Od kilku tygodni na warszawskiej giełdzie panuje marazm. Indeksy praktycznie nie rosną, obroty spadają. Inwestorzy czekają na wyraźne sygnały poprawy koniunktury gospodarczej. Na razie nic jednak nie wskazuje, że może dojść do ożywienia. Dane makroekonomiczne nie wróżą szybkiej poprawy. Wyniki spółek nadal są słabe. Okazuje się, że wzrosty kursów, które wystąpiły pod koniec 2001 i na początku 2002 r., nie miały silnych podstaw fundamentalnych.
— Ostanie duże wzrosty podstawowych indeksów były przede wszystkim zasługą banków. Gdy kurs ich akcji osiągnął poziom zgodny z wycenami, na GPW zapanowała stagnacja — uważa Tomasz Dumała, naczelnik wydziału doradztwa inwestycyjnego BM BGŻ.
Mimo że wyniki finansowe większości banków nie były rewelacyjne, to inwestorzy postanowili kupować ich papiery. Działo się tak ze względu na pozytywne prognozy. Zarządy tych instytucji mają opinię nastawionych na poprawę zysków, o czym w innych branżach często się zapomina.
Sytuacja na giełdzie w najbliższych tygodniach raczej się nie zmieni.
— Dziś inwestorzy przede wszystkim czekają na publikację wyników finansowych za pierwszy kwartał. Ze względu na słabą koniunkturę gospodarczą — poza nielicznymi wyjątkami — trudno jednak spodziewać się dobrych rezultatów — twierdzi Tomasz Dumała.
Na razie mało kto potrafi przewidzieć, które przedsiębiorstwa mogą wykazać się lepszymi wynikami niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Poza dekoniunkturą niepewność wywołują zwłaszcza zdarzenia o charakterze jednorazowym. Konieczność utworzenia rezerw lub dokonania spłaty kredytu może drastycznie zmienić kondycję wielu spółek. Z tego też powodu wielu inwestorów za zadawalające uzna utrzymanie wyników finansowych na poziomie z 2001 r.
Trudno uznać za zwiastun dobrych informacji raport kwartalny opublikowany przez BIG BG. Wprawdzie zysk netto banku jest dobry, ale na poziomie operacyjnym nie widać zmian. Podobna sytuacja może mieć miejsce w przypadku pozostałych banków. Wyjątkiem będzie Pekao SA.
— Dobre wyniki za pierwsze trzy miesiące powinny pokazać Pekao SA, Prokom, Cersanit i dystrybutorzy farmaceutyków. Ci ostatni ze względu na dokonane zmiany związane z odpłatnością za leki w dłuższym terminie mogą mieć jednak problemy z utrzymaniem obecnej dynamiki — mówi naczelnik wydziału doradztwa inwestycyjnego BM BGŻ.
Do trwałej poprawy nastrojów na GPW nie przyczynią się spekulacje dotyczące obniżki stóp procentowych. Wprawdzie inwestorzy czekają na posiedzenie RPP, ale związane z tym wydarzeniem ruchy cen mają niemal wyłącznie podłoże psychologiczne. Ostatnie decyzje rady wiele na giełdzie nie zmieniły. Obniżki stóp procentowych miały jedynie krótkoterminowy wpływ na wartość indeksów.
W tym roku motorem warszawskiej giełdy raczej nie będzie sektor teleinformatyczny. Indeks reprezentujący spółki zaliczane do segmentu SITech już od dłuższego czasu zachowuje się gorzej niż WIG 20. Powodem coraz gorszych notowań TechWIG-u jest przede wszystkim zniżka kursu Telekomunikacji Polskiej.
— Narodowy operator nie jest dobrze postrzegany przez inwestorów z powodu opinii audytora, który stwierdził, że spółka może być zmuszona do spłacenia 13 mld zł kredytu. Za tym poszły informacje przekazane przez agencje ratingowe dotyczące rozważenia zmiany ratingu spółki — uważa Tomasz Dumała.
Poza TP SA duże spadki cen dotknęły również pozostałe spółki telekomunikacyjne. W efekcie TechWIG nie tylko zachowuje się gorzej niż inne indeksy, ale również nie wykazuje korelacji z amerykańskim indeksem Nasdaq. Tymczasem jeszcze kilka miesięcy temu o kursach spółek z rynku SITech w wielu przypadkach decydowały zmiany, do jakich dochodziło za oceanem.
Z prognoz wynika, że do jesieni trudno oczekiwać, by na GPW wykształcił się trend wzrostowy.
— Rynkowi brakuje silnych podstaw do wzrostów. Sytuację tę mogłaby zmienić OFE, ale wcześniej musi zostać rozstrzygnięta kwestia zwrotu zaległych środków. Pozytywny wpływ na rynek akcji miałoby zarówno przelanie na konta funduszy gotówki, jak i wyemitowanych papierów dłużnych — twierdzi specjalista z BM BGŻ.
Wzrosty kursów mogą pojawić się najwcześniej w drugiej połowie roku. Do większych zakupów może zachęcić inwestorów znacząca poprawa koniunktury gospodarczej w Stanach Zjednoczonych i w państwach Europy Zachodniej. Może się jednak okazać, że wzrosty na GPW będą miały charakter umiarkowany. W efekcie do końca roku stopa zwrotu na akcjach powinna być tylko nieco wyższa niż z lokat bankowych.