Od jakiegoś czasu można zaobserwować, iż w przypadku coraz większej ilości danych odczyt jest lepszy nie tylko od poprzedniej wartości, ale także od oczekiwań i to zjawisko się nasila. Lepsze mieliśmy w zasadzie wszystkie wskaźniki aktywności i to po obydwu stronach Atlantyku, lepsze są indykatory nastrojów konsumenckich i na to nakłada się ta niespodziewana poprawa na rynku pracy, którą muszą jeszcze potwierdzić piątkowe payrollsy. Wyjątkiem były jedynie dane dotyczące PKB, które pokazały głębszy spadek, ale one opisywały pierwszy kwartał, nie zaś sytuację ekonomiczną w kwietniu, czy też nawet na przełomie kwietnia i maja.
Często jest tak, że dane okazują się systematycznie gorsze od oczekiwań
(które mimo wszystko zawsze cechują się pewnym stopniem inercji) przy wchodzeniu
w recesję, zaś systematycznie lepsze przy ożywieniu. Jest to zatem jeszcze jeden
argument, który świadczy od poprawie sytuacji i to jemu po części można
przypisać kolejne nowe lokalne maksima na rynkach giełdowych i zbliżanie się do
poziomów z początku stycznia.
Wczoraj atmosferę podgrzewał
dodatkowo Geithner, który w trakcie wywiadu uznał, iż obecnie nie ma ryzyka
niewypłacalności banków. Nieoficjalnie wiadomo, że Bank of America, Citigroup i
Wells Fargo mogą potrzebować łącznie 54 mld USD nowego kapitału. Z drugiej
strony jednak Goldman Sachs, JP Morgan i Bank of New York Mellon mają już
wystarczające kapitały. Oprócz oficjalnych wyników stress-testów (dziś po
zamknięciu sesji w USA), inwestorzy zwracać uwagę będą na decyzje banków
centralnych - o godzinie 13.00 decyzję podejmie Bank Anglii (oczekiwane
pozostawienie stóp na poziomie 0,5%), zaś 45 minut później EBC (oczekiwana
obniżka stóp z 1,25% do 1%). O godzinie 14.30 mamy konferencję po posiedzeniu
EBC i tygodniowe dane z amerykańskiego rynku pracy (oczekiwane 639 tys. nowych
bezrobotnych), zaś o godzinie 15.30 przemówienie Bernanke na konferencji Fed.
Przemysław Kwiecień
X-Trade Brokers Dom Maklerski
S.A.