Największy spadek dotknął średnie spółki -1,9%.
Dobra sesja za oceanem, a właściwie jej druga część pozytywnie wpłynęła na nasze
wtorkowe notowania. Od otwarcia systematycznie indeksy szły do góry. Problem na
WIG20 pojawił się dopiero przy poziomie 3500, który okazał się barierą trudną do
pokonania. Dwukrotna próba wyjścia górą zakończyła się niepowodzeniem i podaż
sprowadziła indeks 30pkt niżej. Mimo to sesja zakończyła się wzrostem o 0,82%.
Obroty nadal bliskie 1mld.
W środę byliśmy świadkami kolejnych ataków na
wspomniany opór. Tym razem po kilku podejściach udało się "bykom" wyraźnie
pokonać 3500 kończąc notowania o 68pkt wyżej - wzrost 2,83%. Niestety obroty na
rynku wciąż tylko bliskie 1mld. W czwartek "byki" kontynuowały ruch do góry.
Problemy zaczęły się dopiero przy poziomie lokalnych szczytów z przełomu
sierpnia i września. Wyraźnie zabrakło sił do pokonania tego oporu. Wzrost WIG20
o 1,86%. W piątek na otwarciu popyt ponownie zaatakował lokalne szczyty i
ponownie bez powodzenia. Podaż uaktywniła się i sprowadziła indeks 50 pkt niżej.
Sytuacja w Eurolandzie wyraźnie sprzyjała "niedźwiedziom". Końcówka notowań
należała do popytu. Poprawa na parkiecie w USA przełożyła się na powrót WIG20 w
okolice czwartkowego zamknięcia. Podsumowując, kolejny tydzień upłynął pod
znakiem konsolidacji w przedziale 3450-3650. Jeśli strona popytowa myśli o
trwałej zmianie trendu na wzrostowy to potrzebne jest dodatkowo poparcie ruchu w
obrotach, a tego przede wszystkim w ostatnich dniach zabrakło.
Japonia, Chiny, Indie
Początek tygodnia dla inwestorów na giełdzie w
Tokyo rozpoczął się od mocnej przeceny indeksu Nikkei225 2.2%. Na taki obraz
sytuacji niewątpliwie miały wpływ piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy
oraz zrewidowane dane o wzroście gospodarczym w Japonii za drugi kwartał, które
okazały się gorsze od wcześniejszych prognoz. Zeszły tydzień był okresem
umacniania się yena z poziomów 116.4 do 112.8 co nie pomagało wyceną akcji
dużych eksporterów. Reszta tygodnia wyglądała już zdecydowanie lepiej i
zauważalny był powrót popytu na parkiet i mniejsza awersji do ryzyka. Osłabianie
się yena w ciągu obecnego tygodnia z poziomu 112.8 do piątkowego 115.04
pozwoliło wyceną akcji największych eksporterów jak choćby Sony odrobić straty.
Niemały udział we wzrostach na giełdzie był zasługą również sektora paliwowego
niesionego na fali dynamicznych wzrostów ropy do historycznych szczytów. W
trakcie ostatniej sesji indeks Nikkei225 przekraczając poziom 16.000 pkt zyskał
niemal 2% a w ujęciu tygodnia zamknął notowania śladowym zyskiem rzędu
0.08%.
Z kolei na giełdzie w Shanghaiu obecny tydzień pod względem emocji był
podobny do poprzedniego. Od początku września Shanghai Composite Index porusza
się w trendzie bocznym notując wahania podobne do tych z pierwszej połowy lipca.
Cały tydzień stał pod znakiem przewagi popytu z wyjątkiem wtorkowej sesji kiedy
indeks obniżył się o 4.51%. Jednym z negatywnych sygnałów okazały się być dane o
inflacji za sierpień, które wyniosły 6.5% więcej niż zakładały poprzednie
prognozy analityków. Dynamiczny wzrost inflacji szczególnie produktów
żywnościowych jest kołem zamachowym dla zaciskania polityki monetarnej przez
Bank Centralny Chin, który w wyniku takiego rozwoju może podnieść po raz kolejny
w tym roku podstawową stopę procentową. Kolejne sesje należały już do byków choć
zauważalne były zdecydowanie mniejsze obroty. Czwartkowe informacje o napływie
od stycznia do sierpnia tego roku inwestycji zagranicznych rzędu 42 mld dolarów
jest wynikiem lepszym o blisko 13% od podobnego okresu roku poprzedniego. Jednym
z sektorów cieszących się wyraźnym zainteresowaniem inwestorów są nieruchomości
do tego stopnia iż wg azjatyckich analityków bankowych część kapitału została
wytransferowana z rynku akcji i wpompowana w budownictwo i nieruchomości.
Ostatnie trzy sesje tygodnia to wzrost indeksu o 3.83% głównie dzięki spółkom
energetycznym, stalowym i deweloperskim. Na tle całego tygodnia indeks SCI mimo
wtorkowej przeceny zyskał 0.8% i zbliżył się do szczytów z poprzedniego
tygodnia.
Natomiast na giełdzie w Bombaju pozytywny sentyment inwestorów
wokół ryzykownych papierów wartościowych w dalszym ciągu utrzymuje się na
podobnym poziomie. Dynamiczne wzrosty na giełdzie zapoczątkowane w połowie
sierpnia windują wartość indyjskiej rupii do pułapu 40.50 co jest pochodną
napływu kapitału zagranicznego. Tak mocna lokalna waluta względem dolara ostatni
raz była w 1998r. Powrót przewagi kupujących jest wynikiem lepszych fundamentów
gospodarki z inflacją na czele, która ostatnio sięgnęła poziomu 3.52 oraz
mniejszemu wpływowi na rynek negatywnej sytuacji jaka ma miejsce wokół kredytów
w USA. Odpowiedzialność za wzrosty indeksu ciąży głównie na największych blue
chipach w koszyku takich jak Reliance, ICICI Bank czy Infosys. Indeks BSE30 w
ujęciu bieżącego tygodnia zyskał podobnie jak indeks japoński 0.08%.
Europa Zachodnia
W minionym tygodniu mieliśmy nadal zmienną, ale
lekko pozytywną sytuację na rynkach Eurolandu. Główne zachodnioeuropejskie
indeksy w ujęciu tygodniowym "wylądowały" na plusie, londyński FTSE i paryski
CAC40 w okolicach 2 proc., a frankfurcki DAX około 1 proc. Sytuacja
determinowana była drożejącymi cenami surowców, wieściami zza oceanu oraz danymi
makro z samego Eurolandu. Rynki nadal zwracały też uwagę na zmienne informacje z
samego europejskiego sektora finansowego.
Początek tygodnia to gorsze
nastroje inwestorów, m.in. z powodu komunikatu Deutsche Banku o konieczności
refinansowania przez europejskie banki jeszcze w tym tygodniu obligacji
korporacyjnych na łączną kwotę 140 mld dolarów. W trakcie tygodnia sytuacja
lekko się poprawiła, rynki powoli zaczynały liczyć na to, że 18 września FED
obniży jednak stopy procentowe. Stronie popytowej pomagały także dobre prognozy
finansowe europejskich gigantów, m.in. Siemensa i Ericssona. Zmienny wpływ miały
drożejące surowce (szczególnie rekordowo wysokie ceny ropy), które w oczywisty
sposób poprawiały klimat na walorach spółek surowcowych, natomiast negatywnie
wpłynęły na wycenę branży transportowej i lotniczej. Dobre dane o produkcji
przemysłowej w lipcu w Eurolandzie ożywiły stronę popytową, nie zaszkodziły
bliskie prognozom ostateczne dane o inflacji w Eurolandzie w sierpniu na
poziomie 1,8 proc. Natomiast zaskoczeniem dla szwajcarskiego rynku była
niespodziewana podwyżka przez tamtejszy bank centralny stóp procentowych o 25 pb
do poziomu 2,75 proc.
W piątek przypomniał o sobie kryzys w branży bankowej,
z Wielkiej Brytanii przyszły informacje, że jeden z największych brytyjskich
banków, Northern Rock, zmuszony był poprosić o pożyczkę z Banku Anglii na
poprawienie swojej płynności. Popsuło to lekko nastroje szczególnie brytyjskich
inwestorów, pokazało także całemu europejskiemu rynkowi, że pewien kryzys jest
obecny także w europejskim sektorze finansowym. Z daleko idącymi wnioskami
należy jednak poczekać do publikacji wyników kwartalnych europejskich banków,
wtedy okaże się jasne, które z nich bardziej a które mniej dotknęła choroba
amerykańskiego rynku sub-prime.
Europejskie Rynki Wschodzące
Jedynie czeski indeks PX50 zanotował niewielką
stratę (około -0,3%). Główne indeksy Rosji, Węgier, Turcji i Rumunii wzrosły o
ponad 1,0%. Liderem tychże wzrostów okazał się turecki ISE100, osiągając w
ujęciu tygodniowym około 2,3% zysk.
Nie najlepsze dane docierają z Węgier.
