Wyścig z czasem o CO2

Opieszałość rządu w kwestii darmowych uprawnień do emisji dwutlenku węgla może słono kosztować rafinerie, ciepłowników i cementownie

— To nam się należy jak psu zupa — irytował się wczoraj przedstawiciel jednej z dużych firm przemysłowych. Jego nerwowość jest zrozumiała. Jeśli do połowy kwietnia firmy przemysłowe nie dostaną przysługujących im darmowych uprawnień do emisji dwutlenku węgla (należnych „jak psu zupa”), będą musiały same je kupić. Termin rozliczenia się z wymagań unijnych — 30 kwietnia — jest nie do przesunięcia.

ZEGAR TYKA: Piłeczka jest po stronie rządu — uważa polski przemysł. Dlatego zaapelował wczoraj do premiera Donalda Tuska o zajęcie się darmowymi uprawnieniami w trybie nadzwyczajnym i pilnym. [FOT. WM]
ZEGAR TYKA: Piłeczka jest po stronie rządu — uważa polski przemysł. Dlatego zaapelował wczoraj do premiera Donalda Tuska o zajęcie się darmowymi uprawnieniami w trybie nadzwyczajnym i pilnym. [FOT. WM]
None
None

Piłeczka jest teraz po stronie polskiego rządu. Jeśli nie zdąży wydać rozporządzenia przydzielającego darmowe uprawnienia, to — według szacunków Konfederacji Lewiatan — przemysł będzie musiał z własnej kieszeni wydać na nie ok. 1,5 mld zł. Zegar tyka.

Jeszcze można zdążyć

Sprawa dotyczy firm przemysłowych, czyli m.in. sektora rafineryjnego, ciepłowniczego czy cementowego, ale nie firm energetycznych, które też wprawdzie czekają na opóźniony przydział uprawnień do emisji CO 2, ale ma to regulować inne rozporządzenie. Energetycy nie mogą liczyć na szybkie rozstrzygnięcia.

— W przypadku energetyki sprawy legislacyjne są bardziej skomplikowane i szansa na otrzymanie należnych uprawnień do 30 kwietnia jest równa zeru. Ale w przypadku przemysłu szanse jeszcze są. Dlatego apelujemy do rządu o zastosowanie w tym przypadku nadzwyczajnej ścieżki legislacyjnej — podkreślała wczoraj Daria Kulczycka z Konfederacji Lewiatan.

Firmy energetyczne są przy tym w lepszej sytuacji niż przemysł. Musiały wprawdzie zawiązać potężne rezerwy w związku z ryzykiem, że darmowe uprawnienia nie zostaną przydzielone na czas (np. PGE zarezerwowała 875 mln zł), ale w większości i tak się tego spodziewały. I mają przygotowane dodatkowe uprawnienia po to, by wykorzystać je 30 kwietnia.

Ostatni dzwonek we wtorek

Reszta przemysłu, dla której rząd przygotowuje osobne rozporządzenie związane z uprawnieniami, spała tymczasem spokojnie, nie przeczuwajac komplikacji. — Audytorzy nie chcieli nawet słyszeć o zawiązywaniu rezerw na brakujące uprawnienia. Wydawało się oczywiste, że skoro rząd musi zdążyć, to zdąży — żali się dziś jeden z przemysłowców. Czas jednak mija, a uprawnień nie ma. Z Ministerstwa Środowiska, które pilotowało projekt, płyną już ponoć do przemysłu sygnały, że rząd może nie zdążyć. Oficjalnie jednak walka z czasem trwa.

— Jeśli chodzi o rozporządzenie dla przemysłu, to jesteśmy w kontakcie z kancelarią premiera i zależy nam na przyjęciu dokumentu w trybie pilnym. Jeśli zaś chodzi o energetykę, to przekazaliśmy Komisji Europejskiej niezbędne dokumenty i czekamy na jej decyzję — mówi Paweł Mikusek, rzecznik resortu.

— Ostatnią szansą jest najbliższe posiedzenie rządu, czyli przyszły wtorek. Jeśli rząd nie zajmie się wtedy naszym rozporządzeniem, to już na pewno nie zdążymy, choćby z techniczno-formalnymi aspektami przydziału uprawnień — ocenia Rafał Nowakowski z departamentu regulacji i legislacji w PGNiG Termika.

Mniejsi mają problem

PGNiG Termika, największy zespół elektrociepłowni w Polsce, jest ponoć przygotowane na taką okoliczność. To dobrze, bo inaczej firma musiałaby rzucić się na rynek i dokupić nagle uprawnienia do emisji 2,5 mln ton CO 2, bo taka jest darmowa pula przypisana jej na 2013 r. Przygotowany jest też podobno PKN Orlen, któremu na 2013 r. przysługiwały za darmo 4 mln ton. Ale to są wielkie firmy.

— Mniejsze instalacje kupowały systematycznie tylko tyle uprawnień, ile wynikało z obowiązku. Nie mają teraz na kontach wolnych milionów, by nagle kupować dodatkowe — alarmuje Dariusz Konieczny ze Stowarzyszenia Producentów Cementu. W przypadku cementowni pula darmowych uprawnień na 2013 r. to 8,3 mln ton, a w przypadku ciepłownictwa jest to 20 mln ton. Jeśli przemnożymy to przez rynkową cenę uprawnień, która ostatnio zbliżała się do 7 EUR, to kwoty do nagłego wydania robią się potężne.

Co gorsza, ceny mogą wzrosnąć, jeśli wszyscy rzucą się do kupowania w kwietniu. Rynek uprawnień jest wprawdzie europejski, ale polski przydział stanowi ok. 7 proc. całej podaży uprawnień. To może zawyżyć ich cenę. A jeśli ktoś nie kupi na czas, grozi mu aż 100 EUR kary za każde brakujące uprawnienie.

Jest też ryzyko, że kiedy w końcu darmowe uprawnienia wpłyną do firm, te zaczną je sprzedawać. Cena na rynku spadnie, a firmy będą na tych operacjach stratne. Ofertę dla takich firm przygotował już Dom Maklerski Consus, specjalizujący się w rynku CO 2. Proponuje im sięgnięcie po mechanizm zabezpieczeń i kontrakty futures.

— Nie zmienia to jednak faktu, że na takie instrumenty trzeba mieć przygotowane spore pieniądze już dziś — uprzedza Maciej Wiśniewski, prezes Consusa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane