Anwil wciąż wierzy, że kupi zakłady azotowe z Tarnowa i Kędzierzyna. Więcej szans ma jednak na zakup czeskiej Spolany.
Anwil należący do PKN Orlen bierze udział w przetargu na sprzedaż Spolany, ogłoszonym przez Unipetrol, także należący do Orlenu. Jego rywalem jest węgierski BorsodChem. Decyzja o wyborze inwestora zapadnie do końca czerwca. Dla Anwilu byłaby to strategiczna akwizycja. Orlen zamierzał przeprowadzić integrację produkcji Spolany, Anwilu, ZA Tarnów i ZA Kędzierzyn. Zamierzał.
Sfera marzeń?
W planach Orlen miał m.in. integrację produkcji PCW (polichlorek winylu) Spolany i Anwilu, produkcji kaprolaktamu (komponent do produkcji włókien sztucznych) w Spolanie i Tarnowie oraz rozwój i integrację produkcji nawozowej firm. Anwil brał udział w prowadzonym przez Naftę Polską (NP) procesie prywatyzacji zakładów azotowych z Tarnowa i Kędzierzyna. Odpadł jednak z przetargu. NP wybrała niemiecki Petro Carbo Chem (PCC). Nie ma jednak jeszcze zgody Rady Ministrów i Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) na sprzedaż PCC akcji tych spółek. Przedstawiciele Anwilu mają więc nadzieję, że wrócą do gry.
— Czekamy cierpliwie na decyzję rządu. Jeżeli uzna on, że Anwil byłby lepszym inwestorem dla Tarnowa i Kędzierzyna, gotowi jesteśmy natychmiast przystąpić do negocjacji warunków cenowych i pakietów socjalnych — twierdzi Benedykt Michewicz, prezes Anwilu.
Jego zdaniem, spółka zrobiła wszystko, by wygrać rywalizację z PCC.
— Nie twierdzę, że to zły inwestor, ale Anwil byłby lepszy. Za plecami ma Orlen z zapleczem surowcowym i jest spółką w dobrej kondycji finansowej — podkreśla Benedykt Michewicz.
Machina ruszyła
Sprawy jednak mogą przybrać niekorzystny dla Anwilu obrót.
— 29 maja zarząd Nafty Polskiej złożył wniosek o wyrażenie zgody przez walne tej spółki na prywatyzację Tarnowa, Kędzierzyna oraz Zachemu i Sarzyny. Uchwała w tej sprawie zapadnie po podjęciu przez rząd i UOKiK decyzji w sprawie prywatyzacji tych spółek — mówi Agnieszka Dłuska, naczelnik biura prasowego Ministerstwa Skarbu Państwa.
Walne NP stanowi minister skarbu. UOKiK już zajął się badaniem transakcji.
— Prowadzimy postępowanie w sprawie procesu koncentracji, którego uczestnikami będą spółki wielkiej syntezy chemicznej — powiedziano nam w biurze prasowym UOKiK.
Pytania o przebieg postępowania pozostały bez odpowiedzi, ponieważ jednym z jego uczestników jest giełdowy Ciech.
Otwarta furtka
Los prywatyzacji chemicznych spółek znajduje się również w rękach Najwyższej Izby Kontroli (NIK). Paweł Szałamacha, wiceminister skarbu, na początku maja zwrócił się do niej z wnioskiem o zbadanie ich prywatyzacji. Izba lada dzień podejmie decyzję w tej sprawie.
— Jeżeli NIK zdecyduje się na badanie, będzie to duża i czasochłonna kontrola. Jej rozpoczęcie nie blokuje decyzji administracyjnych. Jeżeli jednak w toku kontroli coś wzbudzi niepokój NIK, może ona wystąpić ze specjalnym wnioskiem o wstrzymanie procedury prywatyzacyjnej. Wniosek taki wymaga jednak poważnego umotywowania — mówi Małgorzata Pomianowska z biura prasowego NIK.