Wzrosną obroty na rynku walutowym

Marek Knitter
opublikowano: 2002-01-07 00:00

W tym tygodniu rynek powoli powinien wracać do normalnego trybu pracy. Po świątecznej przerwie będzie to pierwszy pełny tydzień w nowym roku.

— Spodziewam się większych obrotów na rynku walutowym, niż w zeszłym tygodniu. Aktywność inwestorów była niska i wiązała się przede wszystkim z rozliczeniami bieżącymi. W tym tygodniu powinien zacząć się już normalny rynek — mówi Marek Zuber, ekonomista BPH-PBK.

Najważniejszą informacją dla rynku będą wyniki spotkania przedstawicieli rządu z Radą Polityki Pieniężnej. Jeżeli nie dojdzie do porozumienia, to premier Leszek Miller może poprzeć ustawę, którą opracowały kluby UP i PSL.

— Inwestorzy mogą odebrać to jako zapowiedź redukcji stóp procentowych przez RPP. Sytuacja ta może wpłynąć wzmacniająco na złotego, gdyż większość z nich będzie grała pod ewentualną obniżkę. Z drugiej strony, ingerencja rządu może wpłynąć zachowawczo na rynek osłabiając złotego — mówi Marek Zuber.

Dane GUS o cenach żywności sugerują, że inflacja grudniowa może osiągnąć wartość nawet niższą niż w listopadzie.

— Dane są korzystne i spodziewam się, że rada obniży stopy już pod koniec stycznia. Doprowadzi to zatem do wzrostu zainteresowania spekulacyjnego papierami skarbowymi, co pozytywnie wpłynie na złotego, a przynajmniej nie osłabi jego wartości — dodaje Marek Zuber.

Na kurs złotego wobec poszczególnych walut wpływa oczywiście także rynek euro-dolara.

— Wydaje się, że wielki optymizm związany z bezproblemowym wprowadzeniem wspólnej waluty mamy już za sobą. Euro z tego powodu już się nie umocni. Dużą rolę będą teraz odgrywały dane makroekonomiczne. Jeżeli potwierdzi się to co prognozują przedstawiciele ECB i Fed, czyli wyraźne ożywienie gospodarki w II połowie 2002 r., wspólna waluta powinna zyskiwać na wartości — analizuje Marek Zuber.

W tym tygodniu zostaną podane dane o zamówieniach przedsiębiorstw w USA i Niemczech oraz produkcji u naszego zachodniego sąsiada.

— Po publikacji tych informacji można będzie już powiedzieć, czy rzeczywiście są już jakieś symptomy ożywienia w Eurolandzie i w USA — dodaje Marek Zuber.