
Jaki jest podstawowy biznes firmy TiM i czym zajmuje się poza nim?
Strategia rozwoju firmy TiM została oparta na edukacji. Od początku istnienia spółki chcieliśmy dzielić się wiedzą oraz oferować miłośnikom wina najwyższej jakości produkty wytwarzane przez znakomitych enologów. Udowadnialiśmy, że każda butelka kryje w sobie historię twórcy. Zapraszaliśmy pasjonatów do świata wartości, w którym króluje miłość do wina.
W naszej działalności skupiamy się na winach gronowych. Warto jednak zwrócić uwagę, że w portfolio TiM dostępne są również miody pitne oraz napoje bezalkoholowe dla najmłodszych, Trele Morele. Dzisiaj w naszej ofercie znajduje się 600 pozycji z 27 krajów. Sprzedajemy ponad 15 milionów butelek w ujęciu rocznym, co daje około 10–12 proc. udziału w rynku.
Spółka prowadzi działalność szkoleniową i edukacyjną.
Edukacja jest dla nas bardzo ważnym elementem działalności biznesowej. Budujemy trwałe relacje z naszymi partnerami biznesowymi. Systematycznie prowadzimy szkolenia dla odbiorców, organizujemy spotkania degustacyjne. W ramach autorskiego projektu Biblioteka Wina zrealizowaliśmy ponad 3 tys. sympozjów dla ponad 30 tys. osób. Pandemia COVID-19 sprawiła, że musieliśmy się dostosować do otaczającej rzeczywistości. Zapoczątkowaliśmy system szkoleń w postaci bloków webinaryjnych, które udostępniane są naszym partnerom online. Cenieni sommelierzy prezentują podczas zróżnicowanych sesji tematycznych kraje i regiony winiarskie. Przygotowujemy również prezentacje na temat wybranych szczepów, a każdemu wystąpieniu towarzyszy degustacja wybranych pozycji z portfolio TiM. Zarówno partnerzy rozpoczynający swoją przygodę z winem, jak i ci na poziomie masterclass znajdą w naszych materiałach dawkę wiedzy i ciekawostek.
Z winem wiążą się szerokie horyzonty myślowe i ogromna wiedza. Jestem od lat członkiem Stowarzyszenia Sommelierów Polskich, często też proszę kolegów, którzy mniej biznesowo, a bardziej jako eksperci wspomagają nas w spotkaniach z konsumentami wina. A jest się czym dzielić, bo przecież wino to 8 tys. lat historii, wzory zachowań, dziedzictwo i kultura.
Winiarstwo to przede wszystkim know-how?
Wino jest mi bliskie od prawie 40 lat, ale gdy poznaję nestorów rodów winiarskich, czuję się jak uczniak. Tę wiedzę zdobywa się w sposób holistyczny. Nie tylko segmentowo, jak wiedzę inżynieryjną. Wino zbudowało wszak całe ośrodki kulturowe na świecie. Stąd pierwiastek humanistyczny jest bardzo głęboko zakorzeniony w jej całokształcie. Wiedza specjalistyczna, enologiczna, jest niezbędna. Jak mówią matematycy – to warunek niezbędny, ale niewystarczający. Trzeba mieć wiedzę szerszą, która pozwoli zrozumieć zmienność otoczenia – tego najbliższego, jak również otoczenia w rozumieniu potrzeb i orientacji konsumenckich. To wiedza z pogranicza behawiorystyki ludzkiej i aksjologii, czyli teorii wartości. Stąd tylko krok do obszaru filozofii, socjologii, kulturoznawstwa. Mogę o sobie powiedzieć, że jestem beneficjentem własnych niedoskonałości. Gdy stwierdzam braki kompetencji, staram się uzupełniać wiedzę przez powrót do nauki. Uzupełniam wiedzę i znów znajduję luki. Wreszcie stwierdzam, że nie jest możliwe zdobycie całej wiedzy. Musimy ją ciągle uzupełniać.
A jak to było w latach 90.?
Ponad 30 lat temu, kiedy powstawała nasza firma, oprócz wiedzy na określonym poziomie trzeba było mieć ogromną wyobraźnię. Bez niej nie byłoby tego, co mamy dzisiaj. W latach 90. rynek wina w Polsce stanowił ułamek procenta. Obecnie wypijamy jako społeczeństwo około 5 l wina na osobę. Trzeba było mieć ogromną wyobraźnię (by nie powiedzieć wizję), żeby inwestując pieniądze w „nicość”, wierzyć, że osiągnie się „coś”. Bez tego nie byłoby inwestycji ani tego wielkiego progresu.
W porównaniu do Słowaków, którzy wypijają 12 l, Czechów wypijających 18 l, Niemców 24 l czy Hiszpanów lub Włochów, gdzie spożycie sięga 50 l, mamy jeszcze daleki dystans do pokonania i wysoki przyrost sprzedaży do osiągnięcia. Ale i my nabieramy dynamiki, pewnego własnego rytmu.
Goethe powiedział, że sama wiedza nie wystarcza, trzeba jeszcze umieć ją stosować. Oprócz tego, że mamy wiedzę, musimy jeszcze ją praktykować, a praktyka ta musi być mierzona miarką adekwatną do posiadanej wiedzy, żeby nie eksperymentować.
Jak firma TiM działa na rynku?
