Wyniki wyborów do parlamentu powstrzymują wzrosty kursów
Przedwyborcze wystąpienie profesora Marka Belki — kandydata na fotel ministra finansów — zniszczyło dobrze zapowiadającą się większość parlamentarną SLD-PSL. Brakuje chętnych do rządzenia krajem i wzięcia na siebie odpowiedzialności za realizację programu reanimującego nie tylko finanse państwa, ale całą gospodarkę
Z Ameryki
Po ostatnich tak dużych spadkach poważne odbicie należało się rynkowi. Mocno rosły wreszcie kursy linii lotniczych po tym jak rządy w USA i Europie przyznały im pomoc. Swoje zrobiły też wypowiedzi prezydenta Busha o krótkoterminowych problemach gospodarczych. Mieliśmy jeszcze „windows dressing” przed końcem kwartału i oczekiwanie na następną obniżkę stóp.
Prezydent Bush poinformował również, że zablokował konta Osama bin Ladena i organizacji z nim związanych oraz zaapelował do banków na świecie o podobne akcje. Zostało to odebrane jako podcięcie siły ekonomicznej terrorystów. Uważam, że naiwność Amerykanów pokazała się tutaj w pełnej krasie. Bin Laden czekałby 2 tygodnie po ataku z pieniędzmi na kontach w USA, jeśli w ogóle miałby jakieś większe pieniądze we wrogim kraju?
Wskaźniki ostrzegają
Jeśli chodzi o dane makro to indeks zaufania i podobny indeks Uniwersytetu Michigan zanotowały duże spadki. W ogóle dane makro były fatalne (sprzedaż nowych domów i zamówienia na dobra trwałego użytku). Nieco lepiej wyglądał PKB za II kwartał, ale to przecież odległa historia. Dziwi wzrost aktywności gospodarczej w rejonie Chicago we wrześniu. zamówieniach fabrycznych oraz o płacach i bezrobociu. Problem z danymi makro jest jednak taki, że generalnie rynek lekceważy dane zarówno sprzed, jak i po ataku. Czasem mam wrażenie, że rynkowi pomaga niewidzialna ręka rządu. Jeśli jest to bardzo powszechna praktyka w Azji to przecież w ciężkich chwilach może się to zdarzyć i w Stanach Zjednoczonych.
Już we wtorek dowiemy się o ile punktów zostały obniżone stopy w USA. Rynek jest pewny, że obniżka nastąpi i to znowu o 50 pkt. To właśnie jest dyskontowane. Stopy praktycznie zrównają się z inflacją, a USA idzie drogą Japonii, gdzie jak widać stopy bliskie zeru nie przeciwdziałają wejściu gospodarki w poważną recesję. Uważam, że te, zdecydowanie nadmiarowe w innej sytuacji, obniżki stóp pomogłyby USA w ożywieniu gospodarki, gdyby nie to, że oczekiwane przeze mnie następne akcje terrorystów skutecznie unicestwią ich wpływ.
Pod dyktando terroru
Dzisiaj ostatni odcinek „analizy terrorystycznej”. Oczywiście ostatni przed następnym atakiem. Widzę, że inwestorzy oswajają się z sytuacją i dopóki nie będzie czegoś naprawdę strasznego będą reagowali ze zniecierpliwieniem na wszelkie próby straszenia. Podstawowe założenie, które robię to przekonanie, że uderzenie z 11.09 jest częścią większego planu. Planu, w którym bin Laden i Afganistan jest jedynie wystawiony „do odstrzału”. Nie można nawet wykluczyć tego, że sam bin Laden jest również przygotowany na śmierć w imię większej sprawy. Po uderzeniu w USA grupa terrorystów jest bogatsza o doświadczenia.
Dotychczas musieli jedynie zakładać jak zachowa się nasza cywilizacja, jak zareaguje ludność USA i rządy Europy, jakie zostaną podjęte środki ostrożności, jaki będzie odwet, co zrobią banki centralne, żeby ratować gospodarkę. Teraz już wiedzą czego mają się obawiać i czego oczekiwać po następnym ataku. To olbrzymia wiedza bardzo przydatna do planowania następnego ruchu. Mało tego olbrzymi sukces ataku zachęci następnych fanatyków.
