Dziś z tabeli giełdowej oficjalnie znika Stomil Olsztyn. To dopiero początek: w najbliższych miesiącach giełdę mogą opuścić kolejne firmy.
W tym roku na GPW pojawiło się już osiem nowych spółek.
— Myślę, że w całym roku liczba debiutów będzie wyższa niż prognozowane kilka miesięcy temu 15 — mówi Wiesław Rozłucki, prezes Giełdy Papierów Wartościowych.
To jedna strona medalu. W tym samym czasie, gdy Komisję Papierów Wartościowych i Giełd zalewają prospekty kolejnych emitentów (13 stara się obecnie o dopuszczenie do obrotu), rośnie grupa spółek planujących pożegnanie z rynkiem publicznym.
W dwie strony
Już dziś z tabeli notowań zniknie Stomil Olsztyn, znany producent opon należący do francuskiej grupy Michelin. Handel akcjami spółki jest od kilku dni zawieszony, ale drobni akcjonariusze nie powinni się martwić — inwestor obiecał, że będzie skupował papiery już poza obrotem giełdowym po cenie równej ostatniemu wezwaniu, czyli 46,50 zł.
— Fakt, że spółki wycofują się z obrotu giełdowego, nie ma większego znaczenia dla inwestorów. Najczęściej są to bowiem firmy o bardzo niewielkiej płynności — mówi jeden z giełdowych analityków.
Od Oławy do Manometrów
Z deklaracji głównych akcjonariuszy wynika, że w ciągu kilku miesięcy z warszawskiej giełdy może zniknąć przynajmniej siedem spółek. Ich wartość rynkowa wynosi 1,4 mld zł. Kwestią tygodni jest wycofanie Huty Oława, którą przejęła inna giełdowa spółka — Boryszew. Konsolidacją grupy tłumaczy również wycofanie Wafapompu zabrzański Powen. Roman Karkosik, główny udziałowiec Boryszewa, nie wykluczył także, że z giełdy zniknie Garbarnia ze Skotanem.
Po wejściu Polski do UE w obrocie publicznym nie chce utrzymywać swoich spółek zależnych duński browar Carlsberg i francuski Eiffage. To oznacza koniec giełdowej przygody Okocimia i Mitexu. Trzeba pamiętać, że wielu inwestorów zagranicznych przejmując polskie firmy kilka lat temu deklarowało, że nie wycofa ich z obrotu właśnie do wstąpienia kraju do UE.
Cierpliwość do giełdy straciła niemiecka WIKA, kontrolująca prawie 99 proc. akcji Manometrów. Pozostały procent walorów tak się bowiem w ostatnich tygodniach rozhuśtał, że spółka zyskała opinię najbardziej spekulacyjnego papieru na rynku, co negatywnie rzutowało na wizerunek właściciela.