Wzrośnie liczba ofert wynajmu dysków

Kamil Kosiński
opublikowano: 2001-06-25 00:00

Wzrośnie liczba ofert wynajmu dysków

W najbliższych miesiącach kilka firm uruchomi dzierżawę dysków twardych przez Internet. W przeciwieństwie do swych amerykańskich pierwowzorów, nie będą to jednak usługi mające zastąpić tradycyjne przechowywanie danych w komputerach. Polskie wydania wirtualnych dysków mają raczej usprawnić współużytkowanie dokumentów elektronicznych, a zwłaszcza wymianę plików o dużych rozmiarach.

Rok 2000 minął pod znakiem ogłaszania kolejnych inicjatyw z zakresu dzierżawy aplikacji za pośrednictwem sieci teleinformatycznych (ASP). Choć bowiem klientów na tego typu usługi nadal jest niewielu, to ich świadczenie zapowiedziało wtedy około 10 firm, podczas gdy jeszcze w 1999 roku o ASP nikt nawet nie wspominał. Obecnie wszystko wskazuje na to, że rok 2001 będzie przełomowy dla rozwoju kolejnego rodzaju usług polegających na wynajmie zasobów informatycznych za pośrednictwem sieci.

Pod koniec 2001 roku kilku providerów ma bowiem mieć w swojej ofercie możliwość wynajmu tzw. wirtualnych dysków twardych. Usługi tego typu sprowadzają się do oddania klientom korzystającym z komputera podłączonego do Internetu możliwości przechowywania, modyfikowania i udostępniania innym użytkownikom swoich plików i aplikacji umieszczonych na serwerach firmy zewnętrznej.

Pierwsi już działają

Jako pierwsza na tego typu usługach postanowiła zarabiać w Polsce TP Internet. Pod marką handlową i-Baza weszły one do oferty tej spółki w kwietniu 2001 roku. Firma nie ujawnia jednak, ilu klientów dotychczas zdobyła. Na 300-500 tys. użytkowników tego typu kont ocenia zaś głębokość całego polskiego rynku wrocławska spółka epartner, która od lutego 2001 roku testuje podobny system, a jeszcze w lecie chce uruchomić jego docelową wersję.

— Na razie uruchomiliśmy bezpłatny system z kontami o pojemności 25 MB. Płatny serwis z kontami o pojemności 150, 300 i 500 MB zamierzamy uruchomić na przełomie lipca i sierpnia 2001 roku. Od obecnej wersji będzie się on różnił nie tylko wielkością kont, ale również ich funkcjonalnoscią. Funkcje administratora konta będą przysługiwały tylko jego właścicielowi, a nie tak jak obecnie każdemu mającemu możliwość logowania użytkownikowi. Dotychczasowa wersja serwisu nie zniknie jednak z sieci. Planujemy obudować ją płatnymi usługami o niewielkiej cenie jednostkowej, które mogą zainteresować indywidualnych użytkowników. Już teraz każdy może zlecić nagranie na CD-ROM i dostarczenie za zaliczeniem pocztowym przechowywanych na wirtualnym dysku plików. Niebawem dojdzie do tego podobna usługa związana z przenoszeniem na papier fotograficzny zdeponowanych na kontach zdjęć. Usługi te są jednostkowo tanie, ale przy pewnej skali mogą wygenerować istotne przychody. Dlatego właśnie zaczęliśmy od uruchomienia kont bezpłatnych. Zależało nam na zdobyciu pewnej krytycznej z punktu widzenia racjonalności prowadzenia biznesu liczby użytkowników — informuje Kamil Zaremba, właściciel firmy epartner.

Wiadomo, że na wirtualnych dyskach chcą zarabiać jeszcze inni providerzy. Z reguły nie chcą oni jednak ujawniać swoich planów. Tajemnica okrywa nawet docelową wersję serwisu warszawskiej firmy Cavern, która podobnie jak epartner pozwala już na testowe korzystanie z wirtualnych dysków.

— Nasz obecny serwis służy głównie testowaniu wydajności systemu. Jego docelową wersję uruchomimy do końca 2001 roku. Mamy już co prawda wstępne plany taryfowe, ale na razie nie chcę ich ujawniać — zaznacza Tomasz Mierzejewski, właściciel firmy Cavern.

Inaczej niż na Zachodzie

Na Zachodzie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie wymyślono wirtualne dyski, usługi tego typu mają głównie za zadanie zdjąć z właścicieli danych problemy związane z ich archiwizacją. W Polsce wszystko wskazuje na to, że sensem tych usług będzie współdzielenie dokumentów, a zwłaszcza wymiana plików o dużych rozmiarach.

— Wzorując się na zachodnich projektach tego typu, planowaliśmy początkowo, że nasze usługi zastąpią klientom twarde dyski ich komputerów. Po przeanalizowaniu jakości polskich łączy telekomunikacyjnych zrewidowaliśmy jednak nasze poglądy i usługi w wersji komercyjnej zamierzamy jednak promować jako wygodne narzędzie do wymiany plików. Cóż bowiem z tego, że ze względu na wielkość zamówień jesteśmy w stanie taniej kupić pamięci masowe, skoro twarde dyski wcale nie są takie drogie, a zainstalowane w komputerach zapewniają ich właścicielom wyraźnie szybszy dostęp do plików niż moglibyśmy zaoferować poprzez Internet — tłumaczy Tomasz Mierzejewski.

— Obecnie pojemności dysków twardych są ogromne, a żaden dostawca usług internetowych nie jest w stanie zapewnić czasu dostępu do plików choćby zbliżonego do tego, jaki osiąga się przy klasycznym składowaniu danych. Nie postrzegałbym więc usługi i-Baza jako wirtualnego zamiennika klasycznego twardego dysku. Usługa ta ma raczej służyć do wyeliminowania problemów z wymianą plików, jakie występują przy stosowaniu do tego celu poczty elektronicznej. Nie chodzi przy tym o same wielkości skrzynek e-mail, bo te są już dość duże, ale raczej o ustawione w większości serwerów pocztowych ograniczenia wielkości przesyłanych plików do kilku megabajtów — dodaje Bartosz Poliński, product manager pakietu usług kolory.tpi w TP Internet.

Głównie dla poligrafii

Z wypowiedzi przedstawicieli przedsiębiorstw zamierzających świadczyć usługi wynajmu wirtualnych dysków wynika, że swą ofertę kierują one głównie do firm zajmujących się szeroko rozumianą działalnością wydawniczą i reklamową.

— Wśród ograniczonej grupy firm, które korzystają już z docelowej wersji naszego serwisu, jest agencja reklamowa i niewielka gazetka, które za jego pomocą wysyłają naświetlone pliki do drukarni. Z naszych usług korzysta też wykładowca akademicki, który miał problemy z powielaniem materiałów dydaktycznych dla studentów. Obecnie umieszcza je w serwisie, a studenci powielają je już we własnym zakresie. W tym przypadku ważne jest także to, że wszyscy zainteresowani wiedzą, gdzie o każdej porze mogą znaleźć interesujące ich dokumenty — twierdzi Kamil Zaremba.

Nasi rozmówcy zachwalają też twarde dyski jako tanią alternatywę dla notebooków.

— Nasza usługa może być doskonałą alternatywą dla notebooka. O ile kradzież lub uszkodzenie laptopa może prowadzić do całkowitej utraty przechowywanych w nim danych, o tyle przy zachowaniu w tajemnicy hasła dostępu, ryzyko takie nie występuje w przypadku wirtualnego dysku. Ponadto nikt nie jeździ z laptopem do zupełnej głuszy, a w każdej firmie jest przecież podłączony do Internetu komputer pozwalający na korzystanie z plików przechowywanych na wirtualnym dysku — dodaje Kamil Zaremba.