Indeksy amerykańskich rynków akcji osiągnęły dzienne maksima w pierwszych 30 minutach czwartkowej sesji. Źródłem optymizmu były lepsze niż oczekiwano dane o zamówieniach na dobra trwałe i liczbie „nowych bezrobotnych”. Pomogły także dobre wyniki kwartalne dużych spółek. Nastroje jednak dość szybko się popsuły. Powodem była plotka o zbliżającej się obniżce ratingu USA przez agencję Fitch. Dementi tej ostatniej nie pomogło. Jeszcze przed półmetkiem indeksy znalazły się w pobliżu wartości, jakimi zakończyły środowe sesje. I pozostały tam niemal do samego końca sesji. Obligacje skarbowe USA taniały. Jednym z powodów był najniższy od maja 2009 popyt podczas środowej aukcji 7-latek. Umocnił się dolar. Po zmiennej sesji lekko zdrożała ropa i złoto.
Na rynku akcji na zamknięciu rosła wartość indeksów 6 z 10 głównych segmentów S&P500. Najmocniej spółek z segmentu energii (0,9 proc.), ochrony zdrowia (0,8 proc.) i dóbr codziennego użytku (0,6 proc.). Najsłabsze były segmenty dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych (-0,2 proc.) oraz materiałowy i usług telekomunikacyjnych (po -0,3 proc.). Na zamknięciu na każde dwie taniejącej spółki z S&P500 przypadały trzy drożejące. Tak samo było wśród spółek z Nasdaq 100. Spadały m.in. kursy Apple i Amazon, które miały podać wyniki po sesji. Z 30 blue chipów wchodzących w skład średniej Dow Jones drożało 17. Najmocniej Procter & Gamble, który był jedną z ok. 50 spółek, które opublikowały w czwartek raport kwartalny. Inwestorzy kupowali akcje producenta dóbr codziennego użytku, bo jego zysk okazał się wyższy niż oczekiwano. W piątce najmocniej drożejących blue chipów znalazły się jeszcze koncern farmaceutyczny Pfizer, naftowy Chevron i potentat rynku mikroprocesorów Intel. Najmocniej przecenione w czwartek blue chipy, to detalista Home Depot, ubezpieczyciel Travelers Companies i koncern lotniczy Boeing.