Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) została uznana za ofertę ubiegłego roku. Zadowoleni byli gracze, którzy zrealizowali zysk od razu, zarabiając 20 proc.
Akcjonariusze, którzy związali się z GPW długoterminowo, mogli być zadowoleni z tej inwestycji przez prawie rok od debiutu. Po sierpniowym załamaniu na rynkach akcji kurs mocno się wahał, ale szybko odbijał i wracał w okolice ceny emisyjnej z ubiegłorocznej, jesiennej oferty publicznej (43 zł).
Humory popsuły im się w listopadzie, gdy notowania zaczęły zjeżdżać szybko w dół. Ich bilans, licząc od ceny emisyjnej do dziś, to -19 proc. Dla tych, którzy są z akcjami GPW do dziś, pocieszeniem ma być obietnica wysokiej dywidendy i dynamicznego rozwoju. Stopa dywidendy może wynieść nawet 6-7 proc.
— Chcemy utrzymać profil spółki, która płaci wysoką dywidendę. W przyszłym roku jej wartość będzie bliższa 100 proc. zysku netto niż 50 proc. — mówi Ludwik Sobolewski, prezes GPW.
Ludwik Sobolewski podkreślał na wczorajszym spotkaniu podsumowującym 2011 r., że zarządzana przez niego spółka ciągle się rozwija. W tym roku na GPW zadebiutowało 200 spółek (łącznie z NewConnect). Według władz GPW, jednym z najważniejszych wydarzeń roku było zawarcie umowy na zakup pakietu akcji Towarowej Giełdy Energii.
Koszt tej transakcji to 180 mln zł. W tym celu GPW ma wyemitować w przyszłym roku obligacje o wartości do 250 mln zł. Sukcesem giełdy w tym roku był rozwój rynku kontraktów terminowych, który rekompensowałnieco słabsze zainteresowanie akcjami późnym latem i jesienią, po mocnej przecenie.
W sierpniu liczba kontraktów na WIG20 była rekordowa wysoka i wyniosła 1,71 mln. Dwukrotnie rosły obroty kontraktami na akcje i waluty. Kluczowym zadaniem GPW w przyszłym roku będzie połączenie GPW i Towarowej Giełdy Energii w jeden organizm. Drugi projekt, według Ludwika Sobolewskiego nawet większy i ważniejszy, to wprowadzenie nowego systemu transakcyjnego z końcem 2012 r.
Projekt przede wszystkim ma zwiększyć wydajność giełdy. System ma być gotowy do zautomatyzowanej obsługi ogromnej ilości zleceń. — Różnica w wydajności jest taka jak między starym komputerem PC a działającymi obecnie technologiami informatycznymi — mówi Ludwik Sobolewski.