Wzrost indeksów cieszy, ale obroty już nie

Emil Szweda
17-08-2010, 00:00

Obroty akcjami spółek z WIG20 przekroczyły 440 mln złotych i były najniższe od piątego lipca (także był to poniedziałek). Przy tak niskiej aktywności inwestorów zmiany nie są zbyt wiarygodne.

Po części niską aktywność można tłumaczyć brakiem ważniejszych publikacji makroekonomicznych i oczekiwaniem na ich napływ we wtorek. Jednak byłaby to tylko część prawdy, ponieważ w ostatnich dniach takie sytuacje także się zdarzały (oczekiwano na dane z rynku pracy w USA, komunikat po posiedzeniu Fed czy dane o sprzedaży detalicznej), jednak nawet wówczas sesje "na przeczekanie" przebiegały przy większej aktywności inwestorów. A przecież dzisiejsze dane (budownictwo mieszkaniowe i produkcja przemysłowa w USA) nie są informacjami takiego kalibru jak te z rynku pracy.

Zresztą, wczorajsze kalendarium nie było wcale aż tak puste. Co prawda wiadomość o tym, że PKB Chin w II kwartale był wyższy niż PKB Japonii, ma wymiar głównie medialny (ostatecznie — co za różnica?), a dało się je wyliczyć już wcześniej, to już na przykład większy napływ kapitałów do USA (44,4 mld USD w czerwcu w miejsce oczekiwanych 36 mld) czy słabszy od oczekiwań indeks aktywności produkcyjnej w regionie Nowego Jorku już pewne znaczenie mają. Widać zresztą ich wpływ na rynek obligacji — rentowność 10-letnich papierów skarbowych rządu USA spadła poniżej 2,6 proc.

Jednak inwestorzy w Warszawie pozostawali bierni bardzo długo. Indeks wzrósł szczególnie wyraźnie w samej końcówce notowań — jeszcze o godz. 16 znajdował się 20 punktów poniżej ostatecznego zamknięcia — głównie dzięki akcjom banków, z Pekao (plus 3,7 proc.) na czele. Pomógł też Orlen (plus 2,2 proc.) i KGHM (1,1 proc.). Do pewnego stopnia pomocny mógł okazać się komunikat Ministerstwa Finansów o spadku deficytu budżetowego po lipcu (względem czerwca), choć był to efekt wpływów niepodatkowych. Wpływy podatkowe — CIT i PIT — nie rosną tak, jak szacował rząd, więc szczególnych powodów do radości nie ma. Poza być może tym,

że deficyt w całym roku okaże

się zapewne sporo niższy niż planowane w ustawie 52 mld PLN. Indeksy mWIG i sWIG już takiego wigoru na koniec notowań nie prezentowały — obydwa zakończyły sesję wzrostem o 0,2 proc.

W Europie (poza Budapesztem) przeważały wczoraj zniżki, które kurczyły się pod koniec sesji, po tym jak spadki na Wall Street z otwarcia udało się zamienić na niewielki wzrost. Tę różnicę (między GPW i Europą) należy tłumaczyć przede wszystkim relatywną słabością GPW w piątek. Wczoraj tę słabość odrabialiśmy, ale — jak wskazuje wartość transakcji — bez przekonania. WIG20 opiera się spadkom poniżej 2450 pkt (krótkoterminowe wsparcie). Inwestorzy nie kupują jednak akcji, oczekując na rozstrzygnięcia przy Wall Street. Zaczynają powracać teorie o możliwym wtórnym spowolnieniu po ożywieniu, które obserwowano w I półroczu.

Emil Szweda

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wzrost indeksów cieszy, ale obroty już nie