Nadszedł czas partnerskich, płaskich, otwartych firm — zarządzanie po polsku może być zarządzaniem po ludzku.

„PB”: Czy w Polsce pojawiają się szanse, które pozwalają na kształtowanie nowych modeli zarządczych?
Dagmara Nickel, prezes parku technologicznego YouNick: Widzę taki trend w biznesie opartym na innowacji, w którym potrzebna jest umiejętność szybkiego dostosowania się do zmian. Te organizacje coraz częściej budowane są w płaski sposób, komunikacja jest otwarta, rozwiązania motywujące pracowników są transparentne. To coraz częściej organizacje partnerskie. Coraz popularniejsze są zespoły projektowe, które buduje się tak, by wykorzystać wiedzę zgromadzoną w całej organizacji, dołącza się do takiego zespołu różnorodnych specjalistów, np. księgową, antropologa, behawiorystę, żeby spojrzeć interdyscyplinarnie i holistycznie na dany problem.
W latach 2007-13 sporo unijnych pieniędzy poszło na dofinansowanie budowy laboratoriów i parków technologicznych. YouNick także z nich skorzystał. Teraz buduje unikatowe przestrzenie, takie „polskie Google”. Wasza spółka już w takim biurze działa, proponujecie takie rozwiązania spółkom funkcjonującym w parku. Czy na sposób zarządzania może wpłynąć wygląd biura?
Otwarta przestrzeń najbardziej sprzyja otwartym organizacjom. Powoduje, że niezależnieod miejsca pracownika w spółce i odpowiedzialności leżącej na jego barkach nie jest wyróżniany wyjątkowym pokojem, biurkiem czy większym oknem. Nawet osoba, która ma większe kompetencje i wynagrodzenie, w środowisku pracy z podwładnymi pracuje jak równy z równym. Dotyczy to także sposobu komunikowania się między ludźmi, w tym mówienia do siebie na „ty”.
Do czego jeszcze może się przydać otwarta przestrzeń?
Sprzyja firmom, które mają zmienne i różnorodne zespoły projektowe. Przestawienie biurka, ścianki mobilnej czy regału jest łatwiejsze niż przeniesienie ściany. Proponujemy też miejsca integracji, najczęściej w kuchni. Nikt tego nie nadużywa. Człowiek ma wbudowany mechanizm kontrolny, który mówi, że jest czas na odpoczynek i na pracę. Ale kiedy już ma wolny czas, korzysta z niego w pełni. Je, rozmawia z innymi, śmieje się, wymienia informacje zawodowe. Nie trzeba pisać do tego regulaminów, to się po prostu dzieje w poszanowaniu interesu firmy i potrzeb pracowników.
YouNick opracował też swoją metodę współpracy ze start-upami, w które inwestuje unijne fundusze, i jest to inne podejście, niż zwykle stosują inni, prawda?
Nie oczekujemy od pomysłodawców, że zanim założą spółkę, będą wiedzieli dokładnie, ile będzie kosztować i ile da zarobić. Oczekujemy od nich umiejętności opisania planowanego biznesu: od propozycji wartości przez kanały sprzedażowe, relacje z klientami, segmentacje klientów, modele przychodowe, zadania, zasoby i partnerów aż do kosztów. Wychodzimy jednak z założenia, że na początku są to hipotezy. Potem je weryfikujemy. Spodziewamy się, że pomysłodawcy będą szybko i sprawnie reagować za każdym razem, gdy w procesie rozwoju biznesu okaże się, że któreś założenie było nieprawidłowe. A tak dzieje się w każdym młodym innowacyjnym biznesie.
Czyli traktujecie pomysłodawców bardzo łagodnie.
W pierwszym roku współpracy. Gdy już mamy produkt czy usługę i rusza sprzedaż, zaczyna się doskonalenie biznesu, zwiększanie skali, optymalizacja kosztów, doskonalenie procesów i pracowników. Wtedy zaczyna się twardsze podejście do realizacji celów finansowych.
To wciąż jednak bardzo ludzkie podejście.
Bo to ludzie tworzą biznes, nieważne: staromodny czy innowacyjny. Produkt nie istnieje bez ludzi, a biznes robi się z ludźmi. Ludzie to korzeń organizacji. Jeśli są kompetentni i mocni, to drzewo pięknie rośnie.