Tamtejszy PKB w II kwartale wyniósł jedynie 1,2%. Wynik ten jest najgorszy od 11
lat. Należy pamiętać, iż rząd węgierski walcząc z deficytem budżetowym zmuszony
był do wielce niepopularnych decyzji (ciecia wydatków, podnoszenie podatków).
Nieco lepiej zachowuje się inflacja na Węgrzech, która wyniosła w sierpniu 8,3%
rdr, utrzymując się w tendencji spadkowej.
Kłopoty z inflacją pojawiły się
również na Litwie (5,5%) i Łotwie (10,1%). Główną przyczyną takiego wzrostu cen
jest jednak tempo wzrostu gospodarczego, które wynosi odpowiednio 8% i
11%.
Wg raportu opublikowanego przez analityków Raiffeisen wynika, iż banki w
naszym regionie rozwijają się dużo szybciej niż gospodarki. W minionym roku
aktywa banków wzrosły o 28%. Liderem okazał się sektor bankowy w Serbii (50,9%).
Ponad 40% wzrost aktywów zanotowały również banki w Rumunii, w Rosji i na
Ukrainie. Szacuje się, iż przez najbliższe 2 lata dynamika wzrostu w całym
regionie powinna utrzymać się na poziomie 20%.
Stany Zjednoczone
Czego można się było spodziewać po tygodniu
poprzedzającym ten póki co najważniejszy w tym roku? W sumie niczego
nadzwyczajnego, inwestorzy korzystali z okazji nabycia przecenionych akcji, duże
spółki m.in. Intel czy General Motors publikowały dobre dane, z kolei jedna z
głównych ofiar rynku subprime Countrywide Financial pożyczył 12 mld USD. W
oczekiwaniu na upragnioną decyzję Fedu gracze na "głębszym oddechu" zarządzali
indeksami.
Z kolei w czwartek były, długoletni szef Alan Greenspan dokonał
swoistej spowiedzi: otóż oficjalnie przyznał, że ryzyko związane z puchnącym
rynkiem subprime uświadomił sobie na przełomie 2005/2006 roku. Dodał również, iż
obecny szef Fedu Bernanke w starciu z kryzysem robi naprawdę dobrą robotę.
Przewodząc Fedowi Alan Greenspan polegał głownie na własnej intuicji,
Bernanke z kolei ma swój zespół ludzi wykorzystujący ekonometryczny model
gospodarki USA (tzw. FRB/US). Na tym modelu testowane są różne warianty makro
decyzji, m.in. właśnie skala obniżki stopy bazowej.
Już niedługo okaże się
jak pomocne są takie narzędzia w konfrontacji z realnymi
trudnościami.
Kolejny z rzędu piątek przynosi kluczową dla danego tygodnia
porcje danych. Okazało się, że sprzedaż detaliczna w sierpniu wzrosła mniej niż
się spodziewano, a ta niezawierająca aut nawet spadła w stosunku do lipca.
Trochę spadła dynamika produkcji przemysłowej, natomiast wykorzystanie
potencjału produkcyjnego było odrobinę wyższe od oczekiwań. Te informacje rzecz
jasna należy interpretować pod kątem czającej się recesji. Dlatego też gracze
piątkowym otwarciem powędrowali na południe. Nie można jednak przesądzać
negatywnego zamknięcia, wszak inwestorzy mogą wesprzeć się lepszymi nastrojami
konsumentów we wrześniu. Piątkowa publikacja Indeksu nastroju uniwersytetu
Michigan pokazuje lepszy od prognoz wynik, zawierający chyba nadzieję wynikającą
z nadchodzącej decyzji Fedu.
