Już od pierwszych minut poniedziałkowej sesji na GPW zwycięża wola walki o wzrostowy finisz w 2008 roku w wydaniu krajowych blue chipów. Inwestorzy mają nadzieję, że krajowe blue chipy już dadzą sobie spokój ze spadkami w ostatnich dniach 2008 rok. Jednak wyraźnych powodów do radości po Świętach Bożego Narodzenia nie ma aż tak wiele.
Na Bliskim Wschodzie trwają naloty wojsk izraelskich na cele lądowe w Strefie Gazy. Z tego powodu mocno w górę idą surowce, na czele z ropą naftową. Na giełdzie w Londynie znów trzeba zapłacić więcej niż 40 USD za baryłkę „czarnego złota”. Inwestorów dodatkowo niepokoją prognozy odnośnie sprzedaży świątecznej. Jak pokazują wstępne dane zza Oceanu, Amerykanie wydali od listopada do grudnia o około 3 proc. mniej niż w analogicznym okresie przed rokiem. Gdy te szacunki potwierdzą się o połowie stycznia, byłby to najgorszy wynik sprzedaży w USA od wielu dekad. Wróćmy jednak na GPW.
Tuż po godz. 9 wśród 20 największych spółek notowanych nad Wisłą najmocniej
zyskiwał BRE Bank (+2,5 proc.) Jego zwyżkę można tłumaczyć niezbyt udanymi
ostatnimi notowaniami. Tylko w ciągu ostatnich siedmiu sesjach ten bank stracił
ponad 10 proc. Gorzej od BRE Bank wypadło tylko GTC oraz Bioton. WIG20
najmocniej w górę ciągnęło Pekao oraz KGHM. Największy polski bank zyskiwał
ponad 1,5 proc. Lubiński koncern szedł w górę o 0,6 proc. W tym samym czasie na
giełdzie metali w Londynie drożała o ponad 2 proc.
Największym balastem dla
WIG20 była TPSA, spadająca o 1,2 proc.
O godz. 9:25 WIG20 zyskiwał już 0,8 proc. Jednak wystarczy spojrzeć na poziom
obrotów, aby przekonać się że dzisiejsza sesja będzie charakteryzowała się dużą
zmiennością indeksów. Po prawie 30 minutach notowań inwestorzy nakręcili
zaledwie ok. 10 mln zł.