WARSZAWA (Reuters) - Minister finansów Marek Belka wezwał bank centralny w piątek, by nie podwyższał stóp procentowych w przypadku kiedy wzrośnie inflacja oraz zwiększy się deficyt obrotów bieżących w najbliższym czasie.
Narodowy Bank Polski (NBP) znacznie poluzował swoją politykę monetarną w ciągu ostatniego roku, głównie za sprawą spadającego wzrostu cen. Jednak analitycy oczekują, że większość obniżek stóp w tym cyklu została już dokonana. "Wzrost (gospodarki) jest kluczowy, nawet jeśli miało by to być kosztem innych ważnych celów. Nawet jeśli mogłoby to oznaczać niewielki wzrost inflacji i deficytu obrotow bieżących" - powiedział Belka w trakcie spotkania z duńską izbą handlową w Warszawie.
"Nadal uważamy, że nie powinien to być powód do zacieśnienia polityki monetarnej, nie powinniśmy mieć do czynienia z kolejną rundą usztywniania polityki" - dodał.
Na koniec tego roku spodziewany jest wzrost inflacji do 4,7 procent z 3,6 procent w grudniu 2001 roku. Natomiast deficyt obrotów bieżących ma wzrosnąć nieznacznie z obecnego poziomu czterech procent Produktu Krajowego Brutto (PKB).
Belka ostrzegł, że spowolnienie gospodarcze w najbliższych latach może niebezpiecznie odbić się na stosunku długu publicznego do PKB, rosnąc powyżej konstytucjonalnego poziomu 60 procent z 44 procent spodziewanych w końcu tego roku.
Polska będzie musiała utrzymać tę relację poniżej 60 procent, jeśli chce przystąpić do strefy euro, po włączeniu do struktur Unii Europejskiej, które spodziewane jest w 2004 roku.
"Bez rosnącej gospodarki jesteśmy zgubieni (...) To nie tylko chodzi i inflację i saldo obrotów bieżących. Te cele są ważne. Jednak bez wzrostu gospodarki, popadniemy w finansowe kłopoty" - powiedział Marek Belka.
Na ten rok wzrost gospodarczy spodziewany jest na poziomie jednego procentu.
((Justyna Pawlak, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))