Surowce
Ropa naftowa Crude w kontaktach terminowych
zdrożała w mijającym tygodniu o 4%, a baryłka kosztuje 79,5 dolara. Wzrost cen
to efekt stanu zapasów w Stanach Zjednoczonych. Jak podał Departament Energii
USA zapasy tego surowca spadły o 7,01 mln baryłek, co oznacza zmianę o -2,13% do
poziomu 322,6 mln baryłek. Co więcej, jest to największy spadek w tym roku i o
ponad dwa razy więcej niż oczekiwali analitycy. Ponadto spekulowano, że
formujący się w rejonie Zatoki Meksykańskiej huragan Huberto zagrozi płynności
dostaw ropy na rynek, co wpływało na wzrost cen. Okazało się, że siła jego
wiatru słabnie, ale nie miało to wpływu na spadek cen. Może to świadczyć, że
inwestorzy bardziej przywiązują wagę do informacji fundamentalnych i mają one
silniejszy wpływ na rynek. Kraje OPEC na spotkaniu w Wiedniu zdecydowały się
podnieść wydobycie o 500 tys. baryłek dziennie począwszy od pierwszego listopada
br., co może wpłynąć w dłuższym terminie na wzrost zapasów, a co za tym idzie
stabilizację cen. Międzynarodowa Agencja Energii zrewidowała w dół swoją
prognozę dotyczącą globalnego popytu na ropę o 90 tys. baryłek dziennie do
poziomu 85,9 mln baryłek. Zaznaczono jednak, że późniejsze prognozy mogą jeszcze
ulec zmianie w miarę rozwoju sytuacji na rynku kredytów hipotecznych w USA, gdyż
kłopoty pożyczkobiorców ograniczą ich popyt na ropę. Z technicznego punktu
widzenia ropa Crude przebiła poziom 78 dol. za baryłkę, który był oporem z
połowy lipca 2006 r. Jeśli na rynek ropy nadal będą napływać niepokojące
informacje z USA a sytuacja meteorologiczna nie ulegnie zmianie to mało
prawdopodobny jest spadek cen w najbliższym czasie.
Miedź także zamyka
tydzień na plusie. Obecnie tona miedzi kosztuje 7518 dolarów, co oznacza wzrost
o 3,5% w porównaniu z ubiegłym tygodniem. Cena miedzi rosła ze względu na
pojawiające się spekulacje, iż osłabienie gospodarcze w USA nie będzie miało aż
tak dużego wpływu na zmianę popytu na ten surowiec. Analiza techniczna wskazuje,
że cena miedzi porusza się obecnie w horyzoncie bocznym w przedziale 8279-6858
dol./tonę.
Cena złota odnotowała wzrost o ponad 2% w odniesieniu do zeszłego
tygodnia a za uncje płaci się 715 dolarów. Złoto porusza się w opozycyjnym
kierunku do kursu amerykańskiej waluty, a ta w tym tygodniu traciła, szczególnie
do euro. Kruszec ten jest obecnie w trendzie wzrostowym i zbliża się do szczytu
z maja 2006 roku. Inwestorzy baczniej przyglądają się dolarowi, który zbliżył
się do dolnego ograniczenia 2-letniego trendu spadkowego w stosunku do euro.
Ponadto, rynek wyczekuje na wtorkową decyzję FED dotyczących stóp procentowych.
Jeśli FED obniży stopy o 50 punktów bazowych to zwiększy się apetyt na ryzyko,
co pomoże rynkom akcji i złocie. Jednak nie jest to do końca pewne gdyż presja
inflacyjna w USA jest jeszcze spora.
Waluty
Ten tydzień był kontynuacją wzrostu kursu EUR/USD.
W czwartek został zanotowany rekordowy poziom 1,3925. Wpływ na takie umocnienie
euro ma prawdopodobnie przyszłotygodniowe posiedzenie FED, po którym rynek
oczekuje obniżenia stóp procentowych.
Tak duża zmiana EUR/USD wpłynęła także
na notowania złotówki. Nasza waluta umocniła się do tak do dolara jak i do euro.
Kurs USD/PLN spadł w środę do poziomu 2,7041 i był blisko historycznych minimów.
Euro kosztowało w środę 3,7643. Kolejne dwa dni to osłabienie się naszej waluty,
co jest naturalną konsekwencją po dużym umocnieniu.
Wpływ na kurs złotówki
mogła mieć także informacja o nieoczekiwanym spadku inflacji do poziomu 1,5%.
Taka sytuacja wstrzyma podwyżki stóp procentowych i w krótkim terminie może
wpłynąć na zachowanie się złotego.
Z ważniejszych danych makroekonomicznych z
USA, wpływ na zmianę kursu EUR/USD miała informacja o sprzedaży detalicznej.
Okazało się, że była ona niższa od prognoz i wyniosła 0,3%, a mierzona bez
uwzględniania sprzedanych samochodów wyniosła -0,4% wobec prognozowanych 0,2%.
Ta publikacja nie była korzystna dla dolara.
W przyszłym tygodniu oczekujemy
na komunikat po posiedzeniu FED oraz na dane z rynku nieruchomości. Właśnie na
te informacje inwestorzy będą zwracali największą uwagę.
Raport przygotował zespół Doradców Finansowych
Xelion w składzie:
Jarosław Godyń, Tomasz Kacprzak, Michał Kurpiel, Jacek
Pacholczyk, Adam Piotrowski, Tomasz Ray-Ciemięga, Michał Serwatka, Piotr
Trzeciak, Paweł Zawistowski.