mogłoby być dużo większe. Posiedzenie zaplanowano dopiero na 24 i 25 kwietnia, ale pod koniec tygodnia może się już rozpocząć jakiś ruch.
W analizie technicznej nadal nie ma jednoznaczności. Indeks cenowy bez przerwy spada, po utworzeniu podwójnego szczytu. Minimalny zakres spadku nie jest jednak jeszcze wyczerpany – brakuje około 2 proc. W tym tygodniu będziemy mieli test wsparcia, który dużo powie o rynku. Przełamanie otwiera drogę do dalszego spadku nawet o 12 proc. Obrona i mocny wzrost dawałyby szansę na średnioterminowe podwójne dno, albo przynajmniej na trend horyzontalny.
Na WIG od zeszłego tygodnia nic się nie zmieniło. Nadal wsparciem jest 14600 pkt., a oporem 15500 pkt. WIG 20 pokonał górne ograniczenie kanału trendu spadkowego, ale natychmiast zawrócił i znowu zanurzył się w kanale. To wybicie wygląda w tej chwili na pułapkę. Należy zakładać, że pokonanie oporu w strefie 1365–1380 pkt. da wzrost przynajmniej do 1430 pkt. Przebicie 1310 pkt. może dać spadki nawet do 1210 pkt.
Oczekiwanie na decyzję RPP i przewidywane większe wpłaty z ZUS do OFE są korzystnymi czynnikami dla rynku akcji. Załóżmy, że w Stanach sytuacja nie wymknie się spod kontroli i nadal trwał będzie roller coaster, a nie przecena. Gdyby do tego inwestorzy zagraniczni zaangażowani w Budapeszcie zechcieli na chwilę do nas wpaść, pod koniec tygodnia możemy mieć do czynienia ze sporymi wzrostami. Dużo jednak tych „gdyby” i nie ma najmniejszej pewności, że tak będzie. Uważam, że trzeba szczególnie zwracać uwagę na obrót. Jeśli będzie rósł, a rynek niechętnie będzie się poddawał spadkom, to będzie sygnał, że kapitał zagraniczny szykuje się do ataku. Ostatnie dwie sesje tygodnia wydawały się właśnie to sugerować.