Styczeń nie był udanym miesiącem dla akcji notowanych na GPW. Początek nowego miesiąca, a zarazem tygodnia, przyniósł lekkie wzrosty indeksów w wyniku lepszego odczytu wskaźnika koniunktury PMI dla Polski, jednak impet oraz zasięg ruchu zwyżkowego pozostawiał wiele do życzenia.
"Z jednej strony na WIG20 mamy silny opór przy poziomie 2360 pkt., którego przełamanie w górę może pozwolić na kontynuację impulsu wzrostowego. Z drugiej zaś strony mamy dość silną presję podażową i obawy o rosnące ryzyko na rynkach wschodzących, czego wynikiem są silne spadki notowań lokalnych walut, papierów dłużnych oraz indeksów giełdowych" - uważa Marcin Niedźwiecki, specjalista rynku CFD i Forex w City Index.
Niewykluczone jest, że na dzisiejszej sesji podaż znów da o sobie znać, jednak warto zwracać uwagę, w którym momencie popyt przeciwstawi się negatywnej tendencji. Zdaniem Niedźwieckiego, jeśli uda się powstrzymać notowania przed korektą poniżej 2340-2320 pkt, to istnieje duża szansa, że na WIG20 wreszcie zagości optymizm. W przeciwnym wypadku impuls wzrostowy może być tylko pretekstem, by nieco drożej sprzedać akcje i pogłębić spadki.
Na rynek zapewne będzie oddziaływać duża dawka informacji gospodarczych. Inwestorzy wyczekują wszelkich danych dotyczących amerykańskiego rynku pracy, które mogą sugerować, jakie decyzje zostaną podjęte przez Rezerwę Federalną w sprawie programu skupu aktywów QE3. W środę poznamy raport ADP, a w piątek podobne dane opublikuje amerykański Departament Pracy. Środa to dzień decyzji Rady Polityki Pieniężnej (RPP), jednak tu nie oczekuje się zmiany retoryki Rady, a tym bardziej wzrostu poziomu stóp procentowych. Mimo, że waluty krajów rozwijających znajdują się obecnie pod dużą presją, to nie jest ona na tyle silna, żeby zmusić RPP do interwencji, a rynek oczekuje pierwszej podwyżki stóp w Polsce dopiero na przełomie września i października.
Wzrosty na GPW "kruche", uzależnione od danych z USA
Poniedziałkowy wzrost na WIG20 był kruchy. W kolejnych dniach na wycenę indeksu będą wpływać dane zza oceanu.