Wzmocnij odporność na kryzysowe sytuacje

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2020-06-07 22:00

Łatwiej mierzyć się z porażkami zawodowymi i recesją, gdy mamy wokół siebie zespół życzliwych ludzi. Pomogą opanować emocje i znaleźć rozwiązanie na każdy problem

Na wieść o końcu świata reagujemy pytaniem „znowu?”. Ale mieszkańcom Hawajów nie było do śmiechu, gdy w jeden ze styczniowych poranków 2018 r. dostali ostrzeżenia o pędzącej ku nim rakiecie balistycznej Kima. 38 minut później odwołano fałszywy alarm. Atak nie nastąpił, co nie znaczy, że prawie 1,5 mln ludzi szybko doszło do siebie. Kto spojrzał śmierci w oczy, niełatwo odzyskuje spokój ducha.

BEZ PANIKI:
BEZ PANIKI:
Spróbuj zrozumieć sytuację, oceń różne rozwiązania, a jeśli ich nie dostrzegasz, poproś zaufaną osobę, aby pokazała ci pojawiające się w kryzysie nowe możliwości i szanse — radzi Mariusz Sokołowski, partner w agencji konsultingowej R4S.
Fot. Marek Wiśniewski

„Trudno nie mówić o panice. Każdy wie, że ma się około 15 minut od czasu detonacji i nikt nie wie, gdzie dokładnie uderzy pocisk” — komentowała dla „The Guardian” Ashly Trask z wyspy Kauai.

Inna kobieta relacjonowała w sieci: „Płakałam. Przytulałam dzieci. Całowałam męża. Żegnałam się z rodziną. Modliłam się. Byłam gotowa na śmierć”. A teraz niespodzianka: garstka śmiałków w ogóle nie przejęła się rzekomo nadciągającą apokalipsą. Jedni w najlepsze uprawiali surfing, inni nie odmówili sobie przyjemności dopicia ostatniej w życiu (jak sądzili) kawy. Pewien hotelowy gość oświadczył: „Skoro mam umrzeć, to na plaży z drinkiem w ręce” — i poszedł w stronę oceanu ze swoim ulubionym mai tai (koktajl na bazie rumu, likieru i soku z limonki). Jak wytłumaczyć tak szerokie spektrum ludzkich reakcji na najgorszy z możliwych scenariuszy? I co odróżnia nielicznych kozaków od spanikowanych, działających chaotycznie mas? Pytania te zasadne są także dzisiaj, w dobie pandemii, gdy część pracodawców tnie w panice zatrudnienie, a niektórzy pracownicy są tak przerażeni wizją bezrobocia, że w ogóle nie mogą skupić się na pracy.

— Gdybyśmy odkryli, co sprawiło, że w tych samych warunkach Nowak postąpił jak bohater, a Kowalski jak ostatni tchórz, moglibyśmy modyfikować zachowanie, a nawet charaktery ludzi. Tymczasem według nauki jest tajemnicą, jak postąpimy w danej sytuacji — mówi dr Marcin Przybyłek, trener biznesu.

Nikt nie rodzi się bohaterem

Philip Zimbardo, amerykański psycholog, wziął pod lupę motywację osób odważnych i zdolnych do poświęceń. Efektem jego analiz było wdeptanie w ziemię romantycznej wizji bohaterstwa: „Chcemy wierzyć, że takie jednostki są wyjątkowe pod względem moralnym, że otrzymały szczególne wychowanie, mają unikalne cechy charakteru i są altruistyczne w stopniu, jakiego nie oczekujemy od reszty ludzkości” — pisał profesor.

Nic bardziej mylnego. Zdaniem uczonego supermenów powinniśmy szukać tylko w komiksach. W tzw. realu spotykamy zwyczajnych ludzi pełnych wad, którzy czasem nawet siebie zaskakują in minus. Czy to umniejsza ich męstwo? Bynajmniej.

„Wszyscy jesteśmy potencjalnymi bohaterami czekającymi na odpowiedni moment” — przekonywał Philip Zimbardo.

A jednak jest coś, co stawia nas czasem do pionu, każe zachować zimną krew, więcej: przyzwoitość i godność. To obecność życzliwych nam ludzi.

— Lizusostwo, plotki, donosy… Jeśli pracujemy w zgranym zespole, nie zniżamy się do żadnej z tych niecnych rzeczy, bo nie moglibyśmy koleżankom i kolegom spojrzeć w oczy — wskazuje Marcin Przybyłek.

Ervin Staub, psycholog społeczny z USA, twierdzi, że zwracanie się ku swojej grupie to naturalna skłonność, zwłaszcza w czasie kryzysu. Na własnej skórze doświadcza tego Michał Gembal, dyrektor marketingu w firmie Arcus. Dlatego jego stosunek do pracy zdalnej w dzisiejszym wydaniu jest ambiwalentny.

— Cieszę się, że przećwiczyliśmy komunikację i współpracę na odległość. Już wiemy, że bez wyjazdów służbowych, zebrań, rozproszeń towarzyskich często można zrobić więcej. Z drugiej strony izolacja osłabia odporność człowieka. Niekiedy słyszę od znajomych, że w pojedynkę trudniej oprzeć się negatywnym myślom czy zniechęceniu — ujawnia Michał Gembal.

Telefon do przyjaciela

Im trudniejsze czasy, tym więcej mówi się o odporności — zwraca uwagę Mariusz Sokołowski, partner w agencji konsultingowej R4S.

Sęk w tym, że słowo to jest rozumiane błędnie jako twarde podejście, nieliczenie się ze swoim zmęczeniem, słabością. Oczekujemy od siebie za dużo, przepracowujemy się, podejmujemy niepopularne decyzje, a potem coś w nas się łamie, kruszy. Ni z tego, ni z owego nerwy odmawiają posłuszeństwa. W ważnych sprawach kierujemy się pierwszym impulsem.

— Emocje to fatalny doradca w biznesowym kryzysie. Wiele razy w swojej konsultingowej karierze spotykałem się z zarządzającymi firmami, którzy niemal zawsze żałowali emocjonalnych decyzji podjętych pod presją. W trudnym czasie zawsze doradzam schłodzenie buzujących uczuć. Takie zdystansowanie się pozwoliło uratować miliony złotych i reputację niejednego przedsiębiorstwa — tłumaczy Mariusz Sokołowski.

Dodaje, że czasami wystarczy zadbać o odpoczynek, dobrze się wyspać, zregenerować siły, by nasz psychologiczny układ immunologiczny odzyskał sprawność.

— Gdy wokół pogłębia się chaos, warto też poradzić się kogoś, kto z boku może zobaczyć możliwości, które stworzyła dla biznesu nieprzewidziana rzeczywistość. Najlepiej zawczasu przygotować kilka planów uwzględniających różne scenariusze — podpowiada przedstawiciel R4S.

Być może jego sugestia nie pomogłaby ludziom, w których kierunku naprawdę pędziłaby rakieta balistyczna Kima, ale na czas pandemii jest to całkiem niezła rada.