Z początkiem kwietnia 2017 r. DM Banku BPS wprowadzi nową tabelę opłat i prowizji. Jej przesłanie jest proste: taniej niż w DM Banku BPS inwestować na warszawskiej giełdzie się nie da. Niezależnie od generowanych obrotów każdy klient będzie płacił 0,13 proc. prowizji od transakcji internetowych na rynku akcji i obligacji.

Indeksowy kontrakt terminowy został wyceniony na 5 zł. Wojna cenowa domów maklerskich się zaostrza, tym bardziej że dom maklerski nie chce czekać z nowymi stawkami do kwietnia. Jego szefostwo uznało, że w ramach promocji obowiązują od razu. Gdy w 2012 r. grupa Deutsche Banku zaoferowała każdemu 0,19 proc., zszokowała rynek.
Była to połowa podstawowej stawki konkurentów wynoszącej 0,38-0,39 proc. Rywale długo starali się ignorować ofertę Deutsche Banku, aż w lipcu 2015 r. 0,19 proc. dla każdego zaoferował ING Securities. Od 1 marca 2017 r. wchodzi w życie jego nowa tabela opłat. ING Bank Śląski (wchłonął ING Securities) wpisał do niej trzy jeszcze niższe stawki — schodząc do poziomu 0,14 proc., a w przypadku kontraktów indeksowych do 5 zł. Tym razem w ofercie ING jest jednak haczyk. By skorzystać z tak niskich stawek, trzeba spełnić wymogi w zakresie aktywności rachunku. Stawka 0,14 proc. wymaga wygenerowania w poprzednim miesiącu obrotów przekraczających 10 mln zł. Nawet funduszom inwestycyjnym zdarza się nie generować co miesiąc takich obrotów.
— Konstruowaliśmy tabele opłat tak, by stymulowała do określonych zachowań. Najniższe stawki otrzymuje się przy bardzo wysokich obrotach i z perspektywy banku taki klient nadal jest rentowny — mówi Marcin Słomianowski, dyrektor biura maklerskiego ING Banku Śląskiego. — Z założenia nie komentujemy działań cenowych konkurencji — ucina temat Roland Paszkiewicz z CDM Pekao.
DM Banku BPS nie ukrywa, że mimo niższych stawek chce zarabiać więcej. — Nowe stawki są odpowiedzią na zapotrzebowanie klientów. Wszyscy narzekają na wysokie prowizje. Liczymy, że tak niskie prowizje przełożą się na wyższe obroty naszych klientów i pozyskanie nowych. Zresztą konkurencja nie śpi, jak pokazał przykład PKO BP — mówi Beata Zbrzezna, zastępca dyrektora departamentu sprzedaży detalicznej DM Banku BPS.
Filip Paszke, dyrektor domu maklerskiego PKO BP, nie chciał komentować ruchu DM Banku BPS. Sam PKO BP ma sztywną tabelę opłat ze stawką 0,39 proc. Jednak od 12 września do 30 grudnia 2016 r. prowadził promocję z okazji 25-lecia swoich usług maklerskich. Nowi lub nieaktywni klienci, którzy się zaktywizują, mogli uzyskać obniżkę prowizji za transakcje na akcjach do 0,17 proc. oraz do 5 zł za kontrakt terminowy na indeks.
Formalnie tylko do 30 czerwca 2017 r., ale konkurenci nie bardzo wierzyli w późniejsze podniesienie tych stawek w stosunku do choćby średnio aktywnych inwestorów. Domy maklerskie zarabiają bowiem na tych, którzy przeprowadzają transakcje, a nie tych, którzy tylko otwierają rachunki. Z danych KNF wynika zaś, że w 2016 r. branża miała 160,5 mln zł straty na działalności maklerskiej. To, że osiągnęła 197,9 mln zł zysku, wynikało z innej działalności.