Podstawowym pytaniem jest, kiedy terroryści znowu uderzą. Jeśli rzeczywiście chcą doprowadzić do załamania gospodarczego to nie mogą czekać zbyt długo. Nie możemy jeszcze zapomnieć co zdarzyło się w USA, musimy również prawie do końca wykorzystać większość naszych możliwości obrony. W końcu np. stopy nie mogą być obniżane w nieskończoność. Poza tym, jeśli ludzie uwierzą, że nie skutkują, to żadna obniżka nie będzie miała wpływu. Atak na bazy w Afganistanie zapewne przyniesie propagandowe sukcesy. Świat zacznie znowu mieć nadzieję. Cios w tym momencie byłby ciosem śmiertelnym, a panika nie do oszacowania. Takiego planu boję się bardzo poważnie i takiego rozwoju sytuacji oczekuję.
Optymizm bez podstaw
Indeks DJIA wykonuje ruch powrotny do poziomu 9400 pkt. Wsparciem jest 8000 pkt. S&P 500 też wraca do 1080 pkt., gdzie zadecyduje się dalszy los wzrostów. Na wykresie długoterminowym widać, że formuje się prawe ramię trzyletniej formacji RGR. Gdyby zakładać idealną symetrię to należałoby oczekiwać wzrostu tuz pod 1200 pkt. Wypełnienie formacji (przebicie poziomu 950 pkt.) dałoby w efekcie wieloletni spadek przynajmniej do 380 pkt. NASDAQ wyrysował gwiazdę poranną (nawet dwie) co zapowiada wzrosty. Oporem jest 1670 pkt. , a wsparciem 1400 pkt. Przy założeniu, że na razie nowego aktu terroru nie będzie możemy oczekiwać dalszych wzrostów i budowania prawego ramienia dużych formacji RGR. Akcja militarna USA nie tylko temu nie przeszkodzi, ale wręcz wzrosty przyśpieszy. W długim terminie sytuacja wygląda jednak bardzo źle.
Z Polski
W minionym tygodniu polski rynek był bardzo słaby, co było skutkiem wyniku wyborów parlamentarnych. Zapowiadająca się większość parlamentarna Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Polskiego Stronnictwa Ludowego została unicestwiona przez M. Belkę. Cokolwiek by nie mówili liderzy koalicji to jest po prostu fakt. Wynik wyborów jest taki, że nawet wrogowie SLD nie mają się z czego cieszyć. Wieloletni przeciwnik SLD Jan Nowak-Jeziorański powiedział, że martwi go to, że koalicja nie ma większości i nie może stworzyć silnego rządu.
Brakuje odważnych
Sytuacja jest bardzo poważna. Nikt nie pali się do koalicji z SLD-UP. To wcale nie jest wielka niechęć do SLD tylko obawa, że w tak trudnej sytuacji niechęć społeczeństwa będzie spadała na rządzących i odbierze im wyborców za 4 lata. Wszyscy wykluczają wcześniejsze wybory. Praktycznie istnieją tylko dwie możliwości: rząd mniejszościowy lub koalicja z PSL. Uważam, że zdecydowanie lepszy byłby rząd mniejszościowy. Fakt, że dla premiera to droga przez mękę, ale mając w sejmie tak różnorodne i konkurencyjne w stosunku do siebie ugrupowania można doskonale rządzić wykorzystując ich wzajemne niechęci. Poza tym umożliwiłoby to pokazanie wyborcom realnego programu i chęci wzięcia za niego odpowiedzialności. Ewentualna obstrukcja innych ugrupowań pozwoliłaby powiedzieć wyborcom: „Widzicie, chcieliśmy, ale nam nie pozwalają” i wtedy pójść do wcześniejszych wyborów.
