Kuba Kurasz
WARSZAWA (Reuters) - Porozumienie Elektrimu z obligatariuszami umożliwi spółce dalszą działalność, a po sprzedaży udziałów w Elektrimie Telekomunikacja, skupi się ona na energetyce, powiedział w poniedziałkowym wywiadzie dla Reutera prezes Elektrimu.
"W tych okolicznościach jest to sukces - obu stron. Oczywiście decydujemy się na kosztowny sposób finansowania spółki, ale jest to cena utraty wiarygodności Elektrimu" - powiedział Maciej Radziwiłł.
W sobotę Elektrim zawarł wstępne porozumienie z obligatariuszami posiadającymi obligacje spółki o wartości 440 milionów euro. W jego ramach Elektrim wyemituje nowe obligacje i zaciągnie kredyt w BRE Banku.
Od kwietnia nad Elektrimem wisiało widmo bankructwa, po tym jak właściciele obligacji odrzucili ostatnie propozycje układowe spółki.
"Przede wszystkim zostały stworzone warunki, by spółka dalej trwała. Zagrożenia płynnące z negatywnych orzeczeń trybunału wiedeńskiego, także bezpośrednie zagrożenie upadłości zostało już w sposób poważny odłożone" - dodał Radziwiłł.
Na wtorek zaplanowano kolejną rozprawę w sądzie w Wiedniu, gdzie trwa spór arbitrażowy pomiędzy Elektrimem a Deutsche Telekom (DT). DT zarzuca w nim między innymi spółce, że w niewłaściciwy sposób uzyskała w 1999 roku kontrolę w Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC).
Od rozwiązania sporów zależy możliwość sprzedaży 49-procentowego pakietu w Elektrimie Telekomunikacja, który obecnie ma kontrolę nad PTC.
Nowe obligacje zastąpią dotychczasową emisję obligacji z 1999 roku na takich warunkach, że płatność 200 milionów euro zostanie dokonana do 15 czerwca 2002 roku. Porozumienie przewiduje też, że następna rata płatności w wysokości 100 milionów euro, przypadnie na 15 grudnia 2002 roku.
Przy spłacie obligacji, w obu przypadkach, Elektrim ma się posiłkować kredytem w BRE Banku, o wartości łącznej 200 milionów euro. Po grudniu tego roku do spłaty pozostaną obligacje zrestrukturyzowane o wartości nominalnej około 189 milionów euro.
Aby umowa ta stała się wiążąca potrzebna jest zgoda właścicieli obligacji mających dwie trzecie długu. Na razie poparcie wyrazili posiadacze 50 procent.
Radziwiłł dodał, że wśród obligatariuszy, którzy podpisali porozumienie znaleźli się najwięksi z nich, między innymi hiszpańska Acciona oraz fundusze Centaurus oraz Elliott.
Prezes Elektrimu uważa, że z perspektywy akcjonariuszy spółki, istotnym elementem tej umowy jest uniemożliwienie zamiany nowych obligacji na akcje, jak miało to miejsce w przypadku pierwotnych papierów.
"Usunięcie konwersji (na akcje) z tych nowych obligacji daje akcjonariuszom większą pewność, że z jednej strony są możliwości spłaty długu, a z drugiej strony nie ma ryzyka rozwodnienia" - powiedział.
Obecnie największym akcjonariuszem Elektrimu jest grupa BRE Banku, posiadająca około 18 procent akcji. Bank ten wspólnie z Eastbridge ma negocjować z Elektrimem zakup udziałów w ET.
PAK, CZYLI TO CO ZOSTANIE
Prezes Radziwiłł potwierdził, że po uporaniu się z obecnymi problemami Elektrim skupi się głównie na działalności w energetyce. Po ewentualnej utracie najcenniejszego aktywu, czyli udziałów w ET, w spółce kluczową inwestycją pozostanie ponad 20-procentowy pakiet akcji w elektrowniach PAK.
"Sądzę, że Elektrim ma szansę pozostać bez długu albo z niewielkim długiem z aktywami skupionymi na energetyce. PAK będzie głównym aktywem po restrukturyzacji" - dodał Maciej Radziwiłł.
Nie chciał jednak powiedzieć konkretnie, jak przewiduje on w przyszłości spłatę zadłużenia wobec BRE, które może powstać po zaciągnięciu kredytów, na spłatę obligacji.
"Spółka odbuduje zaufanie i będzie mogła wyjść do rynku z pytaniem, czy dacie nam kapitał na naszą ekspansję w sektorze energetycznym, myślę, że jest na to szansa, bo GPW nie oferuje ani jednej akcji, która byłaby ekspozycją na tzw. utilities (spółki użyteczności publicznej)" - dodał.
Według niego nie bez znaczenia jest również przedłużenie o rok ostatecznego terminu wykupu obligacji do lipca 2005 roku (poprzednia data wykupu to czerwiec 2004 roku).
"Nie jest to przypadek, bo dopiero od kwietnia 2005 możemy dysponować w pełni pakietem PAK, czyli albo go zastawiać albo sprzedać"- dodał.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))