Rynek również pojmuję holistycznie, żaden jego fragment nie może być wykluczony. W każdym obszarze rynku mamy swoich partnerów. Inną sekcją w firmie jest departament B2B/B2C, który odpowiada za bezpośrednie relacje z konsumentem indywidualnym, a inną zespół handlowy odpowiadający za rynek nowoczesny i tradycyjny.
Nasze stałe portfolio to ponad 600 indeksów win, w zależności od zapotrzebowania nasza oferta rozrasta się nawet do tysiąca pozycji. To ogromna liczba, która jasno określa naszą pozycję rynkową. Dla każdego partnera biznesowego opracowujemy odrębną politykę projektową, aby spełnić jego oczekiwania.
Czy TiM prowadzi własną sprzedaż wina?
W centrali naszej firmy możliwy jest zakup produktów. Nasi specjaliści doradzają w zakresie wyboru wina, dzielą się wiedzą i doświadczeniem. Tworzymy również koncepcję wirtualnego showroomu, gdzie będzie można zagłębić się w tematykę wina. Oczywiście nie mówimy teraz o możliwości bezpośredniego zakupu wina przez internet, przepisy zabraniają bowiem tego typu działań. Patrzymy jednak w przyszłość, planujemy, a wizja finalnego zakupu przez internet jest obecnie przedmiotem opracowań i analiz prawnych. Znane są nam obecne na rynku modele sprzedaży internetowej, jednak nie jestem zwolennikiem tego typu praktyk, dlatego wolę mówić o przyszłości i ewentualnych możliwościach.
Jak się sprowadza wino, kim są wasi partnerzy?
Nasz departament importu ma specjalistów, którzy zajmują się kontraktacją, negocjacjami itd. Osobiście bardzo dużo podróżuję po świecie i mówię potencjalnym partnerom, że szukam nie tyle wina, ile osób do budowania autentycznych relacji. Umowy są jedynie konstytucją tego, na co się umawiamy. Rezultatem tego jest fakt, że z kluczowymi dostawcami jesteśmy związani ponad 20 lat.
Na początku, kiedy żyliśmy jeszcze marzeniami i sprzedawaliśmy 20 tys. butelek, nie zastanawiałem się, jak będzie wyglądała firma TiM, gdy sprzedaż wyniesie milion butelek. Obecnie nasze najpopularniejsze marki, jak Cono Sur Bicicleta czy Portada, znajdują się w Top 5 najlepiej sprzedawanych brandów w Polsce. Mówimy tutaj o sprzedaży około 3 mln butelek jednej i drugiej linii produktowej, co napawa nas optymizmem, ale także motywuje do działania.
Idea jest taka: nie obiecuję nikomu, że sprzedam miliony butelek. Mówię, że jeśli będzie właściwa relacja, to zbudujemy dobry biznes na lata.
Spółka zaczynała jako firma rodzinna. Kto dziś ma w niej udziały?
Naszym głównym udziałowcem (51 proc.) jest Grupa Kapitałowa Ambra, działająca na rynkach polskim, czeskim, słowackim i rumuńskim. Czołowym akcjonariuszem Grupy, mającym w niej ponad 60 proc. udziału, jest niemiecka spółka Schloss Wachenheim AG, jeden z czołowych producentów win musujących w Niemczech i we Francji, właściciel sieci sklepów winiarskich w Niemczech. 49 proc. udziałów w firmie pozostaje w rękach rodziny Jurczyków, założycieli spółki, z którą skojarzyłem się szczęśliwie około 30 lat temu i tak zostało. Model rodzinny pozostaje aktualny, zwłaszcza gdy mowa o relacjach w zespole i sposobie rozwiązywania problemów.
Inwestycje, rozwój, plany…
W 2021 r. podjęliśmy inwestycję magazynowo-logistyczną i już w kwietniu 2022 r. planujemy uruchomienie największego magazynu wina gronowego w Europie Środkowej. Poza obecnym magazynem na 5,5 tys. miejsc paletowych (w magazynach zewnętrznych mamy drugie tyle), nowy magazyn da nam 7,5 tys. dodatkowych miejsc paletowych, łącznie mówimy więc o 13 tys. miejsc paletowych. Takie zaplecze wymusza określoną aktywność. Jest ona oczywiście zaplanowana i ta inwestycja stanowi pochodną naszych potrzeb.
W 2021 r. w ramach rozwoju w sektorze IT uruchomiliśmy własną serwerownię. Nie uciekamy całkowicie z chmury, ale know-how, czyli to, co jest dla nas najcenniejsze, chcemy przechowywać we własnym skarbcu.
Wprowadzając kilka lat temu proces certyfikacji ISO, multiplikowaliśmy zarządzanie jakością na różne obszary. Uruchomiliśmy wówczas laboratorium analityczno-badawcze, dzięki któremu mamy weryfikację wszystkich dostaw pod kątem pełnej zgodności deklaracji producenta i zawartości butelek. Obecnie inwestujemy w ultranowoczesne laboratorium, które pozwoli nam na badania jeszcze w szerszym zakresie. Może będziemy wykonywać takie usługi dla innych podmiotów, przyszłość pokaże. Warto podkreślić w tym momencie również aspekt podnoszenia kompetencji naszych pracowników. Nowe laboratorium to inwestycja w przyszłość firmy i jej rozwój.



