Z pomocą kryzysu

Marta Nowicka
opublikowano: 2006-01-11 00:00

Firma założona przez Brytyjczyka ubierze polską kadrę narodową na Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2006. A wszystko przez Irak.

Był rok 1991. W Anglii Tim Roberts prowadził firmę Eurotech Leisure, produkującą sprzęt outdoorowy i namioty dla wojska. W Iraku stacjonowali wtedy żołnierze armii brytyjskiej. Ogłoszono akurat konkurs na dostawę sprzętu. Wart około 10 mln zł kontrakt wygrał właśnie Eurotech Leisure. Zdecydował się na skorzystanie z pomocy podwykonawcy.

— Wykonanie zadania zleciliśmy polskiemu przedsiębiorstwu Aviotex z Legionowa. Współpraca biznesowa z czasem okazała się dobrą rozgrywką strategiczną — wspomina Tim Roberts, prezes Euromarku Polska.

Z ziemi brytyjskiej do Polski

Przez prawie 18 miesięcy obowiązywania kontraktu brytyjski biznesmen zdążył poznać od podszewki rodzący się polski rynek sprzętu outdoorowego.

— Po transformacji ustrojowej Polacy obudzili się w nowej rzeczywistości. Naszymi klientami stali się przede wszystkim młodzi ludzie, którzy z szarego PRL-u przestawiali się na kolorowe, aktywne spędzanie wolnego czasu w terenie. W tym upatrywaliśmy dużego potencjału — opowiada Tim Roberts.

I tak w 1994 r. powstała spółka Euromark Polska. Czy Roberts nie miał obaw przed ówczesną Polską?

— Zawsze jest pewne ryzyko, że pomysł nie wypali, ale nowe rynki są niezwykle ekscytujące. Jestem odważnym człowiekiem — uśmiecha się szef Euromarku.

Poznański start

Rodzimy rynek sprzętu kempingowego i sportowego dopiero powstawał. Początki nowej firmy też bywają trudne. Jak znaleźć klientów? Gdzie sprzedawać? Jak się pokazać? Firma miała w ofercie odzież sportową i asortyment kempingowy, produkowane przez podwykonawców pod marką Euromark. Logicznym posunięciem było wstawianie swoich towarów do sklepów sportowych na terenie całego kraju.

Jednak rozpoczęcie współpracy z dystrybutorami wcale nie było proste. Euromark postawił na duże imprezy branżowe.

— Pierwsze kontakty nawiązaliśmy na targach w Poznaniu. Zatrudniliśmy też trzech przedstawicieli handlowych, którzy zajęli się wyszukiwaniem odbiorców — opowiada Tim Roberts.

Dobry chwyt

Przez pierwsze lata Euromark prosperował dobrze. W 1997 r. sytuacja zmieniła się na... lepsze.

— Wtedy liderem w branży outdoorowej był Alpinus. Inne marki nie były tak bardzo rozpoznawalne. Tymczasem klienci mieli apetyt na nowy wyrób. Nadszedł odpowiedni moment dla nas — wspomina Tim Roberts.

W 1997 r. Euromark wypuścił na rynek stworzoną przez siebie markę CampuS. Wsparł się intensywną kampanią marketingową — artykuły w prasie branżowej, plakaty na ulicach. Produkty Campusa szybko zdobyły dużą część rynku, stając się konkurencją dla Alpinusa.

— Naszym atutem był dobry polski produkt za rozsądną cenę — uważa Tim Roberts.

Z góry na dół i z powrotem

W 2001 r. sytuacja gospodarcza w Polsce się pogorszyła. Kryzys przeżywał także rynek sprzętu sportowego. Kiepskiej sytuacji nie przetrwał Alpinus. Euromark wyszedł z niej jednak obronną ręką.

— Przyczyną bankructwa Alpinusa była zbyt duża liczba zaciągniętych kredytów. Bank wycofał mu swoje wsparcie. My mieliśmy mniejsze zaległości finansowe, ale i tak musieliśmy przekonywać banki, by nam pomogły — opowiada Tim Roberts.

Paradoksalnie, kryzys wyszedł firmie na dobre. Konkurencyjna spółka, Alpinus, produkowała ubrania i sprzęt o innym charakterze — z wyższej półki. Asortyment Campusa i Alpinusa się uzupełniały, więc Euromark postanowił je połączyć.

— Negocjowaliśmy od 2002 do 2004 r. z bankiem, udziałowcami, przedstawicielami zarządu Alpinusa. Po dwóch latach okazało się, że całkowite prawa do marki ma Bank Współpracy Europejskiej. Odkupiliśmy je — informuje Tim Roberts.

Patriota lokalny

Tim Roberts uważa, że sukces firmy to wynik pracy energicznych młodych ludzi, którzy tworzą zgrany i kreatywny zespół. Dziś Euromark jest właścicielem dwóch przodujących marek w Polsce — Campusa i Alpinusa. 25 proc. produkcji eksportuje do Rosji, Rumunii, na Ukrainę, Litwę i Słowację. Przygotowuje się do założenia przedstawicielstwa na Ukrainie i nie wyklucza kolejnych. W kraju swoje wyroby sprzedaje przez sieć trzech własnych sklepów Planet Outdoor i 280 punktów partnerskich. A za kilka tygodni jego ubrania założą polscy sportowcy w Turynie.

— Dwa lata temu CampuS został oficjalnym partnerem Polskiego Związku Narciarskiego. Wiedziałem o igrzyskach zimowych w Turynie, więc postanowiłem to wykorzystać. Sportowcy wolą sprzęt bardziej zaawansowany technicznie, toteż padło na Alpinusa — mówi Tim Roberts.

Kompletne stroje będziemy mogli oglądać już niedługo. Część można było jednak zobaczyć podczas XIV finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy — Euromark przekazał kurtkę reprezentacji Polski na aukcję.