Orzeczenie wczoraj przez Trybunał Konstytucyjny (TK) niezgodności z ustawą zasadniczą aż kilkunastu zapisów nowelizacji ustawy o TK z 22 grudnia 2015 r. było oczywistością… już w dniu jej uchwalenia. Trzeba jednak podkreślić, że przeforsowaną przez nowych władców kraju ustawę rozpatrywał skład 12-osobowy, w którym zdanie odrębne do wyroku złożyła para sędziów wybranych w grudniu przez PiS. Trzech pozostałych sędziów, wybranych i zaprzysiężonych, zajmuje gabinety w siedzibie TK, ale nie są oni wyznaczani przez prezesa Andrzeja Rzeplińskiego do orzekania.

Strona rządowa rzecz jasna nie uznaje wyroku i absolutnie nie zamieści go w Dzienniku Ustaw. Zatem jedyną formą publikacji pozostaje skan na stronie TK, umieszczony tam niezwłocznie po ustnym ogłoszeniu wyroku podczas rozprawy. Wśród wielu szczegółowych zarzutów, dotyczących nowych przepisów regulujących pracę TK, największe znaczenie dla przyszłości innych ustaw forsowanych przez PiS ma uznanie sprzeczności sejmowej i senackiej procedury z konstytucyjną zasadą poprawnej legislacji oraz brak ważnego interesu publicznego dla pominięcia vacatio legis.
Nieuznawane przez rząd orzeczenie TK odbije się gromkim echem w piątek w Wenecji. Europejska Komisja na rzecz Demokracji przez Prawo przyjmie tam długo oczekiwaną opinię w sprawie TK, a szerzej — generalnie oceni stan praworządności w Polsce. Wydźwięk tej opinii jest już znany, dlatego korelacja terminowa między rozprawą 8-9 marca w Warszawie oraz posiedzeniem 11-12 marca w Wenecji jest nieprzypadkowa. Formalna różnica polega na tym, że raport Komisji Weneckiej zostanie oficjalnie upowszechniony we wszystkich państwach Rady Europy, a nawet szerzej, m.in. w USA — i będzie miał ogromne znaczenie dla międzynarodowego wizerunku marki Polska.