XTB: czerwiec na rynkach walutowych pod dyktando konsolidacji

DM XTB
opublikowano: 2008-07-04 14:29

Stabilizacja kursów walutowych nie jest niczym złym. Jeżeli w przypadku reżimu płynnych kursów walutowych mamy do czynienia z niewielkimi wahaniami notowań par walutowych, może to być odebrane raczej jako dobry znak, świadczący o stabilności globalnego systemu finansowego.

Weźmy choćby parę EURCHF – w ciągu ostatnich 25 lat z reguły notowania zamykały się w relatywnie wąskim przedziale 1,50-1,70. Również para USDDEM na przełomie lat 80-tych i 90-tych charakteryzowała się względną stabilnością. Bardzo silny trend wzrostowy na parze EURUSD z ostatnich 7 lat utrwalił jednak przekonanie wśród wielu inwestorów, iż para ta niejako skazana jest na silne ruchy, nawet niezależnie od kierunku. W tym kontekście ostatnie dwa miesiące mogły wielu inwestorów wprawić w zakłopotanie – EURUSD weszło w fazę konsolidacji, która zdaje się nie mieć końca.

Przypomnijmy, iż konsolidacja jest wynikiem kwietniowego rekordu tej pary i korekty, która później nastąpiła. Korekta zakończyła się na poziomie 1,5284, późniejszy opór zaś zarysował się na poziomie 1,5817, po czym 9 czerwca odnotowane zostało 1,5841. Wiadomym jest jednak, iż do większych wzrostów konieczne byłoby pokonanie rekordowego poziomu 1,6018. Taka szansa pojawiła się na początku lipca, kiedy ECB podniósł stopy procentowe, a w USA podane zostały kolejne słabe dane z rynku pracy. Co więcej przed danymi para EURUSD odnotowała wzrost do 1,5894, co sugerowało gotowość rynku do wzrostów. Rynek jednak po raz kolejny pokazał, że nie ma złotych reguł i zaraz po danych w USA obserwowaliśmy umocnienie dolara. Spory ruch w dół (w okolice 1,57) jest najprawdopodobniej konsekwencją realizacji zysków przez część inwestorów i uruchomienia się automatycznych stop-lossów na pozycjach tych, którzy liczyli na dalsze wzrosty. Wyklarowaniu sytuacji z pewnością nie będzie sprzyjać fakt, iż oczekiwania co do przyszłych stóp procentowych przesuwają się w tym samym kierunku po obydwu stronach Atlantyku. W chwili obecnej wszystko wskazuje na to, że do trendu bocznego będziemy musieli się przyzwyczaić na dłużej.     

(USDJPY) – Stopy a ryzyko

W czerwcu jen stracił do dolara niecały procent, ale mogło być dużo więcej. Początek miesiąca nie był udany dla japońskiej waluty. Inwestorzy koncentrowali się na inflacji i stopach procentowych, a to nie służyło jenowi. Choć inflacja wrasta również w kraju kwitnącej wiśni, Bank Japonii z pewnością nie będzie się spieszył z podnoszeniem stóp procentowych, które nadal są najniższe spośród krajów rozwiniętych (stopa referencyjna wynosi 0,5%). Można było spotkać się z komentarzami, iż w Japonii ma miejsce „zła” inflacja, wywołana wzrostem cen surowców, podczas gdy BoJ widziałby chętniej „dobrą” inflację, będącą efektem wzrostu aktywności gospodarczej. Tego typu sentyment przyczynił się do wzrostu notowań USDJPY o poziomów nie widzianych od lutego, które jednak okazały się skutecznym oporem (16 czerwca 108,55 i 25 czerwca 108,40). Niekorzystny wpływ rekordowych cen ropy na rynki akcji zaowocował umocnieniem jena na przełomie czerwca i lipca, para USDJPY notowana była już nawet przy 104,96. Załamanie EURUSD po danych z rynku pracy spowodowało jednak ponowny wzrost w okolice 106,00. Opór na parze USDJPY to nadal 108,55, wyraźne wsparcie znajduje się natomiast na 102,55.

(USDCHF, GBPUSD) – Podążając za euro

Brak jasnego scenariusza nie sprzyja bardziej wyraźnym rozstrzygnięciom w przypadku innych par europejskich, które w minionym miesiącu nieznacznie zyskały wobec amerykańskiej waluty. Jeśli chodzi o franka, trudno tutaj wyobrazić sobie jakieś samodzielne odejście, co zresztą pokazał koniec miesiąca, kiedy frank pokonywał wcześniejsze wsparcia i nie niosło to za sobą żadnych poważniejszych konsekwencji. Choć Bank Szwajcarii nie spieszy się z podnoszeniem stóp procentowych, rosnąca inflacja przekonuje uczestników rynku, że podwyżka wcześniej czy później jest nieunikniona. W przypadku funta, trzymanie bliskich związków z euro może być uznane za nobilitację. W gospodarce brytyjskiej dzieje się coraz gorzej, a tempo spowolnienia jest większe niż jeszcze niedawno można było oczekiwać. Mimo tego, mocna końcówka miesiąca w wykonaniu euro sprawiła, iż notowania funta są obecnie bliżej poziomu średnioterminowego oporu (nieco powyżej 2 dolary za funta), niż wsparcia (1,9360). 
 
 
(USDPLN, EURPLN, CHFPLN, GBPPLN) – Wyższe stopy, nowe rekordy

Konsolidacja na parze EURUSD nie przeszkodziła złotemu w odnotowaniu nowych rekordowych poziomów. Para EURPLN na początku lipca znalazła się na poziomie 3,3230 - najniższej w historii. Z kolei kurs USDPLN tuż przed danymi z amerykańskiego rynku pracy odnotował poziom 2,1025. Choć w skali miesiąca nie są to duże zwyżki (3% wobec dolara, 1,5% wobec euro, prawie 2% wobec funta i niecałe 0,5% wobec franka), złoty w dalszym ciągu wykazuje się konsekwencją w aprecjacji. Co ciekawe notowaniom złotego nie zaszkodziło nawet wyraźne umocnienie się dolara na początku lipca.

Pisaliśmy już poprzednio, iż trend aprecjacyjny mógłby zostać odwrócony, gdyby wyraźnie zmieniły się czynniki krajowe, które ciągle umacniają złotówkę. Mowa tu o kombinacji presji inflacyjnej i ciągle solidnego wzrostu gospodarczego. Tempo wzrostu gospodarczego może obniżyć się w trzecim kwartale poniżej 5% r/r, zaś na początku przyszłego roku być niższe niż 4% r/r. Nawet jednak to może naszym zdaniem być niewystarczające aby powstrzymać Radę przed podniesieniem stóp do końca roku do poziomu 6,5%. Na sygnały sprzedaży polskiej waluty jest zatem jeszcze zbyt wcześnie.

Przemysław Kwiecień
Główny Ekonomista
X-Trade Brokers Dom Maklerski S.A.
[email protected]