Wzrasta informatyczna konkurencja
Analizując sytuację w polskiej branży IT, zauważyć można jej powolne dojrzewanie. To już nie są rodzinne przedsiębiorstwa, jak jeszcze kilkanaście lat temu (ostatnio założyciele nowosądeckiego Optimusa postanowili sprzedać swoją firmę), ale dobrze zarządzane spółki, które swoim potencjałem i perspektywami dalszego rozwoju nierzadko pozostawiają daleko w tyle firmy reprezentujące tak zwaną starą ekonomię. Coraz częściej też skutecznie konkurują z zagranicznymi potentatami, dysponującymi przecież znacznie większymi środkami zarówno na badania jak i przejęcia.
Osiągane przez większość spółek teleinformatycznych wyniki wskazują, że sytuacja całej branży jest zdecydowanie dobra i znacznie przewyższa średnią dla całej gospodarki. Wiele firm z roku na rok odnotowuje stały wzrost tak przychodów ze sprzedaży, jak i zysków, i jak pokazuje doświadczenie rzadko kiedy firmy IT notowane na warszawskiej giełdzie muszą sięgać po obce źródła finansowania. W tym korzystać z nowych emisji akcji. Dlatego tylko w sporadycznych przypadkach rynek miał okazję nabyć na rynku pierwotnym akcje spółek IT. A jak dowodzi historia, zakup walorów w ofercie publicznej w przytłaczającej większości przypadków gwarantuje po wprowadzeniu walorów na giełdę sowite zyski. Wystarczy choćby przypomnieć ComArch, którego dwie emisje akcji zakończyły się rekordowymi w historii naszej giełdy redukcjami zapisów.
Obecnie na rynku, zwłaszcza w szeroko rozumianym kontekście Internetu, mamy do czynienia z jego pierwotnym podziałem. Gros wypracowanych przez spółki środków przeznaczane jest na akwizycję konkurencyjnych podmiotów, co w konsekwencji ma doprowadzić do stworzenia kilku potężnych grup kapitałowych, które pomiędzy siebie podzielą udziały w rynku. W dobie konsolidacji całej gospodarki, także w sektorze IT nie będzie miejsca dla spółek, z wyjątkiem niszowych, które ze względu na rozmiary nie będą mogły brać czynnego udziału w procesach fuzyjnych. Stąd obserwowane próby budowy przez potentatów różnego typu grup, holdingów a często nawet swego rodzaju konglomeratów kapitałowych, jak ma to chociażby miejsce w przypadku Optimusa, Softbanku czy Prokomu.
Jest to jedna z charakterystycznych cech obecnego etapu rozwoju krajowego rynku informatycznego. Po okresie przejęć i fuzji przyjdzie prawdopodobnie czas na zagranicę, która coraz łapczywiej spogląda na polski rynek, nie tylko ze względu na jego chłonność, ale także z uwagi na możliwość inwestycji.