Koalicja z PSL nie pozwoli realizować programu, rozmyje odpowiedzialność, zmniejszy skuteczność i szybkość działania. Będzie po prostu niekorzystna zarówno dla Polski, jak i dla SLD-UP. Wydaje się, że niestety zaczyna przeważać opcja koalicji. Powinniśmy dowiedzieć się już w tym tygodniu jakie rozwiązanie zostanie wybrane. Myślę, że rynek zacznie się oswajać z myślą o możliwych opcjach i będzie powoli dopasowywał się do zachowań rynków światowych, chociaż nie można oczekiwać, że inwestorzy będą sytuacją zachwyceni szczególnie, gdyby wygrał wariant koalicji z PSL.
Zachowawcza Rada
Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp. Uzasadnienie niby było, ale ja uważam, że można było spokojnie obciąć stopy motywując to obawą o gospodarkę. Rada sama prosi się o kłopoty. Widać wyraźnie, że istnieje w nowym sejmie dość egzotyczna koalicja, która chce zmienić rolę Rady, a przynajmniej podstawowe cele działania. Taka koalicja mogłaby nawet zmienić Konstytucję. Widzę, że Rada Polityki Pieniężnej nie ma innego wyjścia: albo zacznie wreszcie poważnie obniżać stopy, albo...
Oczywiście zmiana ustawy podniosłaby krzyk ortodoksyjnych obrońców niezależności RPP, ale ja bym się tego nie bał. RPP nie jest jednak zgromadzeniem ludzi nie myślących i zapewne mocno obniży stopy w październiku choćby po to, żeby wyciszyć anty-RPP’owskie nastroje. Oczekiwanie na to powinno pomóc rynkowi.
Fikcyjny budżet
Projekt budżetu, to tylko brudnopis dla przyszłego rządu i sejmu. Uważam, że podatek importowy jest rozwiązaniem najgorszym z możliwych. W kontekście tej propozycji jasne się staje dlaczego w ostatnich danych o deficycie handlowym import znacznie wzrósł. To zakupy na zapas, a nie ożywienie i inwestycje jak sugerują niektórzy ekonomiści. Podziwiać należy jedynie nasz eksport, który na razie rośnie. Jeśli jednak w Stanach Zjednoczonych zapanuje recesja to przeniesie się do Europy i dobry deficyt obrotów bieżących szybko się pogorszy. Stary Kontynent ciągle wierzy, że recesja do niej nie dotrze. Nie będę cytował sterników gospodarki i finansów, którzy wypowiadali się niezwykle optymistycznie o perspektywach rozwoju w czwartym kwartale.
Można sobie jednak wyobrazić wypowiedzi tych polityków po tym jak podobne nieszczęście dotknęłoby jednocześnie kilka miast europejskich.
Oczekiwana poprawa
W analizie technicznej dużych zmian od ostatniego tygodnia nie ma. Indeks cenowy ciągle spada i zbliża się do linii trendu wzrostowego. WIG dalej wypełnia formację RGR. Z kolei indeks WIG-20 osuwa się ciągle w ramach dużego kanału trendu spadkowego i fali C. Na wykresie krótkoterminowym widać, że oporem jest okno bessy (1050 pkt.), następne 1120 pkt., a wsparcie lokuje się nieco nad 970 pkt.
Będę z uporem wracał do formacji RGR na głównych indeksach światowych. Tak jak pisałem przed tygodniem zaczyna się rysować prawe ramię. Jedynym pozytywem jest to, że czas formowania tego ramienia powinien wynieść kilka miesięcy. Jeśli się założy, że następne uderzenie terrorystów nie będzie później niż za 2-3 miesiące, daje to krótki czas na złudzenia i nadzieję.
Nasz rynek niewątpliwie dołączy do rynków światowych. Nie wiem tylko czy szybko, czy też dopiero po powołaniu rządu (bez względu na to jaki będzie). Niebezpieczny będzie okres, kiedy rynki światowe zaczną się korygować. Wtedy zobaczymy czy GPW jest w fazie konsolidacji, czy też ma zamiar dalej spadać. Uważam, że bardziej prawdopodobny jest wariant optymistyczny, ale wolałbym zobaczyć pierwszą taką sesję zanim zajmę pozycję.