Można zapobiec drastycznym wzrostom cen mąki. Do Brukseli poszedł już wniosek o uruchomienie zapasów.
To, co dzieje się obecnie na rynku zbożowo-młynarskim, rzeczywiście może przyprawić przedsiębiorców z branży spożywczej o zawrót głowy. Według firm, ceny mąki w ciągu trzech ostatnich tygodni wzrosły aż o połowę.
— W takiej sytuacji konieczne może się okazać kupowanie zboża za granicą. Polska powinna się też domagać interwencji UE, choćby ze względu na ryzyko dużego wzrostu inflacji — podkreśla Jarosław Zawadzki, prezes firmy Nowakowski-Piekarnie, największego w Polsce producenta pieczywa.
— Agencja Rynku Rolnego (ARR) dysponuje dużymi zapasami zboża z poprzednich żniw i powinna go użyć, żeby zrównoważyć rynek i ustabilizować ceny — sugeruje Paweł Nowakowski, prezes firmy Makarony Polskie.
— W naszych magazynach znajduje się 0,5 mln ton zboża, a w całej UE na potrzeby interwencji zgromadzonych jest 13 mln ton. Ministerstwo rolnictwa wysłało już do Komisji Europejskiej wniosek o uruchomienie tych rezerw — uspokaja Radosław Iwański, rzecznik prasowy ARR.
Podkreśla przy tym, że nie można jeszcze dokonać pełnego bilansu tegorocznych żniw w Polsce, bo na polach zostało wciąż trochę zboża do skoszenia.
Z dużym spokojem do zawirowań podchodzą analitycy.
— Kilkudziesięcioprocentowe podwyżki cen mąki czy chleba to przejaw nieuzasadnionej paniki albo też celowej spekulacji. Szacujemy, że mimo złej pogody tegoroczne zbiory zbóż (bez kukurydzy) w Polsce sięgną 21,5-22 mln ton (wobec 25 mln rok wcześniej). Wzrost cen mąki jest więc uzasadniony, ale nie w aż tak dużym stopniu jak to ma miejsce. Z podażą zbóż nie powinno być w tym roku problemu także dlatego, że u naszych południowych sąsiadów żniwa były udane — mówi Wiesław Łopaciuk z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
Opublikowane niedawno prognozy Komisji Europejskiej przewidują spadek zbiorów zbóż w całej UE o 9 mln ton (3,6 proc.) wobec 2005 r. Jego skutki mają być jednak mniej dotkliwe niż w czasie nieurodzaju w 2003 r. Przewidywany spadek produkcji pszenicy miękkiej w Polsce wynosi 13,4 proc., więcej niż w Wielkiej Brytanii (9 proc.) czy Włoszech (8 proc.).