Wysyłając SMS-y wspieramy wrocławski szpital

opublikowano: 03-02-2007, 22:34

Coraz liczniej napływają deklaracje pomocy finansowej dla wrocławskiej Kliniki Hematologii Dziecięcej. Po apelu rodziców pomoc płynie z całego świata.

Coraz liczniej napływają deklaracje pomocy finansowej dla wrocławskiej Kliniki Hematologii Dziecięcej. Po apelu rodziców pomoc płynie z całego świata.

O dramatycznym położeniu, w jakim znalazły się dzieci leczone we wrocławskiej klinice, mówiły największe telewizje na całym świecie. Mali pacjenci są w poważnym niebezpieczeństwie, gdyż pieniądze zajęte przez komornika pozbawiły szpital środków na ich leczenie.

Dopiero po szerokim odzewie ze strony zarówno firm jak i osób prywatnych, dyrekcja szpitala zapewniła, że pieniędzy od sponsorów jest tyle, że dzieciom w najbliższym czasie nie grozi niebezpieczeństwo. Zbiórka będzie jednak trwała dopóty, dopóki nie będzie zapewnienia, że klinika jest w pełni bezpieczna.

Ludzie dokonują wpłat na konto fundacji, wysyłają SMS-y, przychodzą też do kliniki i wrzucają pieniądze do specjalnej puszki. Pracownicy szpitala mówią, że nie nadążają z odbieraniem telefonów.

Najłatwiej można pomóc wysyłając sms-a pod numer 7531. W treści należy wpisać słowo "pomoc". Koszt wiadomości wynosi 6,10 zł, w tym 22 proc. VAT.

Z pomocą pospieszyło m.in. Polskie Radio Wrocław, wspólnie z Fundacją na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową apelują o wpłaty na specjalne konto, którego numer można znaleźć na stronie internetowej . Uruchomiono też numer 7160. Wysyłając sms z treścią PRW SERCE można otrzymać numer konta fundacji. Wpływy, jakie Polskie Radio Wrocław uzyska z przesłanych smsów również trafią na konto fundacji. Koszt smsa 1,22 zł. Oczywiście z VAT.

Jak mówi szefowa kliniki Alicja Chybicka, telefonujący proszą tylko o podanie numeru konta. O sytuacji szpitala, któremu komornik zabrał pieniądze, wszyscy wszystko już wiedzą.

- Odzew społeczny na apel rodziców chorych dzieci, a także kierownictwa wrocławskiej kliniki o wsparcie jest niesłychany - powiedziała w sobotę prof. Alicja Chybicka, szefowa kliniki.

Szybko zareagował resort zdrowia, choć od słów do czynów może być długa droga. Minister Zbigniew Religa zapewnił, że wrocławski szpital nie jest już zagrożony, a rząd zamierza zmienić zadłużenie szpitali z krótko na długoterminowe.

- Mamy koncepcję, której szczegóły będą zaprezentowane w ciągu kilku dni. Chcę jeszcze raz stanowczo zapewnić, że szpital zostanie uratowany, pacjenci nie są zagrożeni przerwaniem leczenia - powiedział w sobotę minister zdrowia.

Religa zapowiedział na konferencji prasowej, że we wtorek lub w środę zaprezentuje program, mający na celu zamianę długów krótkoterminowych na długoterminowe dla szpitali o strategicznym znaczeniu dla zdrowia Polaków. Program finansowy ma obsługiwać Bank Gospodarstwa Krajowego.

Również wicepremier Zyta Gilowska uważa, że można rozwiązać sprawę zadłużonych szpitali. Szefowa resortu finansów podkreśliła jednak, że nie ma możliwości, aby problemy zadłużenia można było rozwiązać z dnia na dzień. Wicepremier na swojej konferencji prasowej polemizowała w pewnym sensie z wypowiedzią Religi. Wyraziła żal, że minister zdrowia nie przygotował wcześniej - zgodnie z jej sugestią - ustawy, która umożliwiałaby traktowanie niektórych szpitali jako zakładów o strategicznym znaczeniu dla kraju, a to umożliwiałoby uruchomienie specjalnych rezerw finansowych.

Ministerstwo Finansów szacuje, że zadłużenie wszystkich polskich szpitali sięga 6 miliardów złotych. Gilowska twierdzi jednak, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Jednym z nich jest skorzystanie z przepisu ustawy o Zakładach Opieki Zdrowotnej mówiącego o szczególnych celach. Przepis ten przewiduje, że sumy przyznane przez skarb państwa na specjalne cele nie podlegają egzekucji. Minister zdrowia opracowuje więc podstawy prawne do zagwarantowania najistotniejszym placówkom pewnych szczególnych uprawnień, jednak nie w związku z zadłużeniem, ale w związku z ich rolą w systemie bezpieczeństwa zdrowotnego państwa.

Długi dwóch wrocławskich szpitali, które są w dramatycznej sytuacji, szacowane są na około 300 milionów złotych. Gilowska podkreśliła jednak, że szpitale nie mogą otrzymywać środków z budżetu państwa, gdyż wszystkie środki kierowane na rachunek będą zajmowane w takiej sytuacji przez komorników. Dyrektorzy szpitali nie zadbali bowiem, by w stosownym czasie ułożyć się z wierzycielami. Rząd zamierza więc skorzystać z możliwości przepisu o szczególnych celach. Wicepremier zapowiedziała, że na początku przyszłego tygodnia rząd przystąpi do konkretnych działań.

Tymczasem pieniądze na pomoc zbiera amerykańska Polonia. Jest też odzew z Wielkiej Brytanii, Szwecji i Niemiec. Jedna z polskich kancelarii prawnych zadeklarowała przekazanie stu tysięcy złotych na konto fundacji na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową. Dokumenty mają zostać podpisane w poniedziałek. Wtedy też będzie można sprawdzić, ile pieniędzy wpłynęło za pośrednictwem akcji SMS-owej.

Dyrektor akademickiego szpitala klinicznego we Wrocławiu Piotr Pobrotyn w reakcji na słowa ministra zdrowia powiedział, że ufa planom resortu. Zapewnił, że jego szpital ma zapas leków na dwa-trzy tygodnie. Pobrotyn wyraził nadzieję, że program, przygotowywany przez Ministerstwo Zdrowia jest szansą na ostateczne rozwiązanie problemu długów w jego szpitalu.

Jednak wrocławski Oddział NFZ przelał kolejne 4 mln zł na konto komornika z pieniędzy wrocławskiego Akademickiego Szpitala Klinicznego. Przedwczoraj do komornika trafiło już ponad 8,5 mln zł za grudniowe świadczenia szpitala.

Paweł Kubisiak (IAR, PAP)

Zobacz też:

Religa i Gilowska obiecują pomoc dla zadłużonych szpitali

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane