Grupa poprzez spółkę stowarzyszoną spróbuje sił na rynku biotechnologicznym w USA.
Polska Grupa Farmaceutyczna (PGF) wypracowała po pierwszym półroczu 25,4 mln zł, o ponad 18 proc. mniej niż przed rokiem. Ale prezes spółki jest dobrej myśli.
— Prognoza mówiąca, że w całym 2005 r. osiągniemy dwucyfrowy wzrost zysku, zostanie wykonana — zapewnia Jacek Szwajcowski.
Przekonanie takie opiera na kilku przesłankach, m.in. na spodziewanym wzroście sprzedaży i redukcji kosztów.
— Rzecz w tym, że przed rokiem przejęliśmy Cefarm Łódź i Apteki Polskie. Restrukturyzacja tych firm wygenerowała spore koszty. To pogorszyło nasze wyniki w drugiej połowie 2004 r. Dlatego w dwóch ostatnich kwartałach tego roku nadgonimy z zyskami i wypełnimy obietnice — precyzuje Jacek Dauerhauer, dyrektor finansowy spółki.
Ale zwraca uwagę, że deklaracja dwucyfrowego wzrostu jako bazę przyjmuje ubiegłoroczny zysk wyliczony według polskich standardów rachunkowości, który wyniósł 42 mln zł. Teraz spółka przygotowuje raporty zgodnie ze standardami międzynarodowymi, które wynik za ubiegły rok podwyższyły do 47,1 mln zł.
PGF planuje też wejść na rynek amerykański, za pośrednictwem firmy Pharmena, w której kontroluje 47,6 proc. udziałów. W USA powstała już nawet spółka, do której Polacy wnieśli patenty i wiedzę, a amerykański partner wyłoży 10 mln USD gotówki za 20 proc. kapitału.
— W pierwszej fazie Pharmena będzie sprzedawać w USA swoje dotychczasowe produkty, czyli kosmetyki i farmaceutyki, a równocześnie będzie prowadzić prace naukowo-badawcze nad innowacyjnym lekiem naczynioprotekcyjnym — wyjaśnia Konrad Palka, prezes Pharmeny.
To oznacza wejście w sektor biotechnologii. Czy się uda?
— Przez pierwsze kilkanaście miesięcy przedsięwzięcie nie będzie zyskowne. Kiedy nasze produkty wejdą do sprzedaży, powinny na siebie zarabiać. A przyszłe zyski zależą od sukcesu nowego leku, ale w takiej dziedzinie jak biotechnologia trudno coś precyzyjnie planować — dodaje Konrad Palka.