Y2K grozi załamaniem połowy systemów

Piotr Burza
opublikowano: 1999-04-06 00:00

Y2K grozi załamaniem połowy systemów

WYSOKIE ZAGROŻENIE: Według zagranicznych ekspertów, co druga polska firma doświadczy przestojów lub strat finansowych wraz z rozpoczęciem nowego roku.

Z końcem lat osiemdziesiątych rynek komputerowy w Polsce zaczął się gwałtownie rozwijać. W latach dziewięćdziesiątych dynamika rynku liczona w sztukach sprzedanych komputerów wynosiła nawet do 50 proc. rocznie. Nic więc dziwnego, że dziś trudno sobie nawet wyobrazić przedsiębiorstwo produkcyjne, firmę handlową czy biuro, które nie korzysta z tych podstawowych narzędzi informatycznych. Tymczasem mimo wielu sygnałów ostrzegających przed problemem roku 2000, wiele polskich firm ciągle jeszcze lekceważy to zagrożenie. Według ocen opublikowanych przez „Wall Street Journal”, połowa przedsiębiorstw w naszym kraju z nadejściem 2000 roku będzie narażona na załamanie systemów informatycznych. Podstawowym problemem roku 2000 jest to, że w większości komputerów rok jest zapisywany w formacie dwubitowym, czyli dwuznakowym. Jest to dziedzictwo wczesnych rozwiązań technologicznych, gdy oszczędzano każdy bit pamięci informacyjnej. Działo się tak dlatego, że taka pamięć była bardzo droga.

WEDŁUG SZACUNKÓW Banku Światowego, Polska musi przeznaczyć 4 mld dolarów na przygotowanie systemów informatycznych w związku z końcem millennium. Suma ta może być jeszcze wyższa ze względu na znaczną ilość przemycanych komputerów i oprogramowań.

AMERYKAŃSCY EKSPERCI prognozują, że millennijny problem dotknie przede wszystkim Europę. Wiąże się to z Unią Gospodarczą i Walutową. Rządy i przedsiębiorstwa krajów europejskich bardziej ostatnio koncentrowały się na starcie euro niż na działaniach zapobiegawczych przed skutkami wejścia w nowe tysiąclecie. Według ich ocen, od 30 do 50 proc. firm europejskich doświadczy przestojów lub strat finansowych wraz z rozpoczęciem nowego roku.

W POLSCE z wagi problemu zdają sobie sprawę niestety tylko wielkie firmy. Na pewno są przygotowane banki. Przygotowania te jednak zostały poczynione pod groźbą drakońskich restrykcji.

Szacunki polskich czynników oficjalnych, dotyczące wydatków związanych z końcem millennium, są nieco niższe niż agencji zachodnich. Według ministra Janusza Tomaszewskiego, administracja rządowa będzie musiała przeznaczyć 230 mln zł, aby przygotować się do 2000 roku. Przedsiębiorstwa natomiast będą musiały przeznaczyć od 2 do 3 mld dolarów, aby zabezpieczyć się przed skutkami nadejścia nowego tysiąclecia. Przedstawiciele przedsiębiorstw krytykują rząd, że nie podejmuje dostatecznych kroków w tym kierunku, a w związku z tym skala problemu może przerosnąć polską gospodarkę. Dodatkowo wiele małych firm lekceważy ten problem, nie zdając sobie sprawy z jego wagi. Szefowie wielu przedsiębiorstw oszczędzają na wydatkach na fachowe usługi firm komputerowych, wierząc że problem rozwiążą ich informatycy. Te oszczędności są jednak tylko pozorne. Według ocen analityków, każdy dolar włożony w przygotowanie przedsiębiorstwa na nadejście nowego tysiąclecia zwróci się co najmniej trzykrotnie. Zlekceważenie tego problemu może dla firmy skończyć się tragicznie. Niespodziewany przestój w produkcji może spowodować, że firma wypadnie z rynku, straci partnerów i kooperantów, a rozrost konkurencji nie pozwoli jej na osiągnięcie dawnej pozycji. Nie przystosowane do nowych warunków programy mogą spowodować nie tylko straty materialne, lecz również narazić na wiele niebezpieczeństw pracowników.

W OPINII EKSPERTÓW, teraz jest ostatni dzwonek, aby przygotować się do nadchodzącego tysiąclecia. Lekceważenie tego problemu przez kierownictwo firm może sprawić przykrą niespodziankę, narażając na szwank życie i zdrowie pracowników, a firmy na nieoszacowane straty.