Paweł Kozłowski
WARSZAWA (Reuters) - Sektor bankowy nie musi się obawiać wewnętrznych wstrząsów pomimo znacznego zwiększenia się w tym roku liczby zagrożonych kredytów, poinformował w czwartek Związek Banków Polskich (ZBP).
Krzysztof Pietraszkiewicz, dyrektor generalny ZBP, ponaglił jednak polski rząd i Narodowy Bank Polski (NBP) do skoordynowania działań w celu zwiększenia tempa wzrostu gospodarczego.
Spowolnienie gospodarcze i wciąż konserwatywna polityka monetarna pogorszyły stan finansów wielu pożyczkobiorców, obniżając jakość portfela kredytowego i wywołując obawy o stan wciąż młodego systemu bankowego największej gospodarki środkowoeuropejskiej.
"Oczywiście sytuacja napawa troską, ale generalnie nie mogę powiedzieć, że kondycja sektora bankowego znacząco się pogorszyła w porównaniu do lat poprzednich" - powiedział w wywiadzie dla Reutera Pietraszkiewicz.
"Nie ma powodu do alarmu, ale na pewno jest to powód do poważnych analiz, dotyczących strategii gospodarczych na następne lata" - dodał.
Wartość zagrożonych kredytów wzrosła w czerwcu do 33,7 miliarda złotych i była większa o 13,3 procent niż na koniec ubiegłego roku i o 36,7 procent rok do roku, wynika z raportu NBP, do którego dotarła agencja Reuters.
Wartość udzielanych osobom fizycznym kredytów sklasyfikowanych jako "poniżej standardu", "wątpliwe" i "stracone" wzrosła o 64 procent rok do roku w czerwcu. Pożyczki tego rodzaju dla przedsiębiorstw wzrosły o 51,1 procent.
"Ważne jest to, że mamy dobre regulacje, jeśli chodzi o sektor finansowy i w sytuacji powstającego zagrożenia tworzone są specjalne rezerwy bankowe" - powiedział Pietraszkiewicz.
Po ogłoszeniu wyników za drugi kwartal nie ulega wątpliwości, iż konieczność tworzenia dużych rezerw na zagrożone kredyty i wolniejszy wzrost gospodarczy spowodowały znaczny spadek zysków większości banków notowanych na warszawskiej giełdzie.
Banki PBK i BPH, w których inwestorem strategicznym jest niemiecki HypoVereinsbank, poinformowały o dużym spadku zysków w drugim kwartale, winiąc za to spowolnienie gospodarcze, spadek popytu na kredyty i szybko pogarszającą się jakość aktywów.
Kurs akcji PBK spadł w tym tygodniu o ponad 10 procent po informacji banku, że jego zysk spadł o ponad 60 procent. Wynik banku z tytułu odsetek spadł o połowę w drugim kwartale w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego, a utworzone rezerwy netto wzrosły o 34 procent w tym okresie.
Bank Zachodni WBK, którego inwestorem strategicznym jest irlandzki Allied Irish Banks podał, że mniejszy wzrost gospodarczy zmusił bank do obniżenia o połowę prognoz dotyczących tegorocznego zysku netto.
KONSERWATYWNA POLITYKA KREDYTOWA
Pietraszkiewicz nie potwierdził tezy, że polskie banki, walcząc o zdobycie udziałów w rozdrobnionym rynku, gdzie konkurencja jest duża, a marże spadają, chętniej udzielały kredytów w czasie rozkwitu gospodarczego w ostatnich latach.
"Problem nie tkwi w polityce banków, gdyż regulacje są o wiele bardziej restrykcyjne niż w krajach Europy Zachodniej, ale w pogarszającej się sytuacji firm, które zaciągnęły w bankach kredyty" - powiedział Pietraszkiewicz.
Pekao, największy polski bank giełdowy, informował wcześniej, że wprowadza nową politykę kredytową, która ma na celu całkowite rozdzielenie funkcji sprzedaży od decyzji kredytowych i obniżenie kompetencji decyzyjnych na wszystkich szczeblach.
Bank zdecydował się też zaostrzyć zasady przyznawania kredytów i ustalania zabezpieczeń, a również wzmocnić proces windykacji i usprawnić proces monitorowania.
Pekao, którego inwestorem strategicznym jest włoskie UniCredito Italiano, podał lepsze wyniki w drugim kwartale niż jego konkurenci, gdyż znacznie wzrosły przychody z operacji finansowych i z tytułu prowizji, a koszty dalej spadały. Rezerwy na wątpliwe kredyty były na średnim poziomie.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))