Wyższy wzrost nie do przejedzenia

BMK
opublikowano: 01-09-2010, 00:00

Rząd nie złagodzi planów reperowania finansów publicznych. Nawet jeśli gospodarka będzie mile zaskakiwała.

Rząd nie złagodzi planów reperowania finansów publicznych. Nawet jeśli gospodarka będzie mile zaskakiwała.

3,5-procentowy wzrost PKB w drugim kwartale (wobec prognoz rzędu 3,2 proc.) nie dziwi premiera.

— Polska stała się państwem, gdzie dane przekraczające prognozy dotyczące wzrostu PKB nie robią już na nikim większego wrażenia — uważa Donald Tusk.

Szef rządu zapowiada, że wyższy wzrost gospodarczy nie wpłynie na zmniejszenie rozmiarów planowanej redukcji długu publicznego i deficytu budżetowego.

— Ewentualne lepsze wyniki, jeśli przełożą się na pieniądze, pomogą nam zmniejszyć deficyt — twierdzi premier.

Według Piotra Kalisza, głównego ekonomisty Citi Handlowego, premier sygnalizuje w ten sposób, że pieniądze uzyskane dzięki przyspieszeniu gospodarczemu nie będą przejedzone.

— To akurat dobra informacja — ocenia ekonomista Citi.

Jednak, jak zauważa Urszula Kryńska, ekonomistka Banku Millennium, plany rządu dotyczące konsolidacji odnoszą się do przyszłego roku. A o tym, jaki będzie dla naszej gospodarki, zdecyduje w dużej mierze koniunktura u naszych partnerów handlowych.

— Jeden dobry kwartał nie zmienia perspektyw — zarówno przed publikacją danych o dynamice PKB w drugim kwartale, jak i po niej nasza prognoza wzrostu gospodarczego na ten rok wynosi 3,5 proc. Stan gospodarki w 2011 r. pozostaje niewiadomą. Poza tym rząd nie planuje dużej konsolidacji, lecz raczej wzrost dochodów przez podniesienie podatków. Tymczasem wysoki deficyt wynika z przyczyn strukturalnych. Podwyżka podatków tych problemów nie rozwiąże — uważa Urszula Kryńska.

Lepsze od przewidywań wyniki gospodarki skłoniły jednak niektórych ekonomistów do korekty prognoz wzrostu w całym 2010 r. Bank Credit Suisse (CS) podniósł ją z 2,4 proc. do 3,5 proc.

— Siłą napędową wzrostu będą wydatki gospodarstw domowych i spodziewamy się, że w ujęciu średniorocznym wzrosną o około 2,8 proc. — czytamy w komunikacie CS.

Także 3,5-procentowego wzrostu PKB w tym roku oczekują JP Morgan i Bank of America Merrill Lynch. Tymczasem analitycy BNP Paribas spodziewają się, że w drugim półroczu (w porównaniu z pierwszym) wzrost gospodarczy wyhamuje, o czym mają świadczyć m.in. wskaźniki PMI i zaufania konsumentów, które w sierpniu spadły.

— Wyhamowanie wskaźników wyprzedzających koniunktury w Polsce i za granicą uwypukla ryzyko osłabienia tempa wzrostu w najbliższych miesiącach — uważają analitycy BNP Paribas.

3,5

proc. Takiego wzrostu polskiej gospodarki w 2010 r. spodziewają się Credit Suisse, JP Morgan oraz Bank of America Merrill Lynch.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: BMK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu