Wzrost gospodarczy coraz niższy

ANALITYCY RAIFFEISEN CAPITAL MANAGEMENT
opublikowano: 2012-01-20 00:00

CO MYŚLI RYNEK

Większość rynków wschodzących — w obliczu wzrostu swoich zasobów finansowych i silnego wzrostu na rynkach wewnętrznych — jest względnie dobrze przygotowana na dalsze osłabienie światowej gospodarki.

Ożywienie pod koniec ubiegłego roku, na które miało nadzieję wielu uczestników rynku, w grudniu niestety nie nastąpiło — wręcz przeciwnie, indeksy akcji na większości giełd w krajach szybko rozwijających się ponownie spadły. Nie były tu potrzebne dodatkowe czynniki obciążające. Wystarczyło to, że szefowie rządów krajów UE znów nie byli w stanie zaprezentować przekonującej koncepcji zapanowania nad kryzysem zadłużenia.

W ramach umów dwustronnych państwa UE, z wyjątkiem Wielkiej Brytanii, chciały zapisów na temat ostrzejszych reguł ustalania budżetu wraz z granicami zadłużenia, które wszędzie mają swoje źródło w ustawach, mechanizmów sankcyjnych i praw współdecydowania UE w sprawie polityki budżetowej poszczególnych państw. Daleko idące porozumienie wraz z odpowiednią zmianą traktatów unijnych zostało storpedowane przez Wielką Brytanię. Ostrzejsze regulacje i wyższe opodatkowanie branży finansowej, do których dążą inne państwa, mogłyby przynieść giełdzie w Londynie znaczące straty i dotknąć boleśnie najważniejszą obecnie gałąź gospodarki Wielkiej Brytanii. Brytyjska postawa jest więc pod tym względem żadnym zaskoczeniem.

Dla strefy euro niepewność gospodarcza i polityczna w roku 2012 pozostaje bardzo wysoka. Po pierwsze, skuteczność działań, do których się obecnie dąży, jest wątpliwa. A po drugie muszą być one najpierw zatwierdzone we wszystkich krajach członkowskich. W roku 2012 mogą tu czyhać w każdej chwili nieprzyjemne niespodzianki — tym bardziej że związane są z nimi często zmiany konstytucji, co jest dodatkową przeszkodą. W tym miejscu należałoby jeszcze raz wspomnieć, że kryzys w strefie euro, która od początku była tworem politycznym, w ostatnim czasie był w pierwszym rzędzie kryzysem politycznym, a dopiero potem kryzysem gospodarczym.

Ułatwia to wprawdzie rozwiązanie go na papierze, gdyż należy „jedynie” podjąć „właściwe” decyzje polityczne. W praktyce jednak rozwiązanie jest trudniejsze. Stany Zjednoczone Europy kiedyś byłyby właściwie warunkiem stworzenia euro, nie zaś odwrotnie. Po ogólnie raczej rozczarowujących wynikach szczytu UE, EBC ustabilizował na razie europejski system bankowy, udostępniając bankom praktycznie nieograniczoną płynność na trzy lata w zamian za odpowiednie zabezpieczenia.

Tymczasem w krajach szybko rozwijających się, tak jak na całym świecie, wzrost gospodarczy nadal spada. Uważamy, że większość rynków wschodzących — w obliczu wzrostu swoich zasobów finansowych i silnego wzrostu na rynkach wewnętrznych — jest względnie dobrze przygotowana na dalsze osłabienie światowej gospodarki. O odcięciu się od Unii Europejskiej i USA nie ma jednak mowy. Właśnie dla gospodarek Europy Środkowo-Wschodniej niezmiennie istnieje ryzyko mocniejszego załamania w wyniku głębokiej i długotrwałej recesji w strefie euro — przede wszystkim gdyby nastąpiła tam dalsza eskalacja kryzysu zadłużenia i/lub rządy uchwaliły jeszcze ostrzejsze programy oszczędnościowe, niż się obecnie przewiduje.