Przybywa przedsiębiorstw zainteresowanych wyjazdami incentive travel. Celem podróży ma być poprawa wyników, bo umotywowani w taki sposób pracownicy lepiej pracują. Jeśli zaś wyjazd jest przeznaczony dla klientów lub kontrahentów, firma liczy na więcej zamówień i większą lojalność. Oczywiście wszystko to z powodu niezapomnianych wrażeń, poczucia wyjątkowości podróży, której żaden uczestnik nie mógłby sobie sam kupić. Zdaniem Roberta Kuehna z Grupy TSO, modnym ostatnio kierunkiem incentive travel jest Wschód: Turcja, Wietnam, Gruzja, a także Dubaj. Nie są już natomiast popularne miejsca, gdzie jest niepewna sytuacja polityczna.
— Jednak na wybór kierunku incentive travel wpływa przede wszystkim budżet, to, dla kogo wyjazd jest przeznaczony i jaki cel firma chce dzięki niemu osiągnąć — dodaje Robert Kuehn. Przyznaje jednak, że coraz trudniej wybrać atrakcyjne miejsce wyjazdu, jeśli firma chce go zorganizować dla najbardziej zasłużonych klientów.
— Wielu z nich już było w atrakcyjnych turystycznie krajach. Dlatego coraz częściej o udanym wyjeździe decyduje nie kierunek podróży, ale jej program — twierdzi Robert Kuehn. Przy okazji każdego zlecenia w biurach organizatorów incentive odbywa się burza mózgów w poszukiwaniu punktów programu, które zaskoczą uczestników wyjazdu. Coraz częściej zatem wiąże się takie podróże z jakimś wydarzeniem sportowym, np. mistrzostwami świata w rugby, rozgrywkami europejskimi w siatkówkę, które dostarcza dużej dawki niezapomnianych emocji. Modne są także wyjazdy tematyczne, np. związane z filmem czy książką. Na przykład w Maroku można się poczuć Gladiatorem, w Tunezji przeżyć przygody z „Gwiezdnych Wojen”, a po Barcelonie spacerować śladami bohaterów książki „Cień wiatru” Zafona. Renesans przeżywają wyjazdy do Berlina i Pragi — głównie ze względu na szybki i tani dojazd.
— Bywa, że po rozpoznaniu potrzeb klienta okazuje się, że aby osiągnąć wymagane cele, lepiej wysłać grupę na Mazury niż na daleki kraniec świata — zauważa jednak Justyna Skubis, dyrektor zarządzająca Stowarzyszenia Organizatorów Incentive Travel.
Samemu trudniej
Każda firma może sama zorganizować incentive travel. W praktyce jednak oddanie sprawy wyspecjalizowanemu biuru może być bardziej opłacalne i efektywniejsze. Organizatorzy wyjazdów incentive współpracują bowiem ze sprawdzonymi dostawcami usług: liniami lotniczymi, hotelami, mają w różnych krajach lokalnych partnerów i pilotów. Są stałymi odbiorcami ich usług, dzięki czemu uzyskują niższe stawki.
— Jednorazowy klient nigdy nie dostanie tak dobrej ceny ani tak korzystnych warunków rezerwacji jak stały partner — twierdzi Joanna Skubis. Nie do przecenienia jest też to, że specjalistyczne firmy zorganizowały już dziesiątki, setki, a nawet tysiące wyjazdów. Wiedzą więc doskonale, na co trzeba zwrócić uwagę, o co szczególnie zadbać, a czego unikać jak ognia. Potrafią doradzić, jakie miejsce i program będą najlepszy dla konkretnego klienta, jak ograniczyć koszty i zmaksymalizować efekt wyjazdu. Znają możliwości i ograniczenia związane z organizacją incentive travel w różnych miejscach na świecie i w Polsce.
Zależy od atrakcji
— Organizacja incentive travel przez profesjonalne firmy jest działalnością regulowaną ustawą, wymagającą wpisu w rejestrze organizatorów turystyki i pośredników turystycznych. Oznacza to, że taka firma musi mieć gwarancję ubezpieczeniową, a to zdecydowanie więcej niż indywidualne ubezpieczenie na wypadek kłopotów w realizacji zlecenia czy powrotu do domu — zapewnia Justyna Skubis.
Zainteresowani mogą skorzystać z bezpłatnego portalu ofertowo-przetargowego Globalincentive.pl, który umożliwia łatwe odnalezienie m.in. organizatorów incentive travel.
— Klient stawia konkretne wymagania, określa, jaki wyjazd i z jakim budżetem go interesuje, a organizatorzy sami się do niego zgłaszają — zachwala Dawid Zastrożny z tego portalu. Koszty incentive travel zależą od kierunku i liczby atrakcji oferowanych uczestnikom.
— Planując trzy-, czterodniowy wyjazd do dobrego hotelu w Polsce, z pełnym pakietem i ciekawym programem, trzeba się liczyć się z wydatkiem 1200-2000 zł na osobę. W przypadku podróży na terenie Europy koszty rosną do 3-5 tys. zł na osobę. A jeśli ktoś chce wysłać ludzi do egzotycznego kraju, to musi zarezerwować 8-12 tys. zł na osobę — informuje Justyna Skubis.
